Raport dostali posłowie z komisji śledczej ds. Olewnika. "Gazeta" też go poznała. Komisja rozpoczyna właśnie nowy, trzeci etap pracy. Po policji i prokuraturze oceni pracę służby więziennej. A to najmniej znana część bulwersującej historii sprawy porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika.
Trzy śmierci w celach Zdarzyły się w niej trzy tajemnicze śmierci. W celach wieszali się kolejno: (
Wojciech Franiewski - herszt bandy porywaczy, który w 2003 r. po przejęciu od rodziny 300 tys. euro okupu polecił zabić Krzysztofa. Powiesił się w celi Aresztu Śledczego w Olsztynie w nocy z 18 na 19 czerwca 2007 r.; •
Sławomir Kościuk - zabójca, powiesił się w Zakładzie Karnym w Płocku w nocy z 4 na 5 kwietnia 2008 r., kilka dni po wyroku dożywocia; •
Robert Pazik - drugi z zabójców, powiesił się w tym samym ZK Płock w nocy z 18 na 19 stycznia 2009 r.
Trzeci zgon w celi doprowadził do takiego nagłośnienia historii porwania i zabójstwa Krzysztofa, że Sejm powołał komisję śledczą do zbadania tej sprawy.
Wszystkie te wypadki służba więzienna i prokuratura uznały za samobójstwa, choć śledztwa w sprawie Kościuka i Pazika nie zostały jeszcze zamknięte. Teraz analizie - na zlecenie komisji - poddał je biegły od więziennictwa (to jeden z byłych dyrektorów okręgowych tej służby).
Franiewski Ali Babą? Co zdaniem biegłego nie zostało do końca wyjaśnione? W przypadku Franiewskiego biegły pyta np., skąd miał on dostęp w celi do amfetaminy, alkoholu. Wykrył też, że strażnik reanimował Franiewskiego przez minutę. Ale potem dowódca zmiany przerwał reanimację, by po 20 minutach ją wznowić. Skąd ta przerwa?
Inna wątpliwość dotyczy relacji Franiewskiego z oddziałowym, który dwa lata później sam się powiesił (powodem były ponoć sprawy rodzinne i finansowe). Biegły stawia pytania, nie daje odpowiedzi. Posłowie na pewno będą to drążyć.
Franiewski uchodził za twardziela. Z raportu wynika, że albo źle znosił samotność w celi, albo za wszelką cenę chciał utrzymać kontakt ze światem za murami (co ułatwia osadzenie w zwykłej celi, a nie w "N-ce" - czyli dla niebezpiecznych). Kilka miesięcy przed śmiercią złożył skargę na izolację w celi: "Podetnę sobie żyły, powieszę się lub zjem nieświeżą żywność. Mogą mi być podawane jakieś narkotyki, po których jestem Husajnem albo Ali Babą".
Czyżby zlekceważono ten sygnał? Wiadomo, że jeszcze dzień przed śmiercią przesłuchiwany był w
CBŚ.
Kościuk w pętli nad sedesem Kościuk miał powód do targnięcia się na życie - dostał dożywocie, mimo że prokurator obiecywał mu nadzwyczajne złagodzenie kary za wydanie innych bandytów. Jeszcze przed wyrokiem w ZK w Barczewie bał się wychodzić na spacer. "Ktoś mnie śledzi z lornetką" - raport cytuje taki jego alarm. Podczas procesu w 2007 i 2008 r. siedział w Płocku. Tam też rezygnował ze spacerów.
Był na lekach antydepresyjnych. Jak zgromadził ich dużą ilość? Do tego nie tych, które miał przepisane? - pyta biegły. Kiedy i w jaki sposób doznał obrażeń ręki i nóg? - dodaje.
Kościuk znaleziony został w kąciku sanitarnym, gdzie nie sięgało oko kamery. Znaleziono go siedzącego na sedesie. Stąd najciekawsze pytanie: - Jaki był odstęp między punktem powieszenia na kracie, do której przywiązana była pętla, a jego szyją? Bo jeśli zbyt krótki, to Kościuk nie mógł powiesić się sam? - twierdzi biegły.
A psycholog ostrzegał Co do okoliczności śmierci Roberta Pazika biegły nie ma wątpliwości, bo najdokładniej - jak zauważa - zostały one zbadane. Ale wciąż zastanawia, dlaczego ta śmierć też zdarzyła się w ZK Płock. I to w dziesięć dni po przewiezieniu tam Pazika. Tuż po wizycie jego brata. I w trzy dni po zaleceniu więziennego psychologa - by wzmóc kontrolę jego zachowania.
W ogólnej części raportu biegły zwraca uwagę na złe funkcjonowanie specjalnych oddziałów dla "N-ek" (wszyscy trzej samobójcy mieli ten status). Chodzi zwłaszcza o zaniedbania w monitorowaniu cel i dystrybucję leków. O wyszkolenie strażników i organizację ich pracy. Najgorzej w analizie biegłego wypada Zakład w Płocku, nie tylko dlatego, że w nim właśnie powiesili się Kościuk i Pazik.
Franiewski z papieżem Franiewski też zresztą siedział w Płocku - w latach 1991-92. Szła za nim legenda bandyty, który uciekał z milicyjnych komend, organizował bunt więźniów w ZK Wronki w 1989 r. A mimo to właśnie jego wyróżniono i podczas wizyty
Ojca Świętego w ZK Płock w imieniu więźniów wręczył
Janowi Pawłowi II podarunki w 1991 r.!