Nowa strategia UE2020 ma skoncentrować się na inwestycjach w edukację, badania i innowacje oraz w gospodarkę ekologiczną. Nie będzie obwarowana systemem zachęt finansowych oraz sankcji dla krajów niewypełniających zobowiązań wobec UE, choć proponowali to m.in. Hiszpanie przewodzący obecnie Unii.
Kraje, które zbyt mało zainwestują np. w szkolnictwo, spotkają się wyłącznie z polityczną naganą Brukseli oraz ostracyzmem ze strony innych stolic. Przypomina to system strategii lizbońskiej sprzed dekady, która zakończyła się fiaskiem i nie uczyniła z UE najbardziej konkurencyjnej gospodarki świata w 2010 r.
Polskiej dyplomacji nie podoba się, że w projekcie nie znalazły się tradycyjne i bliskie nam cele związane m.in. z budową dróg. Polacy boją się, że może to wpłynąć na wielkość przyszłych unijnych dotacji do naszych autostrad. Dlatego dmuchają na zimne i zapowiadają walkę o poprawki. - Brak danej pozycji w UE2020 nie oznacza, że ktoś próbuje usunąć je z dyskusji na temat unijnego budżetu na lata 2014-20 - tłumaczą jednak wysocy urzędnicy UE.
Strategia UE2020 powinna zostać zatwierdzona przez kraje UE już w czerwcu, a najcięższe boje o finansowanie rolnictwa oraz polityki spójności, z której najbardziej korzysta Polska, będą się rozstrzygać dopiero za dwa-trzy lata.
Źródło: Gazeta Wyborcza