We wtorek polski rząd przegrał w Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu sprawę o dyskryminację z powodu orientacji seksualnej. Piotr Kozak oskarżył Polskę o to, że po śmierci partnera, z którym mieszkał, odmówiono mu prawa do przejęcia po nim wynajmowanego od miasta
mieszkania. Urząd i sądy w Szczecinie (tam mieszkał z partnerem) zgodnie uznały, że skoro ustawa o najmie lokali uzależnia odziedziczenie prawa do najmu od "pożycia małżeńskiego", to takie prawo mają jedynie małżonkowie najemcy. Albo heteroseksualni konkubenci - bo ich związek przypomina małżeństwo. Strasburg zawyrokował, że państwo może chronić tradycyjną rodzinę, ale do tego celu nie było niezbędne pozbawianie homoseksualnych partnerów prawa do najmu lokalu po zmarłym. I zauważył, że państwa muszą uwzględniać zmieniające się realia społeczne, w tym to, że realizacja prawa do życia rodzinnego może przybierać różne formy. - Teraz mój klient ponownie złoży wniosek o najem. Od śmierci partnera mieszka w mieszkaniu wbrew decyzji urzędników, ale płaci czynsz - powiedział nam adwokat Kozaka, Arkadiusz Byliński.
Ze strasburskiego wyroku mogą skorzystać Joanna i Marta*. Są ze sobą od wielu lat, mieszkają razem, opiekują się sobą, prowadzą wspólne gospodarstwo. Płacą podatki. Także składkę na ubezpieczenie społeczne. Ale skorzystać z niego tak jak inni nie mogą. Walczą więc, by państwo traktowało je tak samo jak pary heteroseksualne.
Prowadzą już trzy sprawy o dyskryminację. Ta o zasiłek opiekuńczy przypomina skargę Piotra Kozaka. Chodzi w niej o nieuznawanie kobiet za rodzinę. Blisko rok temu Marta zachorowała. Lekarz kazał jej leżeć w łóżku i dał zwolnienie. Joanna wzięła wolne, żeby się nią opiekować. Ustawa o świadczeniach w razie choroby i macierzyństwa pozwala wypłacić zasiłek opiekuńczy na opiekę sprawowaną przez "członka rodziny". I uściśla, kto jest rodziną: małżonek, rodzice, teściowie, dziadkowie, wnuki, rodzeństwo oraz dzieci - jeżeli pozostają we wspólnym gospodarstwie domowym.
Prawniczka Joanny Irmina Kotiuk: - Moja klientka obowiązkowo płaci składkę na ubezpieczenie chorobowe, ale nie może skorzystać z uprawnień, które płacącym przysługują. Nie ma racjonalnego powodu, dla którego państwo popiera opiekowanie się teściową, a nie popiera opiekowania się życiową partnerką - mówi Kotiuk. - To samo państwo w innej ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych mówi, że wszyscy ubezpieczeni mają prawo do równego traktowania "bez względu na płeć, stan cywilny i rodzinny". Prawo jest więc niespójne. W dodatku, gdy chodzi o zasiłki z pomocy społecznej, związek homoseksualny jest traktowany jak rodzina, bo wystarczy życie we wspólnym gospodarstwie domowym. Sumuje się więc zarobki partnerów i wylicza średnią, decydując o prawie do zasiłku - dodaje prawniczka.
Czyli: jak państwo ma coś dać - to nie uznaje związków homoseksualnych. Jak chce odebrać - uznaje.
Marta i Joanna przegrały sprawę w sądzie pierwszej instancji. Będą apelować.
W sądach mają jeszcze dwie sprawy z urzędem skarbowym, w których pomaga im doradczyni podatkowa Paulina Pilch. Pierwsza - o naliczenie podatku od darowizny na rzecz partnerki, w której domagają się zaliczenia do I grupy podatkowej przewidzianej dla małżonków i najbliższej rodziny. Druga - o prawo do wspólnego rozliczenia się z
PIT. Tu znowu państwo traktuje związki homoseksualne zależnie od tego, czy ma im coś zabrać, czy dać. Wspólnie PIT mogą rozliczać tylko małżonkowie. Ale jeśli prowadzi się działalność gospodarczą wspólnie z "osobą pozostającą z podatnikiem w faktycznym pożyciu" - to odpowiada się całym majątkiem za jego długi.
- Jeśli państwo uzależnia rozmaite świadczenia, ulgi i przywileje od tego, czy osoby pozostają w formalnym związku, to nie może pewnej kategorii osób uniemożliwiać zalegalizowania związku. Nie może też arbitralnie decydować, że "osobą bliską" czy "rodziną" nie jest partner tej samej płci - mówi Kotiuk. - To dyskryminacja, której zakazuje konstytucja.
Sprawę objęła Programem Spraw Precedensowych Fundacja Helsińska.
*imiona zmienione