- Zapisujemy w ustawie, że każdy nowy budynek wielorodzinny będzie musiał zostać wyposażony w sieć światłowodową - tak jeszcze jesienią zapewniała w rozmowie z "Gazetą" Magdalena Gaj, wiceminister infrastruktury. Gdy dopytywaliśmy, czy nie wystarczy np. kabel miedziany, odpowiedź była krótka: "Tylko światłowód. W końcu mamy XXI wiek".
Ale zapisu, który miał nas do tego XXI wieku pchnąć, już w ustawie nie ma.
Większość internautów w Polsce wciąż łączy się z siecią z prędkością 1-2 Mb/s. Dziś to niemal żółwie tempo, bo operatorzy testują łącza tysiąckrotnie szybsze.
- Światłowody umożliwiają korzystanie z nowych usług w internecie, jak
telewizja trójwymiarowa czy programy w wysokiej rozdzielczości - mówi "Gazecie" Hartwig Tauber, dyrektor generalny FTTH Council Europe, organizacji promującej technologię światłowodową. - Ale też umożliwiają telepracę,
e-learning, czyli naukę na odległość, czy zdalną opiekę nad osobami starszymi - dodaje.
To nie są mrzonki. W ramach testów trójwymiarowe programy telewizyjne już oferuje swoim abonentom Dialog, drugi po Netii największy w Polsce alternatywny operator telekomunikacyjny. Chce też doprowadzić do około tysiąca mieszkań światłowody umożliwiające dostęp do internetu o prędkości 1 Gb/s. To samo w
USA chce zrobić
Google, w ramach eksperymentu podłączając do sieci od 50 do 500 tys. osób. Po co? Na tak szybkim łączu ściągnięcie pełnometrażowego filmu w wysokiej rozdzielczości potrwa mniej niż pięć minut. Możliwe będą też e-konsultacje podmiejskiego lekarza ze specjalistą z Nowego Jorku podczas przesyłania przez sieć trójwymiarowych filmów z badania pacjenta.
W Polsce z łącz światłowodowych korzysta tylko 21 tys. gospodarstw domowych, czyli mniej niż 1 proc. Przegrywamy nie tylko z Holandią, Włochami czy Skandynawią, ale i z Bułgarią, Czechami, Słowacją czy Słowenią. Najgęściej opleciona światłowodami jest
Litwa - korzysta z nich ok. 240 tys. abonentów, co oznacza, że szybki internet jest w niemal co piątym domu.
- Popierany przez resort infrastruktury zapis o światłowodach przetrwał uzgodnienia międzyresortowe - mówi nasze źródło. - Przepadł pod koniec zeszłego roku, gdy pracę nad projektem zaczął rząd. Po prostu znikł.
Dlaczego? - Obowiązek kładzenia światłowodu byłby zbyt daleko idący i nieprzystający do obecnych realiów panujących na rynku i w gospodarce - twierdzi Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu infrastruktury. Twierdzi, że nowoczesne łącza będą i tak powstawać.
- Jestem zdziwiona tą decyzją - nie ukrywa rozczarowania Anna Streżyńska, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej. To ona zaproponowała, żeby światłowody były obowiązkowe. - Przecież nie chcemy pozostawać w muzeum telekomunikacji. Istniała szansa, by wreszcie pożegnać stare technologie - dodaje. Podkreśla, że obowiązek umieszczenia łączy telekomunikacyjnych w budynku nakłada już rozporządzenie ministra infrastruktury. Chodziło właśnie o to, by były to sieci światłowodowe.
Decyzji rządu nie rozumie też Tomasz Kulisiewicz, główny analityk firmy doradczej Audytel.
- Można by się zastanawiać, czy działa tu jakieś lobby. Ale jedyne, jakie przychodzi mi do głowy, to lobby... złodziei kabli miedzianych. Inaczej trudno to wytłumaczyć.