Z okazji dnia kobiet europoseł Marek Migalski na swoim blogu złożył polskim paniom osobliwe życzenia. Zadedykował im piosenkę "Not Fair" Lilly Allen dodając, że jest to w jego przekonaniu "najbardziej antymęski i feministyczny kawałek ostatniej dekady". Ale czy poseł rozumie jego tekst?
Fot. Wojciech Duszenko / AG
Wojciech Orliński
Bohaterka piosenki ma romans z mężczyzną, który ogólnie pod każdym względem jest chodzącym ideałem - traktuje ją z szacunkiem, jest inteligentny i dojrzały, prawi jej miłe słówka. "Nigdy nie spotkałam innego, przy którym czułabym się tak bezpiecznie" - deklaruje bohaterka. Przeszkadza jej w tym mężczyźnie tylko jedna kwestia, ale bardzo istotna. Gdy tylko zaczyna się akcja łóżkowa, "wydajesz z siebie ten odgłos i już wiadomo, że po wszystkim" - narzeka bohaterka i dodaje: "nigdy nie doprowadzasz mnie do krzyku".
Feler partnera sprawia, że bohaterka "od wieków" musi go zaspokajać oralnie (tekst jest w tej kwestii wulgarnie jednoznaczny i używa zwrotu, którego dosłowne przetłumaczenie nie licuje z powagą "Gazety": "I spent ages giving head").
Czy poseł Migalski zna ten zwrot? Są dwie opcje. Albo go nie zna, a wtedy nie powinien się pubicznie przechwalać swoją angielszczyzną, a już zwłaszcza unikać na swoim blogu amatorskiej analizy piosenek pop.
Albo go zna i uważa, że polityk może się posługiwać wulgarnymi określeniami seksu oralnego, składając życzenia polskim kobietom z okazji ich święta. Sam nie wiem, który wariant jest zabawniejszy.