Jesienią ubiegłego roku Alicja Kobus, przewodnicząca poznańskiej gminy żydowskiej, gościła u rodziny w
USA. Po powrocie oświadczyła, że szuka na świecie inwestorów gotowych do postawienia w synagodze hotelu. Najlepiej z koszerną restauracją.
- Żydzi chcą ,rozebrać synagogę i postawić na jej miejscu coś komercyjnego! - oburza się Grażyna Banaszkiewicz, dziennikarka i reporterka
TVP, która przez ostatni rok prowadziła stronę internetową poznańskiej gminy żydowskiej.
Sprawa poznańskiej synagogi stała się głośna od Poznania po
Izrael.
Pięć gwiazdek, Hilton albo Marriott Poznańska synagoga liczy sobie 103 lata i od początku nie miała szczęścia. Zbudowana kosztem 850 tys. marek, służyła poznańskim Żydom jako miejsce modlitwy tylko do 9 września 1939 r. Po wkroczeniu Wehrmachtu do Poznania okupanci zdewastowali bożnicę, usuwając z niej gwiazdy Dawida, a w 1940 r. przebudowali na krytą pływalnię dla żołnierzy Wehrmachtu. To wtedy straciła efektowną kopułę, a zyskała szkaradne dobudówki.
Po wojnie władze utrzymały basen w synagodze. Pływalnia działa do dziś. Gmina żydowska odzyskała bożnicę w 2002 r. Władze miasta i województwa zapewniały wtedy, że pomogą zdobyć unijne pieniądze na przebudowę zmasakrowanej synagogi (chodzi o 50 mln zł). Pomysł był ambitny: w oparciu o historyczne fragmenty murów synagogi miało tu powstać Centrum Dialogu i Judaizmu z pomieszczeniem modlitewnym, salą koncertowo-teatralną, Muzeum Historii Poznańskich Żydów, salą Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Do tego restauracja i centrum edukacyjne.
Po ośmiu latach Alicja Kobus jest rozgoryczona. - Starałam się o pieniądze, gdzie tylko mogłam. Mimo zaangażowania posła Rafała Grupińskiego i Waldy Dzikowskiego nie otrzymaliśmy na Centrum ani grosza z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, które dzieli unijne pieniądze. A synagoga się rozpada. Zgłosiłam już moim władzom w Warszawie, że jeżeli znajdzie się inwestor, który postawi w synagodze hotel z małą częścią modlitewną, to pójdę na takie rozwiązanie. Hotel zarabiałby na Centrum.
Kobus mówi, że w USA i w Londynie znajdą się inwestorzy ze środowisk żydowskich gotowi na takie przedsięwzięcie. - Chciałabym, aby był to hotel z najwyższej półki: Hilton, Marriott. Co najmniej pięciogwiazdkowy. Byle czego do Poznania nie sprowadzę.
To zamach na święte miejsce! Grażyna Banaszkiewicz zerwała współpracę z Kobus. Tuż przed Bożym Narodzeniem wysłała do niej list: ,,Zdumiewa mnie i oburza fakt, że osoba, która sama głosi powszechnie wielkie dla społeczności żydowskiej w Poznaniu własne dokonania, jednocześnie poważa się na unicestwienie tego, co dla tej społeczności najświętsze - na zburzenie Starej Synagogi! (...) Zdumiewa i oburza fakt, że planuje Pani zamienić święte miejsce w miejsce intratne, w przynoszący doraźne zyski hotel".
- Synagoga to święte miejsce, przecież wprowadzono do niej Torę. Nie można ją zmienić na hotel - tłumaczy Banaszkiewicz, a Kobus odpowiada: - Nikt nie chce wyburzać synagogi! Jej stare elementy symbolizujące tragedię tego obiektu pozostałyby nietknięte. Zmieniona zostałaby natomiast część dobudowana przez Niemców w czasie wojny. W tej części znalazłyby się hotel i nieduża sala modlitewna.
Propozycje Kobus zaskoczyły jednak nawet niektórych członków gminy żydowskiej. Eugeniusz Szydłowski, senior gminy (ma ponad 80 lat) przyznaje, że pogłoski o hotelu krążyły od dawna. - Nie wierzyłem w nie. Marzy mi się, by zasypać basen w synagodze, przywrócić jej historyczne wnętrze i sakralny charakter. Ale Poznań to miasto endeckie, przyjaźń do Żydów jest tu iluzoryczna. Miasto nie jest zainteresowane pomocą. Miejski konserwator najpierw twierdził, że żeby coś zrobić, musimy przejąć synagogę na własność. Potem mówił, że na Centrum nie ma pieniędzy. A pieniądze z Unii są na wszystko, tylko nie na nasze Centrum. To jawny antysemityzm. - żali się senior.
Geniusz z Izraela mówi ,,nie" Banaszkiewicz zawiadomiła o planach Kobus środowiska ortodoksyjnych Żydów w Izraelu. Wystosowała też apel do ,,rabinów świata". Ich reakcja była błyskawiczna. 11 stycznia głos zabrał rabin Nissim Karelitz, który przewodzi sądowi rabinicznemu w Bnei Brak (Izrael). Karelitz nosi tytuł Gaona (Geniusza) i jest jednym z najbardziej poważanych ortodoksyjnych rabinów w świecie żydowskim. W stanowisku skierowanym do ,,rabinów, sponsorów i inwestorów Rzeczpospolitej Polskiej i miasta Poznania" sąd rabiniczny Nissima Karelitza orzekł: ,,Zdecydowanie nie wolno nam tego robić, ponieważ będzie to wielka zniewaga Boga. Nawet władze rozumieją, że należy zwrócić synagogę, ponieważ chcą uszanować ważność miejsca modlitwy, a teraz sami Żydzi chcą to zniszczyć, tworząc tam coś dla pieniędzy i interesów. Jest dużą micwą [przykazaniem], by odnowić i wprowadzić do niej ponownie jej świętość" - napisali trzej rabini: Nissim Karelitz, Jaakow Adelstein i Israel Wizel.
Alicja Kobus komentuje: - Wprowadzenie do synagogi na powrót świątyni to koszt 50 milionów złotych. Kto mi je da? Rabin z Izraela? Szanuję przesłanie rabina Karelitza, ale nie znam ani jego, ani innych podpisanych pod tym stanowiskiem rabinów. Rabini to też ludzie, mogli działać pod wpływem emocji, nie znając naszych realiów. W tej sprawie decydujący jest dla mnie głos naczelnego rabina Polski Michaela Schudricha oraz Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich. A rabin Schudrich powiedział, że jeśli w nowym obiekcie znajdzie się miejsce na modlitwę, to jest to sprawa do rozważenia.
Weiss: Posłuchałbym rabina Karelitza Szewach Weiss, były ambasador Izraela w Polsce, zna historię ,,faszystowskiego basenu" w poznańskiej synagodze. Dlatego nie odrzuca pomysłów gminy żydowskiej z Poznania. - Jeżeli grupy młodzieży z Izraela dowiedzą się, że w Poznaniu jest hotel w takim Centrum Dialogu, że mogą w nim poznać dzieje wielkopolskich Żydów, a także zjeść koszerne potrawy, to oni przyjadą do Poznania! Inaczej zajrzą tu tylko na dwie godziny i wyjadą do innego miejsca. Hotel to nie jest przekleństwo. Wszystko jest lepsze niż faszystowski basen - tłumaczy.
- Ale rabin Karelitz uznał, że hotel w synagodze będzie ,,zniewagą Boga" - podpytuję.
Szewach Weiss robi duże oczy: - Mam wielki honor do rabinów w takich sprawach. Gdybym to ja podejmował decyzję w sprawie synagogi, głos rabina miałby dla mnie prymat.