Ze strony prawej padają słowa o ciosie jakim wyrok Europejski Trybunału zadał świętym prawom rodziny i podstawom naszej cywilizacji. Były marszałek Sejmu Marek Jurek namawia nawet premiera do wycofania z Trybunału polskiego sędziego Lecha Garlickiego, którzy przyłożył rękę do tego oburzającego wyroku. W ostatnim czasie kwestia homoseksualizmu stała się stałym punktem politycznego odniesienia i podziału na lewicę, prawicę, konserwatyzm i liberalizm. Dlaczego? W zasadzie nie wiadomo.
Piotr Kozak, ma 50 lat i jest byłym kelnerem. Niewiele o nim wiem, ale nie bardzo pasuje mi do wizerunku akcentujących seksualność indywiduów, które z kolczykami na sutkach odziane w skórzane stroje SM maszerują w paradach. Bo przecież tak wygląda gej, którym prawicowa prasa straszy polskie społeczeństwo.
Kozak chciał mieszkać w mieszkaniu komunalnym, do którego zapewne otrzymałby prawo, gdyby był kobietą. Być może reprezentuje stosunkowo sporą grupę osób orientacji homoseksualnej, którzy w gruncie rzeczy hołdują wartościom konserwatywnym. Żyją w stałym związku, marzą o stabilizacji i jakimkolwiek uregulowaniu prawnym tego statusu i próbują realizować swoje epikurejskie prawo do szczęścia. Cóż w obecnym świecie bardziej konserwatywnego niźli stały związek nawet nienazwany małżeństwem? Wszak to przeciwieństwo "liberalnego rozpasania" jest chęć tworzenia stałego związku razem z jednym partnerem i próba jakiegoś usankcjonowania prawnego tej sytuacji.
Ci ludzie zazwyczaj nie rzucają się w oczy, nawet chodzą do kościoła. Trudności zaczynają się zwykle, gdy jeden z partnerów umiera. To są również obywatele Rzeczpospolitej i państwo powinno o nich zadbać. Być może powinni o nich zadbać również politycy prawicowi, konserwatywni. Bo może przecież za jakiś czas na nich zagłosują.
Źródło: Gazeta Wyborcza