Przed wejściem do Międzynarodowych Targów Poznańskich, na terenie których odbywał się kongres
PiS, zaparkował
samochód oklejony banerami; "Ojczyzna gore" i "Plan B - biologiczna zagłada narodu polskiego". Delegata z Pomorza Waldemar Bonkowski przekonywał, że jego śladem powinni podążać wszyscy członkowie PiS, tak "żeby dotrzeć z prawdą do Polaków".
Zwyciężymy, a Polacy do Egiptu Głównym punktem sobotnio-niedzielnego kongresu była sobotnia mowa Jarosława Kaczyńskiego. - Najbliższe dziesięciolecie określi kształt społeczeństwa. Dlatego prowadzimy ciężką pracę programową. Polityka nie może być prowadzona na zasadzie pomysł-sondaż-pomysł-sondaż - mówił prezes. Delegaci - jak każdą aluzję do Platformy - przyjęli te słowa oklaskami.
Kaczyński mówił dalej: - Polska potrzebuje planu. Co uczynić, żeby los Polaków się poprawił? Mamy odpowiedzi. PiS jeszcze raz chce podjąć się dzieła naprawy Rzeczpospolitej.
- Będę zabiegać, żeby raz jeszcze stanąć na czele rządu - zadeklarował Kaczyński i razem z salą skandował: "Zwyciężymy! Zwyciężymy!".
Dlaczego PiS jest tak daleko za PO w sondażach? Kaczyński wspomniał o "trudnej koalicji" (nie wymienił nazw byłych koalicjantów - Samoobrony i
LPR).
Ale zaznaczył: - Pokazaliśmy, że nie znamy pojęcia władzy za wszelką cenę. Gdy nieuczciwość wkradła się do naszego rządu, zareagowaliśmy. Proszę porównać to z aferą hazardową. Mamy pełne prawo spojrzeć w oczy naszym wyborcom.
Zwrócił się też do wyborców Platformy. - W 2007 r. miliony Polaków ze szlachetnych pobudek głosowały na PO. Ale zostali oszukani - mówił Kaczyński. Pytał delegatów: Czy Tusk dbał o stocznie? Czy walczy z drożyzną? Sala odpowiadała przeciągłym buczeniem i okrzykami "Nie!".
Kaczyński opowiedział się przeciw prywatyzacji, którą rozumie jako "oddawanie majątku narodowego, czynienie nas wszystkich uboższymi".
Krytykował premiera: - Donald Tusk zachowuje się jak nieznośne dziecko w supermarkecie. Wrzuca coraz to nowe towary do koszyka, ale przyjdzie czas, że trzeba będzie za to zapłacić. Sięgnie do naszych portfeli.
- Inflacja godzi w interesy rodzin, którzy nie mogą zadzwonić do Mira, Zbycha i Grzecha - mówił prezes.
Zaatakował rząd za zwiększanie deficytu budżetowego (choć PiS sam się za tym opowiadał).
Kaczyński zachwalał rządy PiS: - Jak się żyło Polakom? Bezrobocie - spadło. Płace wzrosły. Obniżyliśmy podatki.
- Mamy plan wprowadzenia Polski do grupy 20 najzamożniejszych krajów świata - mówił Kaczyński. - Ale ten plan musi dotyczyć także rodzin. Plaże Egiptu są dziś zaludnione przez Niemców i Francuzów, nawet Czechów. W 2020 r. muszą tam być miliony Polaków - powiedział.
- Prezes chciał powiedzieć obrazowo, żeby do wszystkich trafiło - tłumaczy ważny polityk PiS. I dodaje: - To było świetne wystąpienie. O przyszłości, bez "układu", bez ataku na media. Prezes przyznał, że straciliśmy wyborców i że to się stało przez koalicję z Samoobroną i LPR.
Wieczorem odbył się wybór prezesa. - Niestety, były głosy przeciw - wyrwało się posłowi Jarosławowi Zielińskiemu, gdy ogłaszał wyniki głosowania. Jarosław Kaczyński dostał 999 głosów, przeciw było 51, a 14 osób się wstrzymało. Kontrkandydata nie było.
Ziobro dla Lecha Kaczyńskiego Najmocniejszym akcentem niedzieli było poparcie dla Lecha Kaczyńskiego. Ten punkt należał do Zbigniewa Ziobry, który poprosił Kaczyńskiego o start w wyborach. Uchwałę zjazd przyjął przez aklamację, a były minister sprawiedliwości dostał owację na stojąco.