Kandydat
SdPl i Partii Demokratycznej na prezydenta przekonywał, że nie będzie kandydata lewicy i centrolewicy skutecznie rywalizującego w pierwszej turze z Lechem Kaczyńskim, a w drugiej turze z kandydatem PO. Według niego mógł taki być, gdyby
SLD zgodził się na proponowane przez SdPl prawybory, także z udziałem Andrzeja Olechowskiego.
- Reakcja SLD była pogardliwie negatywna. Idea prawyborów skutecznie podjęta przez PO w środowiskach lewicowych kończy się fiaskiem - stwierdził Nałęcz.
- Zdominowane przez Grzegorza Napieralskiego kierownictwo SLD wykazało się niedojrzałością polityczną, z prezentu SLD nie po raz pierwszy skorzysta
PiS - zarzucał szef SdPl Wojciech Filemonowicz. Z kolei szefowa PD Brygida Kuźniak pokazała "czerwony prezent", jaki niosą liderzy Sojuszu PiS-owi. W czerwonym pudełku były dwie kartki, jedna z napisem "Prawyborów nie będzie", druga - "Lech Kaczyński w II turze".
- Trzeciej karteczki nie mamy, to byłoby koszmarne, lepiej nie zapeszyć. Oby nie było tak, że przewodniczący Napieralski zamelduje: "Panie prezesie, zadanie wykonane" - podsumował Nałęcz. Mówił, że wprawdzie nie wierzy w reelekcję obecnego prezydenta, ale takiej możliwości wykluczyć przecież nie można.
Pytany, czy widzi możliwość wsparcia kandydata SLD Jerzego Szmajdzińskiego, Nałęcz odpowiedział, że podstawowym warunkiem byłoby zerwanie przez SLD współpracy z PiS w mediach publicznych, którą określił "jedną z najbardziej haniebnych kart".
- Na lewicy jest jeden solidny kandydat
Jerzy Szmajdziński. Zapraszam wszystkich do jego poparcia, wierzymy, że będzie w drugiej turze - odpowiedział
Grzegorz Napieralski przebywający także w sobotę w Kielcach. Dodał, że w kampanii Szmajdzińskiego będzie chodzić o pokazanie, jaka ma być prezydentura po Lechu Kaczyńskim. A o prawyborach lider SLD tak powiedział: - To jest jak "Taniec z gwiazdami". Miło się ogląda, nic z tego nie wynika.