http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Napaść na policjanta karana bez okoliczności łagodzących

Ewa Siedlecka
2010-03-05, ostatnia aktualizacja 2010-03-05 08:07

Minister sprawiedliwości chce surowszych kar dla osób atakujących funkcjonariuszy. - Nie przyjmuję argumentu, że zachowanie funkcjonariusza usprawiedliwia atak na niego - mówi

Zamordowany podkom. Andrzej Struj
Fot. udostępnione przez znajomą policjantkę Agnieszkę
Zamordowany podkom. Andrzej Struj
ZOBACZ TAKŻE
Blisko miesiąc temu warszawski policjant Andrzej Struj został śmiertelnie ugodzony nożem przez siedemnastolatka, który awanturował się na przystanku tramwajowym. Policjant usiłował go obezwładnić. Po tym zabójstwie policja co rusz informuje o kolejnych atakach na policjantów. Ministerstwo Sprawiedliwości zareagowało błyskawicznym przygotowaniem projektu, który zaostrza kary za napaść na funkcjonariusza i osoby, które stają w obronie prawa. Proponuje:•  karą za zabicie człowieka „w celu udaremnienia lub utrudnienia postępowania” będzie mogło być tylko albo 25 lat, albo dożywocie;•  czynna napaść z użyciem broni na funkcjonariusza lub osobę, którą przybrał sobie do pomocy, jeśli wywołała „uszczerbek na zdrowiu”, byłaby zbrodnią karaną od 3 do 15 lat (dziś niezależnie od skutku grozi za to od roku do 10 lat);(ktoś, kto przekroczy granice obrony koniecznej, „działając na rzecz ochrony bezpieczeństwa lub porządku publicznego", będzie chroniony jak funkcjonariusz publiczny. Projekt napisali urzędnicy ministerstwa, a nie złożona z ekspertów Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego, której przewodniczy prof. Andrzej Zoll. Komisja nie dostała jej jeszcze do zaopiniowania. Minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski poinformował media, że w przyszłym tygodniu przedstawi ją rządowi. I że zostanie skierowana na ekspresową ścieżkę legislacyjną.

Wczoraj komendant główny policji ogłosił, że zmienił rozporządzenie w sprawie zasad przyznawania i użytkowania broni palnej przez policjantów. Teraz policjant będzie mógł nosić broń także poza służbą - aspirant Andrzej Struj w czasie tragicznej interwencji był na urlopie i nie miał przy sobie broni.

Rozmowa

z Krzysztofem Kwiatkowskim

ministrem sprawiedliwości

Ewa Siedlecka: Czy naprawdę wierzy pan, że ktoś będzie kalkulował, czy ze względu na wysoką karę warto napaść na funkcjonariusza? Przecież to najczęściej osoby nietrzeźwe lub z natury agresywne. To wygląda na działanie w stylu Zbigniewa Ziobry - państwo pokaże swoją siłę.

Krzysztof Kwiatkowski: Zdaję sobie sprawę, że samymi przepisami sprawy rosnącej liczby napaści na funkcjonariuszy nie rozwiążemy. Potrzebna jest też edukacja społeczeństwa. Ale odrzucam argument, że surowość przepisów nie ma znaczenia. Analizowaliśmy podobne przepisy w innych krajach. W większości zabójstwo funkcjonariusza to tzw. typ kwalifikowany, karany surowiej. We Francji i Finlandii zabójstwo sędziego, policjanta czy adwokata karane jest wyłącznie dożywociem. We Włoszech za zabójstwo policjanta i funkcjonariusza służby bezpieczeństwa można dostać minimum 21 lat. Tam napaści na funkcjonariuszy jest znacznie mniej niż w Polsce. Idziemy w tym samym kierunku, który wybrało wiele europejskich państw.

A sprawdzał pan, czy większa liczba napaści na funkcjonariuszy w Polsce nie jest spowodowana tym, że każdemu, kto złoży skargę na pobicie przez funkcjonariuszy, automatycznie stawia się zarzut napaści? Na to zwracał uwagę m.in. raport Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Ile jest skarg na pobicie przez policję? Ile przypadków nieuzasadnionego użycia broni?

- Wystarczająco przekonującym argumentem jest to, że w krajach, gdzie obowiązują surowsze kary za zabójstwo funkcjonariusza, tych zabójstw jest mniej. Nie przyjmuję argumentu, że zachowanie funkcjonariusza usprawiedliwia atak na niego. Ale absolutnie się zgadzam, że samymi przepisami problemu się nie załatwi. Równolegle należy szkolić policjantów i edukować społeczeństwo, by wzmacniać autorytet i poszanowanie dla funkcjonariuszy publicznych.

Przepis, który pan proponuje, oznacza, że sąd nie będzie mógł wziąć pod uwagę okoliczności zdarzenia. Prof. Andrzej Zoll jako rzecznik praw obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego podobny przepis uchwalony staraniem Zbigniewa Ziobry jako sprzeczny z konstytucyjną zasadą sądowego wymiaru kary [Trybunał uchylił przepis z powodów proceduralnych]. Co pan powie, jeśli podczas procesu sądowego okaże się, że zabójca funkcjonariusza wcześniej był przez niego poniżany, straszony, bity? Sędzia nie będzie mógł tego uwzględnić jako okoliczności łagodzącej.

- Odrzucam argument, że zachowanie funkcjonariusza, nawet nieprofesjonalne, może jakkolwiek usprawiedliwiać jego zamordowanie. Nasza propozycja odnosi się do zabójstwa "w celu udaremnienia postępowania", a także zabójstwa funkcjonariusza podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych związanych z ochroną bezpieczeństwa lub porządku publicznego.

"Udaremnieniem postępowania" będzie praktycznie każda sytuacja - np. przy zatrzymaniu lub legitymowaniu. Ciągle słyszymy o przypadkach, gdy funkcjonariusze w takich sytuacjach od razu każą się kłaść na ziemi z rękami na karku, szturchają, wyzywają. Pamięta pan to nagranie, gdzie policjanci zmuszają kibica do nazywania samego siebie "ch..."?

- Wierzę, że proponowany przez nas przepis ograniczy liczbę napaści na funkcjonariuszy. Z pewnością nie w każdym przypadku, ale nawet jeśli nieznacznie, to warto go wprowadzić. Prawo ma także znaczenie prewencyjne: pokazuje, że państwo otacza funkcjonariuszy szczególną ochroną. Takie poczucie powinni mieć zarówno funkcjonariusze, którzy narażają swoje życie i zdrowie, jak i reszta społeczeństwa.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 28 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':