http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Co przemocą, a co pomocą

Katarzyna Wiśniewska
2010-03-04, ostatnia aktualizacja 2010-03-04 20:50

- Precz z totalitaryzmem - tak poseł PiS mówił o projekcie ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.


Fot. Tomasz Kaminski / AG
ZOBACZ TAKŻE
Przeciwnikom nowej ustawy najbardziej nie podoba się przepis zezwalający pracownikowi socjalnemu zabrać dziecko z domu, jeśli uzna, że zagrożone jest jego życie lub zdrowie. O dalszym losie dziecka ma w ciągu 24 godzin decydować sąd. To dlatego - po protestach biskupów, organizacji katolickich i stowarzyszeń rodziców - ustawa wróciła do komisji polityki społecznej i rodziny.

Pomysł, jak zmienić kontrowersyjny zapis, zgłosił wczoraj w Sejmie rzecznik praw dziecka Marek Michalak. To zmiana kosmetyczna i językowa: pracownik socjalny, uznając, że dziecku dzieje się krzywda, zamiast je "odbierać", miałby je "zabezpieczać". Rzecznik podkreślał, że chodzi w pierwszej kolejności o zaprowadzenie dziecka do najbliższej rodziny, np. do babci (w projekcie jest mowa o "rodzinie zastępczej lub placówce opiekuńczo-wychowawczej").

Nowa ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie ma także zakazywać stosowania kar cielesnych, przemocy psychicznej, m.in. poniżania dziecka. Umożliwiłaby izolowanie sprawcy przemocy i utrudnienie mu kontaktów z ofiarami. Michalak stwierdził, że pozwoli to w końcu na "realizowanie praw ofiar, a nie sprawcy przemocy". A zakaz bicia dzieci "przyczyni się do zmiany świadomości rodzicielskiej".

Jednak posłom PiS projekt się nie podoba. - Ustawa jest sprzeczna z konstytucyjnym prawem rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami i narusza normy prawa naturalnego - stwierdziła Krystyna Grabicka. I skwitowała: - Nawet za PRL-owskiego totalitaryzmu nie było przepisów tak ograniczających wolność rodziny.

- Precz z totalitaryzmem! - wołał Artur Górski.

PiS zgłosił najwięcej - jedenaście - poprawek. Posłowie tej partii chcą tylko uratować zapis o izolowaniu sprawcy przemocy od ofiary. I przenieść go do odrębnej ustawy.

Projektu bronili posłowie Platformy, m.in. jej sprawozdawca Magdalena Kochan. - Nie może być tak, że bicie dorosłego to przestępstwo, zwierząt - barbarzyństwo, a bicie dzieci nazywa się środkiem wychowawczym - mówiła.

Lewica projekt poparła, PSL - choć zgłosił kilka poprawek - również.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':