http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Pogotowie zarobkowe

Elżbieta Cichocka
2010-03-03, ostatnia aktualizacja 2010-03-03 08:36

Przez cały ubiegły tydzień opisywaliśmy w "Gazecie", jak nas wozi pogotowie. Chory z zawałem często jest przewożony najpierw do najbliższego szpitala, by dopiero po kilku godzinach dotrzeć do ośrodka kardiologicznego umożliwiającego prawdziwą pomoc. Tymczasem dla serca jest już za późno. Ulega trwałemu uszkodzeniu, którego można by uniknąć.

Elżbieta Cichocka
fot. AG
Elżbieta Cichocka
Co o tym sądzisz? Może znalazłeś się w podobnej sytuacji? Napisz: listydogazety@gazeta.pl

Tylko 2 proc. osób z udarem mózgu ma szczęście i może być poddane właściwemu leczeniu od razu. Zanim chory znajdzie się w ośrodku udarowym, jest zostawiany w szpitalu znajdującym się gdzieś po drodze. Mózg ulega częściowemu zniszczeniu. Czas, bezcenny w leczeniu tych chorych, jest stracony.

Istnieją szczegółowe przepisy i standardy postępowania pogotowia pomyślane tak, by w medycynie ratunkowej ratunek rzeczywiście był natychmiastowy. Oprócz przepisów działają jednak także mechanizmy finansowe. To z ich powodu bardziej się opłaca podrzucić pacjenta do jakiego bądź szpitala, bo drugi kurs karetką - pomiędzy szpitalami - to dla pogotowia dodatkowe źródło dochodów. Nie dla ludzi, którzy bezpośrednio ratują, ale dla całej placówki.

W ubiegłym tygodniu - tak się przypadkowo złożyło - sąd zatwierdził wyroki skazujące ostatnich uczestników afery "łowców skór". Przez całe lata mała grupa osób w Łodzi uprawiała bezkarnie nekrobiznes, aż do uśmiercania pavulonem. To się opłacało.

Zastanawiam się, czym dla pacjenta różni się tamta afera sprzed lat od codziennych praktyk stacji pogotowia, ryzykujących zdrowie i życie ludzkie z chęci dodatkowych dochodów. Dzisiejsza sytuacja wydaje mi się groźniejsza, bo tutaj trudno znaleźć winnego. Przypadkowe kontrole są nieskuteczne. Mogą wykryć nieprawidłowości w jednym czy drugim miejscu, ale ich sprawcy nie działają z niskiej chęci zysku, we własnym interesie. Przeciwnie - dbają o kondycję finansową swojej firmy. Mają taki obowiązek.

Ramy finansowe działania pogotowia są takie, że hazard moralny i traktowanie chorego jak przedmiotu się opłaca. Skoro tak, to nieprawidłowości z roku na rok będą się nasilać.

Od dwóch lat słyszymy od minister Ewy Kopacz, że jej misją jest uczynienie z pacjenta podmiotu, ośrodka, wokół którego kręci się cały system opieki zdrowotnej. Skoro tak, to dlaczego toleruje mechanizmy, które działają wbrew zdrowiu i życiu pacjentów?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':