Od 1 kwietnia słowacki hymn narodowy będzie rozbrzmiewał częściej niż jakikolwiek inny na świecie. Będą go śpiewać w każdy poniedziałek uczniowie w szkołach, posłowie na każdym posiedzeniu parlamentu, władze województw i gmin na każdej uroczystości organizowanej przez krajowe związki sportowe. Będzie płynął codziennie z radia i telewizji
Wychowanie patriotyczne stanie się częścią szkolnych programów nauczania. W każdej klasie pojawi się też słowacka flaga, godło, preambuła słowackiej konstytucji, a także tekst hymnu - by uczniom śpiewało się lepiej.
Wszystko za sprawą wchodzącej właśnie w życie ustawy patriotycznej przeforsowanej w parlamencie przez rządzącą ultranacjonalistyczną Słowacką Partię Narodową (SNS) Jana Sloty.
Przewodniczący klubu parlamentarnego SNS Rafael Rafaj, który wraz ze Slotą jest autorem ustawy, tłumaczy nowe prawo koniecznością budowy narodowej świadomości w momencie, kiedy na Słowacji wzrasta poczucie tożsamości europejskiej, a traktat lizboński zmienia Unię Europejską w ponadnarodowy twór.
- Należy rozwijać narodowy wymiar patriotyzmu - twierdzi Rafaj. Szczególnie u młodych Słowaków. - Młodzieży brakuje świadomości słowackiej tożsamości. Objawia się to brakiem wiedzy o narodzie, który graniczy z obojętnością, a paradoksalnie media to podziwiają - stwierdzają Slota i Rafaj w uzasadnieniu ustawy. - Ten stan profanuje podstawowe wartości naszego państwa.
To druga poprawiona wersja ustawy patriotycznej. Pierwsza była jeszcze ostrzejsza i rząd nie chciał jej poprzeć. Dwa tygodnie temu, kiedy po raz pierwszy miało się odbyć głosowanie w tej sprawie, w parlamencie nie pojawiło się tak wielu posłów koalicji rządzącej, że zabrakło kworum.
SNS wykreśliła więc z projektu ustawy paragraf, zgodnie z którym 15-letni Słowacy, odbierając dowód osobisty, mieliby składać przysięgę na wierność Słowacji. Taką samą przysięgę składaliby wszyscy urzędnicy państwowi. W przyjętej wersji dotyczy to tylko nowo zatrudnionych urzędników.
Po tych nieznacznych zmianach ustawę poparła już koalicja premiera Roberta Ficy. Większość opozycji wstrzymała się od głosu, a posłowie mniejszości węgierskiej byli przeciw. Słowaccy Węgrzy stwierdzili, że traktują ustawę jako kolejny policzek wymierzony swojej 500-tys. mniejszości.
Między słowackimi Węgrami a Słowakami, a także między Budapesztem i Bratysławą utrzymuje się duże napięcie, którego przyczyną była równie nacjonalistyczna ustawa językowa zakazująca używania języka innego niż słowacki.
Ustawa patriotyczna będzie obowiązywać także w szkołach mniejszości węgierskiej. - Autorzy ustawy nie mają dobrych intencji w stosunku do mniejszości narodowych, a w szczególności wobec nas, więc potrafię sobie wyobrazić, jak będą wyglądały próby nadużywania ustawy - ostrzegał po głosowaniu József Berényi, poseł opozycyjnej Partii Węgierskiej Koalicji.
Przeciwko ustawie zaprotestowała także słowacka opozycja demokratyczna. Były dysydent i katolicki intelektualista chadek Frantiszek Mikloszko uważa ustawę za "bezspornie szkodliwą". Mikloszko zarzucił podejrzewanej o liczne afery korupcyjne prawicy z SNS obłudę: - Patriotyzm oznacza przecież także miłość do swojego kraju, nie okradanie go.