Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Sobala w odpowiedzi - jak powiedział nam jeden z kierowników redakcji - zagroził już dziennikarzom, że w razie strajku lub protestu na antenie będzie zwalniał dyscyplinarnie.
Kiedy PiS i
SLD podzieliły się jesienią mediami publicznymi, "Trójka" przypadła partii Jarosława Kaczyńskiego (PiS dostał też prezesa telewizji publicznej i Program 1
TVP). Wczorajszy protest dziennikarzy "Trójki" przeciwko - jak piszą - "brutalnej ingerencji polityków w naszą pracę" to precedens. Bo od kiedy mediami publicznymi rządzi prawicowo-lewicowy sojusz, takiego buntu nie było w telewizji ani w
radiu.
W ostatnim "Newsweeku" Wojciech Mann mówił, że politycy PiS chcą zrobić z "Trójki" tubę propagandową. Mann, bardzo ceniony dziennikarz muzyczny, w sprawach politycznych głos zabiera niezwykle rzadko.
Wczoraj związek zawodowy dziennikarzy i pracowników "Trójki" (96 osób, niemal wszyscy dziennikarze i współpracownicy programu III) oficjalnie zażądał od zarządu Polskiego Radia:
*odwołania dyrektora Sobali i zorganizowania otwartego konkursu na jego następcę,
*przywrócenia poprzedniej dyr. Magdy Jethon do pracy dziennikarskiej w "Trójce";
*przywrócenia na antenę zawieszonego przez Sobalę Jerzego Sosnowskiego,
?anulowania wszystkich decyzji programowych i personalnych Sobali.
Związek dał zarządowi czas do 8 marca. Z Sobalą nie chcą już rozmawiać. - Nie widać możliwości porozumienia - mówi Jerzy Sosnowski.
Mann w "Newsweeku": - Dyrekcja jest przeciwko zespołowi, a nie razem z nim. Dyrektor powiedział, że chce, by "Trójka" była mądrym radiem. W takim razie zakłada, że teraz jest głupia.
Co będzie, jeśli zarząd żądań nie spełni? - Zgodnie z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych będziemy negocjować. Jeśli bez efektu, to do negocjacji włączy się mediator. A jeżeli i on nie pomoże, ogłosimy strajk - opowiada Sosnowski.
"Trójka" zamilknie? - Jeśli wyczerpiemy wszystkie przewidziane prawem możliwości, to nie będzie innego wyjścia. Już pytaliśmy zespół, czy są na to gotowi, i powiedzieli, że tak, choć oczywiście strajk to ostateczność. Liczymy, że zarząd Polskiego Radia nie będzie działał na niekorzyść spółki - dodaje szef związku.
Sobala szefuje "Trójce" ledwo dwa miesiące, a już trzy razy ostro spierał się z dziennikarzami. Poszło o to, że postanowił przeprowadzić na antenie podobny manewr, jaki w 2006 r. wykonał PiS, przejmując (razem z LPR i Samoobroną)
Polskie Radio. Weszła wtedy na antenę grupa dziennikarzy spoza
radia, m.in. Jacek i Michał Karnowscy, Tomasz Sakiewicz, Rafał Ziemkiewicz, Bronisław Wildstein.
Teraz Sobala powierzył Michałowi Karnowskiemu prowadzenie w porannym bloku "Zapraszamy do Trójki" aż trzech programów: przeglądu prasy, rozmów z politykami oraz z publicystami. Potem prowadzenie nowego godzinnego programu publicystycznego powierzył m.in. Wildsteinowi, Ziemkiewiczowi i Sakiewiczowi. Gdy to ostatnie posunięcie Sosnowski skrytykował, Sobala uznał to za "działanie na szkodę spółki". I go zawiesił (Manna za krytyczny wywiad w "Newsweeku" nie zawiesił).
Jak Sobala tłumaczy zmiany? Kilka dni temu w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" mówił: "Mamy taki, a nie inny kalendarz wyborczy. I nie ma co udawać, że go nie ma, albo odwracać się do niego bokiem".
Ten kalendarz to trzy wybory: prezydenckie, parlamentarne, samorządowe. Wszystkie niezwykle istotne dla PiS - nawet jedna porażka może dla PiS oznaczać kłopoty.
Czy Sobala straci posadę? Mann nie ma nadziei: - Siły polityczne, które przejęły stację, są zbyt zdeterminowane - powiedział w "Newsweeku"