Tylko w obwodzie homelskim w ciągu 2009 r. samobójstwa popełniło 12 funkcjonariuszy MSW. Według Światowej Organizacji Zdrowia
Białoruś zajmuje trzecie miejsce w świecie w ilości samobójstw - na 100 tys. mieszkańców przypada tu 27,5 samobójstw. Ten wskaźnik jest większy tylko na Litwie i w Rosji.
Białoruscy eksperci twierdzą, że najwięcej samobójstw popełniają właśnie milicjanci - głównie z powodu łatwego dostępu do broni. MSW nie chciało rozmawiać z „Gazetą” na temat samobójstw funkcjonariuszy, ale niezależne gazety są pełne informacji na ten temat z pięciu tylko miesięcy 2009 r.: • w trakcie treningu strzeleckiego oficer MSW dostał trzy naboje, dwa razy strzelił do tarczy, a trzecim strzelił sobie w głowę; • w Orsze z karabinu maszynowego zastrzelił się major MSW; • w Brześciu milicjant się powiesił; • w lesie pod Mińskiem powiesił się funkcjonariusz OMON-u (czyli białoruskiego ZOMO).
By zatrzymać falę samobójstw, milicja poprosiła o pomoc Cerkiew. - W Homlu w ramach profilaktyki samobójstw prawosławny duchowny wyświęcił komisariat. Chodził po pomieszczeniach, kropiąc świętą wodą pokoje i funkcjonariuszy - informuje internetowa gazeta "Silnyje Nowosti" i przytacza wypowiedź zastępcy naczelnika komisariatu ds. ideologii Uładzimira Niedbajnaua: - To jeden z sposobów profilaktyki samobójstw, ale oprócz tego są psychologowie, jest rozdawana specjalistyczna literatura, odbywają się spotkania z ekspertami.
Dlaczego białoruscy funkcjonariusze odbierają sobie życie? - To stresująca praca za coraz mniejsze pieniądze, a presja przełożonych jest olbrzymia - tłumaczy jeden z grodzieńskich milicjantów. W ubiegłym roku rząd zredukował ulgi dla milicjantów i obciął dopłaty do pensji.