- Nie ma co sprawy zamiatać pod dywan. My też mamy problem ze skrajna prawicą - mówi rzeczniczka policji w Liechtensteinie.
Całe księstwo żyje atakiem na bar z kebabami w Nendeln, miejscowości położonej pod stolicą Vaduz . Jego właściciel - emigrant z Turcji skończył remont i szykował się do otwarcia baru. Nie zdążył. Nieznani sprawcy obrzucili bar koktajlami Mołotowa i spłonął doszczętnie.
W tej samej miejscowości trzy miesiące temu koktajle poleciały w kierunku dwóch tureckich mieszkań. Na szczęście mieszkańcom szybko udało się ugasić ogień i nikt nie ucierpiał. We wrześniu w innej miejscowości ktoś wysadził tureckiej rodzinie skrzynkę na listy, a obok podłożył odciętą owczą głowę.
Policja jest bezradna, bo nikt nie widział sprawców. Jest jednak jasne, że za atakami stoją miejscowi skinheadzi (w zeszłym tygodniu w autobusie na oczach pasażerów 20-letni skinhead tłukł butelką tureckiego nastolatka). I to najpewniej skinheadzi kilka tygodni temu rozwiesili plakaty wzywające do rozprawy z emigrantami. Tych zaś jest sporo. W 35-tysięcznym księstwie imigrantem jest co trzeci mieszkaniec.
- Z roku na roku skrajna prawica rośnie u nas w siłę, ale to nie dociera do ludzi - mówi Janine Köpfli, dziennikarka dziennika "Liechtensteiner Vaterland".
O tym, że Lichtenstein staje się oazą dla neonazistów eksperci z Niemiec i Szwajcarii alarmują od 10 lat. Lichtensteińscy neonaziści zaczynali od bójek z emigrantami i prowadzenia stron internetowych gloryfikujących III Rzeszę, a dziś rozwijają kontakty ze skrajną prawicą z Bawarii, Austrii i Szwajcarii. I stają się coraz bardziej zuchwali: jesienią' 2008 zaatakowali nożami młodych Turków, wcześniej zamaskowani młodzi ludzie wtargnęli do szkoły z atrapami karabinów i grozili śmiercią ciemnoskórym uczniom.
- Wiemy, że prawdziwa liczba ataków na cudzoziemców jest o wiele większa niż podają oficjalne statystyki bo ofiary boją się iść na policję - mówi Köpfli.
Rząd wypowiedział brunatnym wojnę. - Nie będziemy tolerować ekstremizmu pod żadną postacią. Wzywam obywateli, by gdy są świadkami rasistowskiego ataku nie odwracali wzroku tylko wzywali policję - mówi szef MSW Hugo Quaderer. Policja otrzymała rozkaz walki z brunatnymi.
Źródło: Gazeta Wyborcza