Od tygodnia jedno miejsce w Trybunale jest puste. W zeszły czwartek Sejm nie wybrał nowego sędziego. Odrzucił kandydaturę eurosceptycznej profesor prawa rekomendowanej przez
PiS, a Platforma poprosiła swego kandydata o wycofanie się, bo co prawda był zasłużonym samorządowcem, ale znacznie gorzej było z jego kompetencjami na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Po raz kolejny pojawiły się patologie wyborów sędziego: • kandydatów zgłaszają partie, a nie koalicje posłów, i są to kandydaci partyjni; • posłowie szukają wśród znajomych - często w szeregach partyjnych - nie pytając o opinię środowisk prawniczych; • kandydaci zgłaszani są w ostatniej chwili, tak że trudno zbadać ich kompetencje; • sejmowa komisja sprawiedliwości, pozytywnie opiniując kandydatów, kieruje się wyłącznie tym, czy spełniają kryteria formalne (albo tytuł profesora prawa, albo w sumie dziesięć lat praktyki w zawodach prawniczych). Posłowie nie oceniają kandydata, jego kwalifikacji zawodowych (czy „wyróżnia się wiedzą prawniczą”) i moralnych (czy jest „nieskazitelnego charakteru”).
Tradycyjnie kandydaci nie chcą się poddawać pod osąd opinii publicznej. Od 2006 r. działa Obywatelski Monitoring Kandydatów na Sędziów. Z siedemnastu osób startujących w tym czasie do Trybunału tylko osiem wypełniło ankiety OMWS lub przysłało jakieś materiały o sobie. Publicznemu wysłuchaniu poddały się... dwie.
Od lat mówi się o potrzebie zmiany trybu wyboru kandydatów na sędziów TK. Na razie nic z tego nie wyszło. Może na razie wystarczy zmienić praktykę?
DLA "GAZETY": prof. Piotr Winczorek, konstytucjonalista: Nie uważam, że do Trybunału należy wybierać wyłącznie profesorów. To mogą być także praktycy: adwokaci o znanych nazwiskach i uznanych osiągnięciach, sędziowie wyższych instancji. Ale co do zasady, uważam, że decyzja nie powinna być wyłącznie polityczna, bo wtedy mogą decydować - i to się zdarzało - nie kompetencje, ale układy polityczne czy towarzyskie. Dobrym rozwiązaniem byłoby to, które przyjęto przy wyborze prokuratora generalnego: wybór jest w rękach polityków, ale spośród kandydatów wskazanych przez kompetentne gremia. W przypadku kandydatów do TK mogłaby to być np. Krajowa Rada Sądownictwa, Komitet Nauk Prawnych PAN, Naczelna Rada Adwokacka.
prof. Andrzej Zoll, b. prezes Trybunału Konstytucyjnego: Wybory do Trybunału Konstytucyjnego trzeba uregulować tak, by posłowie wybierali spośród kandydatów rekomendowanych przez rozmaite gremia prawnicze - zarówno akademickie, jak i samorządy zawodów prawniczych. Dopóki prawo się nie zmieni, należałoby wprowadzić dobrą praktykę, by te gremia same ogłaszały listę rekomendacji. Mogłaby to zrobić np. Polska Akademia Umiejętności. Ale nie czekając na to, politycy mogą się z tymi gremiami konsultować.
Należałoby też urealnić ocenianie kandydatów przez sejmową komisję sprawiedliwości. Mógłby np. powstać szczegółowy kwestionariusz do wypełnienia przez kandydata. Komisja mogłaby wymagać przedstawienia dokumentów poświadczających fakty, na które kandydat się powołuje, przedstawiając kompetencje. Dobrze byłoby wprowadzić element społecznego monitoringu. Np. otwarte przesłuchania kandydatów przed komisją, gdzie każdy mógłby zadawać kandydatowi pytania - oczywiście z możliwością uchylenia przez przewodniczącego pytań niestosownych, jeśli takie się zdarzą.
Jerzy Stępień, b. prezes Trybunału Konstytucyjnego: Można zachęcać ośrodki akademickie i naukowe (np. PAN), samorządy zawodów prawniczych, organizacje sędziów i prokuratorów do wskazywania potencjalnych kandydatów. Nic nie stoi na przeszkodzie, by posłowie już dziś zwracali się do nich z prośbą o wskazanie kandydatów. Redakcje czasopism prawniczych mogą układać z własnej inicjatywy rankingi potencjalnych kandydatów. To jest dobry sposób na wprowadzenie pewnych nazwisk do obiegu.
Marszałek Sejmu powinien ogłaszać z dużym wyprzedzeniem termin, do jakiego można zgłaszać kandydatów. Przedstawiany przez kandydatów przebieg kariery zawodowej powinien być udokumentowany oryginałami dokumentów poświadczających ich kwalifikacje.
W przyszłości trzeba zmienić tryb wyborów, bo obecny jest anachroniczny: od 17 października 1999 r. Sejm nie jest już organem nadrzędnym nad Trybunałem Konstytucyjnym i nie może odrzucać jego wyroków. W ustawie o Trybunale powinno się określić, jakie ciała (np. KRS, Rada Prokuratorów, samorządy zawodowe, wydziały prawa uniwersytetów itd.) powinny wskazywać kandydatów, spośród których - jak stanowi konstytucja - wybieraliby posłowie.
A przy okazji zmiany konstytucji warto rozważyć, czy wybór nie powinien być dokonywany przez Sejm, ale za zgodą Senatu. Tworzyłoby to okazję do dokładniejszego przeanalizowania kwalifikacji kandydatów.