http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Palenie (trochę) wzbronione

Aleksandra Pezda
2010-03-06, ostatnia aktualizacja 2010-03-05 20:05

Miał być zakaz palenia w restauracjach, barach, dyskotekach. Wyszedł zakaz z przymrużeniem oka


Fot. Dominik Sadowski / AG
Sejm uchwalał ustawę antynikotynową pod hasłem ochrony niepalących przed skutkami biernego palenia. Z powodu palenia umiera w sumie co roku ok. 70 tys. ludzi, w tym ok. 2 tys. niepalących. Pali 9 mln Polaków, średnio 20 papierosów dziennie.

Projekt ustawy wyszedł od PiS, popierało go PSL, zyskał aprobatę sejmowej komisji zdrowia, także rządu.

Prace trwały od początku 2008 r. W pierwszej wersji ustawa miała być bardzo restrykcyjna. Zabraniała np. nie tylko palenia w lokalach, ale też w odległości kilku metrów od wejść do nich. Zakaz miał dotyczyć transportu publicznego, ale również samochodów prywatnych. W placówkach oświatowych i zdrowotnych nie byłoby wolno nawet organizować palarni.

W trakcie prac nad ustawą posłowie (za namową rządu) skreślili zakazy dotyczące palenia przed lokalami i w prywatnych samochodach. Za to rząd dorzucił zakaz produkcji i sprzedaży w Polsce e-papierosów, czyli bezdymnych inhalatorów nikotyny (bo nie ma badań potwierdzających ich nieszkodliwość dla zdrowia).

W końcu ustawę znacznie złagodzili posłowie PO - wbrew zaleceniom rządu. Zaproponowali, a potem przegłosowali w Sejmie (głównie z poparciem Lewicy) poprawki: •  bez zakazów dla e-papierosów, •  palarnie mogą być wszędzie, gdzie obowiązuje zakaz palenia (czyli także w szkołach, na uczelniach, w szpitalach), •  w lokalach można wydzielić pomieszczenie dla palących; •  właściciele małych lokali, poniżej 100 m kw., zdecydują sami, czy pozwolą palić (teraz muszą wydzielać strefy dla palących, ale często nawet ich nie dzielą drzwiami).

Nadal nie będzie można palić w urzędach, innych miejscach publicznych, w tym szkołach i szpitalach. Zakaz ma obowiązywać na przystankach, plażach i placach zabaw. A także w środkach transportu publicznego (koniec z przedziałami dla palących w pociągach) oraz w samochodach służbowych.

Za złamanie zakazu palaczowi grozi 500 zł mandatu. Za brak oznakowania obiektu objętego zakazem właściciel może zapłacić do 2 tys. zł.

W Europie całkowity zakaz palenia we wszystkich miejscach pracy, barach i restauracjach wprowadzono dotychczas w 12 krajach, m.in. w: Irlandii, Wielkiej Brytanii, Norwegii, we Włoszech, w Szkocji, Szwecji, Słowenii i na Litwie.

Rozmowa z

Czesławem Hocem

lekarzem, posłem PiS

współautorem ustawy

Aleksandra Pezda: Czego zakazuje nowa ustawa?

Czesław Hoc: Nie ma w niej tak naprawdę nic nowego. Dlatego zagłosowałem przeciwko niej. Ale niech się Platforma tłumaczy, skoro wprowadziła i przegłosowała poprawki wbrew opinii własnego rządu.

Nowością jest jednak, że w pociągach już zupełnie nie będzie wolno palić

- To drobiazg! Ustawa zakazuje też palenia w zamkniętych obiektach sportowych, ale przecież tam i dotąd właściciele wprowadzali takie zakazy. Jakąś konkretną zmianą jest to, że na papierosach będzie można umieszczać ostrzeżenia nie tylko w postaci tekstu, ale również jako obrazek.

Tyle że to ludzi przed dymem nie chroni. A ustawa miała to zadanie przede wszystkim. Zostało z niego tylko bardziej restrykcyjne pojęcie palarni: od teraz będzie musiała szczelnie izolować od dymu przestrzeń dla niepalących. Ale jak znam życie, to i tak ten zapis będzie luźno interpretowany.

Posłowie PO tłumaczą, że trzeba dać restauratorom wolność wyboru. Już dzisiaj ponad 300 lokali w Polsce zakazało palenia

- Taka wolność wyboru nie sprawdziła się w Hiszpanii. Według danych z WHO po wprowadzeniu tam zasady "właściciele decydują", ponad 80 proc. lokali pozostało przy paleniu.

PO uwierzyło restauratorom, którzy straszyli, że z powodu zakazu pracę może stracić nawet 40 tys. ludzi. Tylko że tak się nie stało ani w Irlandii, ani w Norwegii, Wlk. Brytanii czy na Litwie, gdzie wprowadzono całkowity zakaz palenia w lokalach. A jeszcze przybyło klientów, którzy nie przychodzą tylko na piwo i papierosa, ale np. żeby coś zjeść.

Liczy pan, że Senat coś zmieni?

- Nie, bo Senat z większością PO też się pewnie będzie obawiał reakcji restauratorów.

Teraz musimy edukować społeczeństwo. Może dzięki temu dołączymy kiedyś do grupy państw bardziej zaawansowanych, którym nie jest obojętne, że niepalących zmusza się do wdychania śmiercionośnego dymu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':