Spotkałem się parokrotnie z opinią, że czasem lepiej nie znać dokładnie tekstu, żeby nie psuć stworzonego przez nasz umysł wyobrażenia. Można i tak, ale przecież prawda nas wyzwoli. Niezaprzeczalnie legendarnym wyznaniem miłości jest Claptonowska "Layla". Layla naprawdę nazywała się Pattie Boyd i była żoną George'a Harrisona. Clapton dla niej oszalał z miłości i napisał genialną piosenkę. Inspiracją był poemat "Layla i Majnun" XII-wiecznego perskiego poety o niemożliwym zupełnie nazwisku (cytuję za Wikipedią) Nizam ad-Din Abu Muhammad Ilyas ibn-Yusuf ibn-Zaki ibn-Mu'ayyid Nizami Ganjavi. Mając takie informacje, można od tekstu "Layli" oczekiwać czegoś nieziemskiego i podniosłego, na miarę jej przepięknej muzyki. Tymczasem słowa piosenki mogą zaskoczyć swoją prostotą:
Fleetwood Mac w swoim pierwotnym, bluesowym wcieleniu, z Peterem Greenem, stworzył w 1969 roku niesamowity kawałek "Oh Well". Porywające gitary pierwszej części utworu unosiły moje głośniczki w powietrze, każąc myśleć o rzeczach pięknych, nieosiągalnych, wzruszających. Gdy po raz pierwszy zrozumiałem dokładnie tekst, pomyślałem, że nie sięga on wspaniałością towarzyszącej mu muzyce. Szczególnie zmartwił mnie fragment o cienkich nogach. Ale słuchając tego utworu po z górą 40 latach, nadal przypominam sobie te wszystkie uczucia, które wywoływał. Radzę przeczytać ten tekst razem z BARDZO głośno nastawioną płytą (ostatecznie może być MP3, ale błagam, nie z piszczącej membranki w nowoczesnym telefonie!):
Nie umiem śpiewać, nie jestem ładny i mam cienkie nóżki
But don't ask me what I think of you
Ale nie pytaj, co myślę o tobie
I might not give the answer that you want me to
Bo mogę odpowiedzieć nie tak, jak chcesz
Oh well
Now, when I talked to God I knew he'd understand
Kiedy rozmawiałem z Panem Bogiem, wiedziałem, że mnie zrozumie
He said, "Stick by me and I'll be your guiding hand
Powiedział: "Trzymaj się mnie, poprowadzę cię
But don't ask me what I think of you
Ale nie pytaj, co myślę o tobie
I might not give the answer that you want me to"
Bo mogę odpowiedzieć nie tak, jak chcesz".
Oh well
Najsłynniejszy riff gitarowy otwierający piosenkę, magiczny tytuł powodujący lawinę skojarzeń, fantastyczne wykonanie - sto procent najwyższej jakości klasyki rockowej w wykonaniu Deep Purple. Zamieściłem już kiedyś tę piosenkę na łamach "Dużego Formatu", gdzieś tam w początkach mojej tu obecności, w 2002 roku, opatrując ją komentarzem, z którego wynikało, że zawarta w niej niemal reporterska opowieść o pożarze bardzo kłóciła się z wywoływanymi przez muzykę niemal mistycznymi przeżyciami. Spoglądając dziś na tamto tłumaczenie, odczuwam dodatkowo wstyd, że w paru miejscach poszedłem na łatwiznę i prześlizgnąłem się nad niezbyt rozumianymi miejscami. Oto ten tekst raz jeszcze, z wyjaśnieniem fragmentów, które wówczas, w mojej nonszalancji, potraktowałem byle jak:
Smoke On the Water
(R. Blackmore, I. Gillan, R. Glover, J. Lord, I. Paice)
But with the Rolling Stones truck thing just outside
Ale tuż obok stała ciężarówka ze studiem Rolling Stonesów
Making our music there
Robiliśmy tam naszą muzykę
With a few red lights and a few old beds
Za pomocą kilku czerwonych świateł i kilku starych łóżek (4)
We make a place to sweat
Spociliśmy to miejsce (5)
No matter what we get out of this
Nieważne, co nam z tego wyszło
I know we'll never forget
Wiem, że nigdy nie zapomnimy
Smoke on the water, fire in the sky
Dymu na wodzie, ognia w niebie
1 Z nieznanych powodów wypatrzyłem tu dwie osoby, podczas gdy chodziło o jedną, i to bardzo konkretną. Funky Claude to Claude Nobs, człowiek, który stworzył słynny Montreux Jazz Festival i podczas opisanego w piosence pożaru ofiarnie ratował ludzi.
2 To typowe tłumaczenie "word for word", czyli słowo po słowie, ale bez należytego zrozumienia całości. W tym miejscu chodzi konkretnie o informację, że zespołowi kończyły się szwajcarskie wizy.
3 Jeszcze raz "word for word". Nie idzie przecież o nic innego jak o to, by zdążyć z nagraniem.
4 Tu dość ciężko było się zorientować, o co chodzi, bez dotarcia do bardziej szczegółowego opisu sytuacji. Dotarłem i jestem mądrzejszy. Mowa jest o tym, że muzycy usiłowali odizolować akustycznie studio za pomocą zabranych z łóżek materaców. Izolacja poważnie ograniczyła wentylację i
5 Miejsce się "spociło", czyli zrobiło się duszno i gorąco.