Wczoraj państwo Olewnikowie poinformowani zostali tylko przez prokuratorów, że badanie szczątków zwłok ekshumowanych pięć tygodni temu z grobu Krzysztofa Olewnika zostało zakończone. Wyniki są w prokuraturze. Jakie - prokuratorzy nie ujawnili. Rodzina ma je poznać dziś rano, jako pierwsza. Ma do tego - co oczywiste - prawo.
Jeszcze kilka dni temu zastępca prokuratora apelacyjnego w Gdańsku Zbigniew Niemczyk mówił nam, że zrobi wszystko, by nie było przecieku. Mimo pojawiających się tu i ówdzie wskazań, że to raczej Krzysztof, porwany w 2001 r., zamordowany w 2003 r., nikt - pod nazwiskiem - nie odważył się naruszyć tajemnicy.
I słusznie. Bo wczujmy się w położenie państwa Olewników. - Odganiam wszystkie myśli. Bo z jednej strony widzę iskierkę nadziei, że Krzysztof żyje. Ale jeśli tak, to zadręczamy się pytaniem - co się z nim dzieje? - mówi ojciec.
Jakąkolwiek informację by prokuratorzy mieli dla rodziny, żadna nie jest dobra. Jeśli to Krzysztof - nadzieja gaśnie. Jeśli nie on - udręka i pytanie: co się stało? Więcej nawet - to podstawa do wznowienia śledztwa w sprawie zabójstwa i porwania syna. A więc matnia. Powrót koszmaru, który trwa od ponad ośmiu lat. I nowe pytania, gdy na wiele wcześniejszych wciąż nie ma odpowiedzi.
Włodzimierz Olewnik: - Staram się trzymać logiki, a logiki nie byłoby żadnej, gdyby to nie był Krzysztof. Bo dlaczego ktoś by się przyznawał do zabójstwa, ktoś by się wieszał w celi?
Ale czy jeszcze kilka miesięcy temu ktoś przypuszczał, że w sprawie, w której sprawcy zabójstwa zostali osądzeni, skazani na dożywocie (potem się powiesili w celach) mogą być wątpliwości co do tożsamości ofiary? A tak się stało, gdy gdańska prokuratura prowadząca od 2008 r. śledztwo po śledztwie wykryła, że: • bandzior zawahał się, wskazując miejsce ukrycia zwłok; • ciało wykopane w lesie było o sześć centymetrów krótsze niż Krzysztofa; • szczątki do badań pobrano przed sekcją (przez drucianą siatkę?) i nie odnotowując tego w protokole; • są wątpliwości co do pospiesznej analizy DNA potwierdzającej rzekomo tożsamość ofiary. Dlatego rodzina Olewników zdecydowała się na ekshumację ciała z grobu Krzysztofa.
Powtórne badania z zakresu patomorfologii oraz genetyczne przeprowadzili najlepsi specjaliści z zakładu medycyny sądowej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Miały potwierdzić tożsamość ofiary (lub jej zaprzeczyć) oraz naprawić błędy popełnione w śledztwie 2006 r. w Olsztynie. Termin zakończenia badań był przekładany. Czy wszelkie wątpliwości zostaną rozwiane?
Włodzimierz Olewnik: - Chodzą takie rzeczy po głowie, żeby poprosić prokuraturę o wydanie nam szczątków i powtórne ich przebadanie. Są takie podpowiedzi, rozmowy. Ale nie wiem, czy prawnie jest to możliwe. Ja raczej wierzę prokuraturze.
I wzdycha: - Jeszcze kilka ciężkich godzin.
Pełnomocnik rodziny Ireneusz Wilk zapowiada, że prokuratura i rodzina przedstawią wspólny komunikat. Dziś też okazać się może, czy i ewentualnie kto poniesie odpowiedzialność za wcześniejsze błędy i gehennę rodziny.