http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kryzys atakuje amerykańskie szalety

Marcin Bosacki, Waszyngton
2010-03-06, ostatnia aktualizacja 2010-03-05 17:52

Ku wściekłości kierowców zmagające się z ogromnymi kłopotami budżetowymi stany USA zamykają przydrożne parkingi, a wraz z nimi toalety.

Zaśnieżone drogi w Alexandrii, w stanie Wirginia
Fot. Haraz N. Ghanbari / AP
Zaśnieżone drogi w Alexandrii, w stanie Wirginia
Arizona, stan, który obok Kalifornii ma największy deficyt budżetowy, kilka miesięcy temu zamknął na swych autostradach 13 z 18 parkingów z toaletami. - Nie mogli wprowadzić jakiejś opłaty np. 25 centów za odwiedzenie toalety - pyta w "New York Timesie" Connie Lucas z Pine w Arizonie. - Zamknęli jedyny parking na drodze do Phoenix, a był tak potrzebny. Z Pine do Phoenix jedzie się 2,5 godziny.

Departament transportu Arizony tłumaczy, że musiał robić oszczędności, bo już w ubiegłym roku miał dziurę budżetową w wysokości ponad 100 mln dol. W tym roku przesunął z transportu na inne cele 500 mln. Nie tylko zamknął parkingi i toalety, ale zlikwidował 12 biur lokalnych, zwolnił 10 proc. pracowników i wycofał się z budowy nowych dróg za 370 mln dol.

- Ludzie myślą, że utrzymanie szaletów to tylko zmiana papieru toaletowego - mówi Kevin Biesty, jeden z dyrektorów departamentu transportu. - A są przecież też remonty, sprzątanie. Utrzymanie jednego parkingu z toaletą kosztowało 300 tys. rocznie. Oszczędności na ich zamknięciu wyniosą więc 4 mln.

Inne stany - Kolorado, Georgia, Wermont, Wirginia - też zamykają toalety przy autostradach. - To okropny pomysł. To nie tylko niedogodność, ale też poważny problem bezpieczeństwa - mówi Clayton Boyce, szef stowarzyszenia kierowców ciężarówek, rysując obraz szoferów masowo stających na poboczach i idących w pobliskie krzaki.

W Wirginii po protestach nowy gubernator Robert McDonnell obiecał, że otworzy ponownie 19 zamkniętych rok temu toalet przy autostradach.

Ruch protestu przetacza się też przez Arizonę. Departament transportu dostaje setki telefonów i e-maili od oburzonych obywateli. Parlamentarzyści kongresu stanowego przygotowują ustawę, która pozwoli ocalić kibelki, np. przez dotacje władz hrabstw, miast czy szczepów indiańskich, których własnością jest spora część Arizony. Pesymiści mówią jednak, że hrabstwa, miasta i szczepy są w równie złej kondycji finansowej, jak stan.

A są i tacy jak Betty Roberts z Sun City, która mówi "Timesowi": - To podstęp. Jestem przekonana, że zamykają toalety, by potem koniecznością ich otwarcia tłumaczyć podwyżkę podatków.

Jedno jest pewne - ustawa o ponownym otwarciu toalet będzie miała w parlamencie stanowym Arizony rekordowe poparcie kongresmanów - i Demokratów, i Republikanów.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 63 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    37 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':