http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zgubny pieprzny język kongresmena Demokratów

Marcin Bosacki, Waszyngton
2010-03-09, ostatnia aktualizacja 2010-03-09 08:14

Eric Massa, 50-letni kongresmen z Nowego Jorku i ojciec trójki dzieci, zrezygnował z urzędu, bo młody mężczyzna z jego biura oskarżył go o molestowanie seksualne.

ZOBACZ TAKŻE
Massa wygrał wybory w okręgu na zachodzie stanu Nowy Jork w 2008 r. Był jednym z tych nowych polityków Demokratów, którzy m.in. poprzez sprzeciw wobec wojny w Iraku odebrali w ostatnich latach większość w Kongresie partii George'a Busha, uosabiali trend, którego zwieńczeniem było zwycięstwo Baracka Obamy w wyborach prezydenckich.

Massa był trendu odchodzenia od prawicy wymownym symbolem - jako były republikanin i były wieloletni oficer marynarki wojennej. O tym, że miał molestować seksualnie młodego pracownika swego biura kongresowego, donieśli komisji ds. etyki Izby Reprezentantów współpracownicy kongresmena. W ubiegłym tygodniu Massa powiedział, że nie będzie się ubiegał w tym roku o reelekcję, choć jako powód podał kłopoty zdrowotne (ma zaleczonego raka). W piątek wieczorem ogłosił jednak, że zrezygnuje z mandatu i że "jest winny". W oświadczeniu Massa napisał jedynie, że jego pracownik "mógł czuć się niekomfortowo", bo "w zaciszu domu i gabinetu" kongresmen "używa pieprznego języka".

Komentatorzy porównują obecną falę skandali z udziałem znanych demokratów do fali, która pomogła zmieść większość republikańską w Waszyngtonie kilka lat temu. W 2006 r. jeden z kongresmenów republikańskich Mark Foley musiał odejść, bo wysyłał pieprzne e-maile do stażystów. Rok później senator republikański Larry Craig, jedna z ikon konserwatystów, musiał przepraszać za podrywanie mężczyzn w toalecie na lotnisku.

Republikanów pogrążyły też poważniejsze skandale, zwłaszcza zbyt bliskie związki finansowe z lobbystami i wielkimi koncernami. Demokratów dziś dotyka to samo - tydzień temu zmuszono do rezygnacji z szefostwa komisji podatkowej kongresmena Charlesa Rangela oskarżonego o przyjmowanie idących w setki tysięcy dolarów prezentów od biznesu i niepłacenie podatków.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':