Zaraz po tragicznej śmierci tydzień temu Orlanda Zapaty - więźnia politycznego, któremu reżim pozwolił zagłodzić się na śmierć - w dwóch więzieniach w prowincji Pinar del Rio zaczęli w piątek głodować: Fidel Suárez, Orestes Paino, Pavel Hernández, Rafael Suárez, Nelson Molinet, Eduardo D~az Fleitas i Diosdado González. Wszyscy należą do grupy 75 dysydentów skazanych w 2003 r. na wieloletnie wyroki w zbiorowej rozprawie z dysydentami.
W swoim domu w Placetas w prowincji Santa Clara od sześciu dni głoduje też znany niezależny dziennikarz Guillermo Farinas. - Albo Castro wypuści 20 więźniów politycznych w najgorszym stanie zdrowia, albo ja umrę - ogłosił Farinas, który przed podjęciem głodówki napisał w tej sprawie list do prezydenta Raula Castro.
Farinas głodował dotąd już kilkakrotnie. Trzy lata temu omal nie umarł, gdy przez siedem miesięcy strajkiem głodowym usiłował wymusić na władzach, by Kubańczycy mieli dostęp do wolnego internetu. W ostatniej chwili ocalili Farinasa przyjaciele, który przekonali go, by przerwał protest.
Nie wiadomo, czy uda im się i tym razem. Czołowi przebywający na wolności dysydenci wystosowali już apel do wszystkich kolegów, by nie poświęcali w walce z dyktaturą swojego życia i zdrowia. - To nierozsądne, bo wcale nie zmieni to stanowiska komunistycznej władzy - powiedziała Martha Beatriz Roque, która została zwolniona z więzienia kilka lat temu ze względu na zły stan zdrowia. - Dzwoniliśmy wszyscy do Guillerma Farinasa, by się opamiętał, ale on nikogo nie słucha - mówił Elizardo Sánchez, przewodniczący Kubańskiej Komisji Praw Człowieka.
Także
Kościół katolicki poprosił dysydentów i więźniów, by nie nadużywali głodówki w walce z reżimem. - Jest to rodzaj przemocy stosowanej na sobie samym, a życie ludzkie jest dobrem najwyższym, którego wszyscy powinni bronić - ogłosili biskupi.
W Hiszpanii na znak protestu przeciw śmierci Zapaty kubański emigrant Javier Fernández, muzyk mieszkający w Santiago de Compostela, rozpoczął głodówkę przed lokalnym konsulatem kubańskim.