http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Teksty

A A A

Grecy kochają łapówki

Jacek Pawlicki
2010-03-07, ostatnia aktualizacja 2010-03-07 12:00

Fot. Petros Giannakouris AP

Co roku Grecy dają w formie drobnych łapówek kilkaset milionów euro


Fot. JOHN KOLESIDIS REUTERS
Fot. JOHN KOLESIDIS REUTERS
Fot. JOHN KOLESIDIS REUTERS
Fot. JOHN KOLESIDIS REUTERS
ZOBACZ TAKŻE
Grecja w kryzysie zaciska pasa - rząd tnie płace, administrację i podwyższa wiek emerytalny, by uchronić kraj przed bankructwem. Socjalistyczny rząd zatwierdził właśnie trzeci już na przestrzeni miesięcy program oszczędnościowy, który ma ograniczyć rozdęty deficyt budżetowy i przywrócić Grecji zaufanie kredytodawców.

Wśród wielu obietnic, jakie złożył ostatnio premier Jeorios Papandreu, jest też walka z wszechobecną w Grecji korupcją, która drenuje z gospodarki 1 mld euro rocznie. Problem jednak w tym, że łapówki dają nie tylko wielkie firmy w zamian za przychylność urzędników, ale i zwyczajni obywatele. I to coraz więcej.

13 proc. Greków przyznaje się do tego, że regularnie wręcza tzw. fakelakia, czyli kopertówki. Według firmy Public Issue, która przeprowadziła niedawno badania na zlecenie Transparency International, Grecy wydali w ten sposób w 2008 r. 750 mln euro. To o 110 mln więcej niż rok wcześniej.

Szef Public Issue Jannis Mavris podlicza, że grecka rodzina wydaje średnio na łapówki 1450 euro rocznie. Ponad 60 proc. wszystkich fakelakia trafiło w ręce lekarzy z państwowych szpitali, urzędników podatkowych, bankowych i władz lokalnych.

Jak pisze grecki dziennik "Kathimerini", średnia łapówka dla lekarza wynosi 870 euro, choć łapówki za bardziej skomplikowane zabiegi mogą sięgać kilku tysięcy euro. Aby dostać pozwolenie na budowę albo zalegalizować samowolkę budowlaną, trzeba wręczyć średnio 2169 euro. Najwięcej daje się w łapę urzędnikom podatkowym - za umorzenie podatkowych długów jeden z ankietowanych wręczył 30 tys. euro.

Co ciekawe, Grecy oszukujący na co dzień fiskusa (większość klasy średniej zaniża swe dochody) i korumpujący urzędników nie mają ani krzty tolerancji w tej sprawie wobec władz. Wszyscy narzekają, że bez względu na to, czy rządzi lewicowy klan Papandreu, czy prawicowy Karamanlisów, Grecją i tak targają afery korupcyjne.

Jeden z największych skandali ostatnich lat apogeum osiągnął jesienią 2008 r. za rządów prawicy. Chodziło o podejrzane transakcje między rządem i prawosławnym monastyrem z góry Athos. Państwo straciło na nich 100 mln euro, a afera doprowadziła do dymisji ministra handlu i rzecznika rządu.

Grecy mieli też swoją seksaferę. W grudniu 2007 r. z czwartego piętra wyskoczył (i przeżył) wiceminister kultury Christos Zachopoulos. Powodem targnięcia się na życie było ujawnienie zdjęć z kompromitującego go nagrania wideo. Film został nakręcony za wiedzą jego kochanki i asystentki, której Zachopoulos w zamian za seks obiecał posadę w ministerstwie. Media spekulowały, że próbował się zabić m.in. dlatego, że jako protegowany premiera Kostasa Karamanlisa wydawał warte miliony euro decyzje o wykreśleniu działek z list miejsc objętych ochroną zabytków. Częścią tych decyzji zajęli się śledczy.

Prof. Chronos Polychroniou z Mediterranean University College w Atenach twierdzi, że z korupcją w Grecji trudno walczyć, bo jest ona integralną częścią tamtejszej kultury politycznej. Grecy kochają Grecję, ale nie mają kłopotów z oszukiwaniem państwa.

W rankingu Transparency International Grecja jest najbardziej skorumpowanym krajem w Unii Europejskiej. Na liście 180 krajów prześwietlonych przez Transparency pod kątem łapówek w 2009 r. znalazła się na niechlubnym 71. miejscu.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4.2

26 głosów

Podręczniki drogie, droższe...

Będzie VAT na książki, podrożeją też podręczniki - ostrzegają wydawcy. A kolejne roczniki uczniów muszą kupować nowe