http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Reklamujcie metadon

Prof. Robert Newman*
2010-03-08, ostatnia aktualizacja 2010-03-12 15:01

Ludzie oczekują, iż znajdzie się lek, który wyleczy narkomanów raz a dobrze. Nie akceptują terapii, która pomaga żyć, ale nie leczy. Co by było, gdyby w ten sposób o myśleli o innych chorobach przewlekłych?

Podawanie metadonu
Fot. Grazyna Makara / AG
Podawanie metadonu
ZOBACZ TAKŻE
Sławomir Zagórski: Dlaczego ludzie nie wierzą, że uzależnienie od narkotyków jest chorobą?

Prof. Robert Newman: Bo w kwestii uzależnień pokutują trzy mity:

•  Że osoby uzależnione nie chcą się leczyć. To nieprawda. Ich motywacja jest większa niż w przypadku jakiejkolwiek innej choroby. W Polsce mieszkańcy Gdańska, którzy chcą się dostać na terapię metadonową, jadą do Krakowa! (metadon to sztuczny narkotyk, który likwiduje głód heroinowy i po zażyciu którego można w miarę normalnie funkcjonować). Proszę podać lepszy przykład zmotywowanego pacjenta.

•  Że nawet jak ktoś się chce leczyć, to i tak leczenie mu nie pomoże.

•  Że jak ktoś rzeczywiście chce przestać brać heroinę, to przestanie i niepotrzebna mu do tego żadna terapia.

W Polsce jest przyzwolenie na picie alkoholu, a także dość pobłażliwe podejście do alkoholików. Ludzie zdają sobie jednak sprawę, że alkoholizm jest chorobą.

- Powinniśmy dostrzec, że ma on wiele wspólnego z uzależnieniem od heroiny. Twierdzi się, że narkomani ćpają, bo sprawia im to przyjemność. A czy picie na umór jest przyjemnością? Czy szczęśliwy jest ktoś, kto zrywa się w środku nocy, zatacza po ulicy, sika we własne ubranie? Z uzależnieniem od narkotyków jest podobnie.

Niektórzy bardzo ostro pijący ludzie potrafią rozstać się z alkoholem dosłownie z dnia na dzień. Ale to nie znaczy, że tak może postąpić każdy alkoholik. I jeśli znów sięga po kieliszek, nikt nie mówi, że powinien przestać się leczyć.

I trzecia analogia. Proszę spytać jakiegokolwiek terapeutę z ruchu AA, kiedy uznaje swojego pacjenta za wyleczonego. Otóż nigdy. Nawet po 30 latach abstynencji niebezpieczeństwo nawrotu jest wciąż duże.

A gdy leczy się narkomanów metadonem, ludzie mówią: rok, dwa lata kuracji - OK, ale potem powinno się go odstawiać. To nonsens. Uzależnienie jest ciężką, przewlekłą chorobą. Zdarzają się w niej nawroty. Cały problem polega właśnie na tym.

Jednak od heroiny znacznie łatwiej jest się chyba uzależnić niż od alkoholu?

- To nieprawda. Alkohol spożywa prawie każdy z nas, a w silne uzależnienie popada mniej więcej 15 proc. Z heroiną jest podobnie. W czasie wojny wietnamskiej bardzo wielu amerykańskich żołnierzy stosowało czystą heroinę. Zdecydowana większość po powrocie do kraju przestała ćpać bez żadnej pomocy.

To geny decydują, kto wpada w nałóg?

- Same geny nie każą nikomu sięgać po narkotyk, od nich zależy jednak, czy mamy predyspozycje w kierunku uzależnienia. Ale niezależnie od tego, czy ludzie ćpają ze względu na geny, z racji uwarunkowań psychologicznych czy społecznych, na świecie żyją osoby uzależnione od heroiny, które nie mogą się wyrwać z nałogu. Ludzie oczekują, iż znajdzie się lek, który wyleczy narkomanów raz a dobrze. A ja pytam: dlaczego nie myślimy w ten sposób o innych chorobach przewlekłych?

Insulina z cukrzycy nas nie uleczy, a nikt nie protestuje.

- Diabetolodzy twierdzą, że 80 proc. dorosłych cukrzyków nie musiałoby jej używać, gdyby odpowiednio jedli, unikali alkoholu, stresu. Ale jak cukrzyk je lody, nikt nie odbiera mu prawa do insuliny. Tymczasem jak osoba uzależniona od heroiny ma nawrót, traci miejsce w ośrodku, wypada z terapii itp.

Obserwował pan ewolucję poglądów na temat pomocy osobom uzależnionym w wielu miejscach na świecie.

- W Nowym Jorku udało się zorganizować leczenie na początku lat 70. Tylko w jednym programie rządowym przeszliśmy w ciągu dwóch lat od zera do 12 tys. pacjentów na metadonie. A jeśli udało się to osiągnąć w warunkach niezwykle rozbudowanej nowojorskiej biurokracji, to znaczy, że można to zrobić wszędzie.

Jeszcze bardziej spektakularne było to, co zdarzyło się w 1975 r. w Hongkongu. Tam bardzo brakowało środków, lekarzy, pomocy pielęgniarek czy pracowników socjalnych.

Rząd Hongkongu podjął jednak decyzję: Nie możemy pozostawić uzależnionych od heroiny bez pomocy. Bynajmniej nie dlatego, że mamy czułe serca i im współczujemy, ale dlatego, że to niekorzystne dla naszego miasta. Władzom udało się zorganizować od podstaw leczenie, które w ciągu niespełna roku objęło 10 tys. uzależnionych.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Białoruś oskarża Polskę o finansowanie zamachu stanu

Tak twierdzi reżimowa telewizja Białoruś 1. Powołuje się przy tym na sfałszowaną depeszę polskiego MSZ

Miłość w czasach internetu

W internecie łatwo znaleźć człowieka o podobnych upodobaniach i w tak zwanym "naszym typie". Jednak ta zaleta randkowania online jest jednocześnie jego największą pułapką