http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Czas męczenników na Kubie

ms
2010-03-04, ostatnia aktualizacja 2010-03-04 12:49

Kolejny kubański dysydent głoduje, odmawia opieki lekarskiej i zapowiada, że jest gotów na śmierć, jeśli komunistyczny reżim nie uwolni więźniów politycznych.

Guillermo Farina
Fot. ENRIQUE DE LA OSA REUTERS
Guillermo Farina
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Guillermo Farinas ma 48 lat, z wykształcenia jest psychologiem, a z powołania niezależnym dziennikarzem i osobą walczącą o wolność swego kraju. Jego ojciec bił się w partyzanckiej wojnie w Kongu u boku Ernesto Che Guevary. W latach 80. Guillermo też był w wojsku oraz studiował w ZSRR, gdzie zaczął rozczarowywać się do komunizmu.

Od kiedy w 1989 r. zerwał z komunistycznym reżimem, spędził w więzieniu 11 lat. Tydzień temu, zaraz po śmierci kolegi dysydenta Orlando Zapaty Tamayo, któremu władze pozwoliły zagłodzić się na śmierć, Farinas sam ogłosił głodówkę.

To już 23 głodówka w jego życiu. W 2006 r. był bliski śmierci, gdy domagał się wolnego dostępu do internetu dla wszystkich Kubańczyków. Wówczas uległ namowom rodziny i innych opozycjonistów, by nie składał ofiary ze swego życia.

Tym razem jest jeszcze bardziej zdeterminowany - Farinas nie je, nie pije, odmawia wszelkiej pomocy lekarskiej. We wtorek odwiedzili go lekarze z przychodni w Santa Clara, gdzie mieszka, ale odmówił przyjęcia jakiejkolwiek pomocy. Towarzyszą mu matka i żona oraz grupa dysydentów, w tym zaprzyjaźniony lekarz. Grozi mu skrajne odwodnienie, zbliża się do stanu krytycznego. Wszyscy próbują przekonać Farinasa, by przerwał głodówkę, ale on pozostaje głuchy na wszelkie namowy i twierdzi, że gotów jest umrzeć.

Dziennikarzom powiedział tylko, że zwrócił się z apelem do kilku więźniów politycznych, którzy po śmierci Orlando Zapaty podjęli głodówkę w więzieniach prowincji Pinar del Rio, by przerwali protest. - Tłumaczyłem im, że to my, którzy jesteśmy na wolności, powinniśmy strajkować po to właśnie, by wyszli na wolność - mówił Farinas. Hiszpańskiemu dziennikowi "El Pais" powiedział: - Chcę, by reżim zapłacił za śmierć Orlando Zapaty. Chcę, by uwolnił wszystkich 26 więźniów politycznych, którzy są chorzy. A kiedy umrę, chcę, by świat przekonał się, że ten reżim pozwala umierać swoim przeciwnikom i że przypadek Zapaty nie był jednostkowy. Jestem gotów na wszelkie konsekwencje. Poza tym są chwile w życiu narodów, gdy potrzebni są męczennicy. Zapata był pierwszym, ja przejąłem od niego pałeczkę. I kiedy umrę, podejmie ją ktoś inny.

Śmierć Orlando Zapaty wywołała falę oburzenia za granicą. Unia Europejska, a także USA, Hiszpania i wiele innych krajów wezwało reżim Fidela i Raula Castro do uwolnienia więźniów politycznych. Władze pozostały jednak niewzruszone - Zapatę określiły jako zwykłego kryminalistę, a odpowiedzialnością za jego śmierć obarczyły amerykański imperializm, któremu dysydent się "wysługiwał".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':