Guillermo Farinas ma 48 lat, z wykształcenia jest psychologiem, a z powołania niezależnym dziennikarzem i osobą walczącą o wolność swego kraju. Jego ojciec bił się w partyzanckiej wojnie w Kongu u boku Ernesto Che Guevary. W latach 80. Guillermo też był w wojsku oraz studiował w ZSRR, gdzie zaczął rozczarowywać się do komunizmu.
Od kiedy w 1989 r. zerwał z komunistycznym reżimem, spędził w więzieniu 11 lat. Tydzień temu, zaraz po śmierci kolegi dysydenta Orlando Zapaty Tamayo, któremu władze pozwoliły zagłodzić się na śmierć, Farinas sam ogłosił głodówkę.
To już 23 głodówka w jego życiu. W 2006 r. był bliski śmierci, gdy domagał się wolnego dostępu do internetu dla wszystkich Kubańczyków. Wówczas uległ namowom rodziny i innych opozycjonistów, by nie składał ofiary ze swego życia.
Tym razem jest jeszcze bardziej zdeterminowany - Farinas nie je, nie pije, odmawia wszelkiej pomocy lekarskiej. We wtorek odwiedzili go lekarze z przychodni w Santa Clara, gdzie mieszka, ale odmówił przyjęcia jakiejkolwiek pomocy. Towarzyszą mu matka i żona oraz grupa dysydentów, w tym zaprzyjaźniony lekarz. Grozi mu skrajne odwodnienie, zbliża się do stanu krytycznego. Wszyscy próbują przekonać Farinasa, by przerwał głodówkę, ale on pozostaje głuchy na wszelkie namowy i twierdzi, że gotów jest umrzeć.
Dziennikarzom powiedział tylko, że zwrócił się z apelem do kilku więźniów politycznych, którzy po śmierci Orlando Zapaty podjęli głodówkę w więzieniach prowincji Pinar del Rio, by przerwali protest. - Tłumaczyłem im, że to my, którzy jesteśmy na wolności, powinniśmy strajkować po to właśnie, by wyszli na wolność - mówił Farinas. Hiszpańskiemu dziennikowi "El Pais" powiedział: - Chcę, by reżim zapłacił za śmierć Orlando Zapaty. Chcę, by uwolnił wszystkich 26 więźniów politycznych, którzy są chorzy. A kiedy umrę, chcę, by świat przekonał się, że ten reżim pozwala umierać swoim przeciwnikom i że przypadek Zapaty nie był jednostkowy. Jestem gotów na wszelkie konsekwencje. Poza tym są chwile w życiu narodów, gdy potrzebni są męczennicy. Zapata był pierwszym, ja przejąłem od niego pałeczkę. I kiedy umrę, podejmie ją ktoś inny.
Śmierć Orlando Zapaty wywołała falę oburzenia za granicą.
Unia Europejska, a także
USA,
Hiszpania i wiele innych krajów wezwało reżim Fidela i Raula Castro do uwolnienia więźniów politycznych. Władze pozostały jednak niewzruszone - Zapatę określiły jako zwykłego kryminalistę, a odpowiedzialnością za jego śmierć obarczyły amerykański imperializm, któremu dysydent się "wysługiwał".