http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"Zbrodnia. Twarzą w twarz ze współczesnym niewolnictwem"

Paweł Smoleński
2010-03-05, ostatnia aktualizacja 2010-03-02 17:18

E. Benjamin Skinner, przeł. Jacek Konieczny, Znak, Kraków

Czytam tę książkę i nie chcę jej uwierzyć. Kilkaset stron reportażu, ale też dokładnego, statystycznego niemal zapisu (setki tysięcy istnień ludzkich, ciężkie miliony dolarów) o jednym z najpaskudniejszych zjawisk świata - niewolnictwie. Entuzjastycznie wyrażali się o tej książce m.in. Bill Clinton i Elie Wiesel.

Nie miejmy złudzeń - nie jest to rzecz historyczna, nie opisuje antycznego Rzymu czy Stanów Zjednoczonych sprzed wojny secesyjnej. Dzieje się tu i teraz, każdej godziny i każdego dnia. Jeśli nic się nie zmieni jej kolejne rozdziały będzie można dopisać za lat 5, 15, 50. Uwierzcie - powszechność niewolnictwa i handlu ludźmi jest dzisiaj większa niż w jakiejkolwiek wcześniejszej epoce.

E. Benjamin Skinner zabiera nas w przerażającą podróż, od Haiti przez Sudan po Indie. To te regiony świata, gdzie kupno niewolnika to żaden problem, wystarczy trochę wolnego czasu, kontakt na handlarza (nie ma z tym kłopotu, nie trzeba kluczyć, używać tajemnych haseł, kryć się przed policją) i kilkadziesiąt dolarów. Niewolnikiem może być dorosły albo kilkuletnie dziecko. Może gotować, sprzątać, nosić wodę. Można go bić, kaleczyć, torturować, gwałcić. Może dostarczać seksualnej rozrywki w nocnych klubach Europy i Emiratów Arabskich, i to ludziom, którzy powiedzą w dobrej wierze, że niewolnictwo nie istnieje.

Skinner portretuje mołdawskie lub naddniestrzańskie miasteczka, gdzie już w ogóle nie ma młodych kobiet. Gdzie są? W stambulskich burdelach, na Bliskim Wschodzie, nad Zatoką Perską.

Zresztą niewolnictwo nie dotyczy tylko kobiet sprzedawanych do burdeli, o czym od czasu do czasu trąbi prasa, gdy policja rozbije jakiś gang handlarzy. W Indiach, kraju przeżywającym niewiarygodną modernizację, można popaść w niewolę za niespłacony dług w wysokości kilku złotych. Bądźcie pewni, że takiego długu nigdy się nie spłaci. Zostaje dożywotnia praca w kamieniołomach lub w fabryce dywanów, skazanie na niewolnictwo własnych dzieci i wnuków. A wszystko pod okiem policji, choć przecież niewolnictwo to zbrodnia ścigana przez prawo.

Więcej - niewolnik może być własnością biedaka (jak w Sudanie, w Indiach lub na Haiti), ale też może być wywieziony do bogatej metropolii; stosowne "dokumenty przewozu" da się łatwo załatwić. Problem niewolnictwa nie dotyczy tylko ubogich, rozgrywa się także tam, gdzie od przeżarcia można wymiotować. Z pracy niewolników - bywa - korzystają tacy, którym niczego nie brakuje. Prócz sumienia, ale to akurat towar deficytowy.

"Ben Skinner zabiera czytelników do piekła na ziemi. Uczestniczył w transakcji sprzedaży człowieka na czterech kontynentach, a teraz obnaża mechanizmy rządzące tą branżą - napisał w przedmowie Richard Holbrooke. - W Port-au-Prince handlarz ludźmi oferował mu dziesięcioletnią dziewczynkę za 50 dolarów. W Bukareszcie alfons proponował wymianę kobiety za używany samochód".

Skinner opisuje też ludzi walczących z niewolnictwem. Wielu z nich trzeba podziwiać, gdyż - zdaje się - walczą z wiatrakami, a mimo to czasami odnoszą sukcesy. Dla niektórych Skinner jest bezlitosny. Dlaczego? Bo pod hasłami abolicjonizmu kryją hipokryzję i zwyczajny brak wrażliwości; ktoś jawi im się niewolnikiem, bo jest chrześcijaninem sprzedanym do burdelu, ktoś inny - już nie, bo to muzułmanin, animista, nie tkwi w grzechu płatnego seksu, lecz tylko tyra w kamieniołomach. A podwójne standardy są dla Skinnera czymś wstrętnym.

Nie będziecie spokojnie spać po lekturze tej książki. Ale nie po to została napisana.

Źródło: Duży Format
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Chcesz iść na mecz? Idź do kina

Łatwiej chyba polecieć na Marsa niż dostać się na mecz naszej reprezentacji

Ale POleciało

PO ma najgorsze notowania i najmniejszą przewagę nad PiS od wygranych wyborów. Tych z 2007 r. - pokazuje sondaż TNS OBOP. Urosły słupki PiS, Ruchu Palikota i SLD

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W piątek z ''Gazetą'':

  • Gazeta Telewizyjna