W 1978 roku francuska badaczka dziejów Rosji, a prywatnie córka gruzińskiego arystokraty Hélene Carrere d'Encausse wydała książkę "L'Empire éclaté" ("Wysadzone imperium"). Choć nie była pierwszą, która wieszczyła upadek ZSRR (już w 1976 r. francuski politolog Emmanuel Todd opublikował "La chute finale" - "Ostateczny upadek"), publikacja przyniosła jej światową sławę. Zdaniem Carrere d'Encausse imperium sowieckie miało się ugiąć pod naporem konfliktów między coraz liczebniejszymi muzułmańskimi narodami Azji Środkowej i Kaukazu, a coraz mniej licznymi narodami europejskiej części ZSRR. Co prawda - jak wspomina świetnie znający francuskie realia rosyjski historyk Jurij Afanasjew - tytuł "L'Empire éclaté" wymyśliło wydawnictwo Flammarion, bo autorka nie była aż tak radykalna, niemniej Hélene Carrere d'Encausse należy się uznanie za to, że uprzytomniła europejskiej opinii publicznej, jak ważne były kwestie narodowościowe w państwie, którego oficjalną ideologię powszechnie kojarzono z narodowym negacjonizmem.
W Polsce zdajemy się ciągle o tym zapominać. Uważamy, że do upadku imperium - oprócz nas samych - mogli się przyczynić nacjonaliści litewscy, estońscy czy ukraińscy, ale nijak nie doceniamy roli reszty narodów imperium.
Ostatnia książka Wojciecha Zajączkowskiego "
Rosja i narody" pokazuje, że ambicje narodowe miały znaczenie od samych początków ZSRR. W polskich szkołach ogłoszoną przez bolszewików zasadę samostanowienia analizuje się głównie przez pryzmat niepodległości Polski. Zajączkowski dowodzi, że ten krok utorował zwycięstwo rewolucji w pozaeuropejskich częściach imperium.
"Co przesądziło, że właśnie w tym zapomnianym przez Boga i ludzi miejscu padła iskra, która dała początek potężnej reakcji łańcuchowej mającej doprowadzić do narodzin Związku Socjalistycznych Republik Sowiecki?" - pisze Zajączkowski o Baszkirii roku 1918 i wyjaśnia, że ziemie zamieszkane przez Tatarów i Baszkirów stały się wówczas wrotami do "przyszłości imperium". To tam, na Uralu i Powołżu, przebiegała granica pomiędzy kontrolowaną przez bolszewików europejska częścią Rosji a znajdującą się w ogromnej mierze pod panowaniem białych Azją. Gdy biali generałowie nie potrafili docenić narodowych ambicji Baszkirów, Tatarów i innych narodów - poddanych Rosji - bolszewicy przejęli pałeczkę. Zajączkowski cytuje depeszę wysłaną przez Stalina i Lenina w 1919 roku do Ufy: "Proponujemy [ ] zgodzić się na amnestię pod warunkiem utworzenia wspólnego frontu z pułkami baszkirskimi przeciw Kołczakowi. Ze strony władzy sowieckiej pełna gwarancja wolności narodowej Baszkirów ( )".W marcu 1919 roku powstała Autonomiczna Republika Baszkirska, jak podkreśla Zajączkowski, "pierwsza republika narodowościowa w składzie Rosji".
Zajączkowski pokazuje znaczenie nacjonalizmu w momencie upadku ZSRR. "W skali całej populacji nierosyjskiej na przestrzeni 30 lat w grę wchodziło kilkaset osób zaangażowanych w aktywność o charakterze narodowym, kilkadziesiąt tysięcy uczestników rożnego rodzaju manifestacji i zamieszek oraz, być może, kilka tysięcy świadomie nastawionych na pracę organiczną (głównie na zachodniej Ukrainie, Litwie, Łotwie, w Estonii, Tatarstanie, Armenii, Gruzji". Jednocześnie podkreśla: "A jednak siła kryjąca się w uczuciach narodowych budziła niepokój, skłaniała do utrzymywania olbrzymiego aparatu państwowego, który zajmował się sprawami narodowymi od kultury i szkolnictwa, poprzez cenzurę, na strukturach partyjnych i KGB kończąc".
Autor wyjaśnia, jak bardzo mylił się Gorbaczow, gdy obejmując władzę, zignorował znaczenie kwestii narodowościowych. Opisuje bunt narodowy Kazachów, którzy sprzeciwili się nasłanemu przez Moskwę pierwszemu sekretarzowi nie-Kazachowi (miał nim zostać zrusyfikowany Czuwasz Giennadij Kołbin), pokazuje antysowieckie nastawienie nacjonalistów białoruskich, estońskich, łotewskich i litewskich. Jednak przede wszystkim mocno podkreśla fakt w Polsce ignorowany: "Śmiertelne niebezpieczeństwo miało jednak nadejść nie z nieobliczalnej Azji Środkowej, płonącego Kaukazu ani nawet z krajów bałtyckich, które otwarcie zmierzały już w stronę niepodległości, o losie ZSRR miały przesądzić dwie największe republiki - Rosja i Ukraina". To konflikt między kierownictwem rosyjskim reprezentowanym przez ówczesnego przewodniczącego Rady Najwyższej Rosji Borysa Jelcyna a przywódcami radzieckimi doprowadził do upadku ZSRR. Paliwem tego konfliktu był właśnie rosyjski nacjonalizm. Rosjanie uznali, że "jako społeczeństwu lepiej im będzie pod trójkolorową flagą rosyjską niż pod czerwoną związkową".
Książka Zajączkowskiego to pasjonująca historia Rosji napisana z zupełnie innej perspektywy niż najbardziej rozpowszechniona w Polsce, wedle której wszystko, co za Bugiem, jest po prostu ruskie, bez wdawania się w zbyteczne detale.
Wojciech Zajączkowski, „Rosja i narody. Ósmy kontynent. Szkic dziejów Eurazji”, wydawnictwo MG 2009