http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kampania przez bibułkę

Tomasz Lis
2010-03-04, ostatnia aktualizacja 2010-03-25 16:12

Platforma Obywatelska chwali się demokratycznym charakterem i eleganckim stylem swych prezydenckich prawyborów. Niesłusznie. Albo - na razie niesłusznie

Tomasz Lis
Tomasz Lis
Prawybory te są bowiem mniej demokratyczne niż wybory do większości samorządów klasowych, a eleganckie są tylko w tym sensie, w jakim elegancki jest pojedynek dwóch bokserów, którzy za diabła nie mogą się spotkać w ringu. Prawyborom wciąż można jednak nadać charakter prawdziwie demokratyczny i elegancki w realu, a nie w uniku. Jak? O tym za chwilę.

Literalnie rzecz ujmując, są prawybory w PO wewnętrzną sprawą tej partii. Ale tylko literalnie. Politycy tej partii przekonują, że każdy, kto zostanie jej kandydatem, pokona, a dokładniej zdemoluje urzędującego prezydenta oraz - ma się rozumieć - pozostałych rywali. A skoro tak, to rozumiemy, że Platforma wybiera nie tylko swego kandydata w wyborach. W praktyce wybiera zdecydowanego faworyta tych wyborów. Skoro PO twierdzi, że obaj jej kandydaci na kandydatów wygraliby wybory, to rozumiemy, że zanim kandydat PO stoczy batalię z kandydatami, pod względem szans, numer 3,4 i 5, musi pokonać rywala z własnej partii, czyli numer 2, który byłby numerem 1, gdyby prawybory wygrał, atak czy owak zdecydowanie przewyższa numery 3,4 i 5. Jeśli jednak przyjmiemy tę logikę, to musimy uznać, że wcale nie są te prawybory wewnętrzną sprawą Platformy, lecz sprawą dotyczącą wszystkich. A jeśli tak, to znaczy, że jest to ostatni gwizdek, by niby-prawybory wyjąć spod klosza i zaserwować nam kawałek realnej polityki.

Jak na razie wyglądają prawybory? Marszałek mówi coś w wywiadzie, minister odpowiada winnym wywiadzie, S. mówi coś na wiecu, K. komentuje to na konferencji prasowej, K. czyni aluzje do S., S. nawiązuje do K., z jednej strony głos, z drugiej pogłos. Po-głos, nawiasem mówiąc, to ów głos, który oddawać będą na K. lub S. członkowie Platformy. Nie mam jednak zielonego pojęcia, jak owi członkowie mogą głosować na marszałka Komorowskiego albo ministra Sikorskiego, nigdy nie widząc ich w bezpośredniej debacie, nigdy nie słysząc, jak ze sobą polemizują, jakie mają w bezpośredniej rozmowie argumenty i kontrargumenty. Toż takie wybory są fikcją. A przecież chcielibyśmy zobaczyć Sikorskiego i Komorowskiego debatujących na temat kompetencji prezydenta, na temat tego, jak wyobrażają sobie relacje między głową państwa a premierem, jak mówić o obecnym prezydencie, a jak o nim nie mówić, co byłoby prezydenturą eksportową, a co jej zaprzeczeniem, jakim językiem i w jakich językach powinni mówić kandydaci na temat ich wizji, wyobrażeń, oczekiwań itd., itp. To wszystko są kwestie kluczowe, których w dojrzałej demokracji nie można wyczytywać z wywiadów i oświadczeń.

Skoro co rusz wspomina się u nas o prawyborach w USA, to warto wspomnieć, że Barack Obama i Hillary Clinton spotkali się w czasie prawyborów w debatach 14 razy (słownie: czternaście). I tu istota mojej propozycji. Na 14 debat nikt nie ma ani czasu, ani ochoty. Ale jedna jest absolutnie niezbędna. Skoro Platforma chce, by jej kandydat był kandydatem narodu, to prawybory w PO muszą być uspołecznione i unarodowione, a w ramach samej partii realnie zdemokratyzowane. I żeby była pełna jasność, nie jest to nawet przede wszystkim apel do samych kandydatów, którzy - z tego, co wiem - na taką debatę mają ochotę. Jest to raczej apel do premiera Tuska i do władz Platformy. Mówicie o demokratycznych i eleganckich prawyborach, to uczyńcie je prawdziwie demokratycznymi, a kandydatom dajcie możliwość zademonstrowania swej elegancji i dobrego stylu w bezpośrednim starciu. Taką okazję stworzy oglądana przez miliony Polaków telewizyjna debata czy - jak kto woli - rozmowa marszałka z ministrem.

Prawybory mają być rozstrzygnięte do 25 marca. Czasu pozostało niewiele. Proponuję poniedziałek 8 albo poniedziałek 15 marca o 21.45 w moim programie. Kandydatów uprzejmie zapraszam. Ze swojej strony oferuję nastrój powagi. Ponad 3 mln Polaków na pewno chciałoby Panów usłyszeć i oglądać. A z całą pewnością na to zasługują.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 21 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    39 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':