Wojciech Szacki: Paweł Poncyljusz skrytykował na Twitterze zjazd PiS. Adam Lipiński, wiceprezes PiS: Wysłał to przez pomyłkę do wszystkich, a to był fragment prywatnej rozmowy. Kongres był dyskusją merytoryczną. Wszyscy mówią, że tak trzeba uprawiać politykę, a nie tylko wysyłać PR-owskie sygnały, i tak właśnie zrobiliśmy.
Za krytykę prezesa wyleciał z PiS Ludwik Dorn. Co czeka Poncyljusza? - Nie będziemy wyrzucać Pawła Poncyljusza. Debata, a nawet krytyka jest dozwolona. A Ludwik nie tyle krytykował prezesa, ile atakował całą formację. Jeśli ktoś non stop atakuje partię, to powinien się z nią rozstać.
Poncyljuszowi nie podobało się m.in. to, że Jarosław Kaczyński nie miał rywala w wyborach na prezesa. - W PiS nie ma polityka, który mógłby konkurować z Kaczyńskim. Tak samo jest w Platformie. Czy Tusk będzie miał realnego rywala? Może
Janusz Palikot wystartuje. A my nie kreujemy maskotek, żeby dać pozór walki wyborczej.
PiS jest zresztą w pułapce. Gdyby Kaczyński miał rywala, media mówiłyby o frakcjach, o wojnie wewnętrznej. Rywala nie ma - znaczy jest zamordyzm. Jesteśmy w okowach pewnej konwencji, niezależnie od tego, co robimy, wizerunek formacji w wielu mediach jest negatywny.
A koalicja z SLD, której nie wyklucza poseł Adam Hofman? Wielu waszych wyborców by tego nie strawiło. - Z całym szacunkiem dla posła Hofmana, jego deklaracje nie są wiążące dla partii. Nie wiem, co będą robiły kolejne pokolenia PiS, ale dla obecnego sojusz z SLD jest niemożliwy. Gdyby powstała jakaś lewicowa czy centrolewicowa formacja, kontestująca PRL, to moglibyśmy ewentualnie rozmawiać, ale takiej formacji nie ma.
A wysyłanie sygnałów o SLD to niefrasobliwość, która ociera się o błąd polityczny.
W mediach publicznych potraficie się dogadać z SLD. - W obronie mediów publicznych przed prywatyzacją możemy współpracować z każdym.
Ludwik Dorn mówi, że jak ktoś nie widzi koalicji PiS-SLD w mediach publicznych, to jest dotknięty matołectwem. Jest koalicja? - Nie ma koalicji w mediach, jest wspólnota poglądów ludzi, którzy chcą chronić media przed prywatyzacją.
A jeśli po wyborach w 2011 r. PiS i SLD będą miały większość pozwalającą rządzić? - W 2011 r. mogą być całkiem inne możliwości ułożenia koalicji niż te, które widać dziś.
Np. po przegranych wyborach prezydenckich PiS może się rozpaść... - A może rozpadnie się Platforma? Scena polityczna nie jest dana raz na zawsze. Jest też możliwość powołania na krótko rządu technicznego i rozpisania nowych wyborów.