Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl
Trybunał w Strasburgu stwierdził we wtorkowym orzeczeniu, że wykluczenie osób żyjących w związkach homoseksualnych z prawa dziedziczenia nie może być uznane przez Trybunał za służące ochronie rodziny w tradycyjnym tego słowa rozumieniu. W ocenie Trybunału polski rząd nie przedstawił też wystarczających argumentów, uprawniających rozróżnianie związków homoseksualnych i heteroseksualnych.
W ocenie Trybunału, jeżeli podstawą odmiennego traktowania jest orientacja seksualna lub płeć, granica uznaniowości, jaką przyznaje się państwu w takich sytuacjach musi nie tylko odpowiadać zasadzie proporcjonalności między środkami, a celem jakiemu mają służyć, ale także należy wykazać, że są one konieczne w danych okolicznościach.
Trybunał uznał, że doszło do naruszenia art. 14 Konwencji dotyczącej zakazu dyskryminacji oraz art. 8 mówiącego o poszanowaniu prawa do życia rodzinnego. Nie przyznał jednak odszkodowania. Uznał, że stwierdzenie naruszenia Konwencji jest wystarczającą rekompensatą.
Ponadto Trybunał zaznaczył, że orientacja seksualna jest jedną z części życia prywatnego i jako taka jest chroniona przez artykuł 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.
Mieszkanie pary gejów Chodzi o sprawę sprzed dziesięciu lat. Para gejów mieszkała w Szczecinie w mieszkaniu wynajętym od gminy. W 1998 r. jeden z nich zmarł - ten, który był najemcą.
Obowiązująca wówczas ustawa o najmie lokali stanowiła, że prawo do przejęcia najmu po zmarłym ma m.in. "osoba, która pozostawała faktycznie we wspólnym pożyciu małżeńskim z najemcą, mieszkająca z nim stale do chwili jego śmierci". Dlatego Piotr Kozak, partner zmarłego, wystąpił do prezydenta Szczecina z wnioskiem o przepisanie umowy najmu na niego. Prezydent odmówił.
Kozak odwołał się do sądu. Argumentował, że pozostawał ze zmarłym w konkubinacie i domagał się identycznego potraktowania, jak w takich sytuacjach traktowane są konkubinaty heteroseksualne - czyli przyznania prawa do odziedziczenia najmu po partnerze. Jednak przegrał. Sąd rejonowy uznał, że według polskiego prawa konkubinat może być tylko heteroseksualny. Odwołuje się bowiem do pojęcia "pożycie małżeńskie", zaś kodeks rodzinny, a także konstytucja uznają, że małżeństwo to związek osób różnej płci. Poza tym sąd zakwestionował twierdzenie Kozaka, że w chwili śmierci partnera mieszkał razem z nim.
Następnie Sąd Okręgowy w Szczecinie odrzucił apelację Kozaka, podzielając zdanie sądu rejonowego: że konkubinat może być tylko heteroseksualny, ponieważ od małżeństwa różni się tylko tym, że nie jest formalnie zarejestrowany.
Kiedy sądy orzekały w tej sprawie, obowiązywała ustawa o najmie lokali. W 2001 r. weszła w życie ustawa o ochronie lokatorów, która w sprawie dziedziczenia stosunku najmu odsyła do kodeksu cywilnego. Ten zaś daje prawo do takiego dziedziczenia m.in. "osobie, która pozostawała faktycznie we wspólnym pożyciu z najemcą." I nie wspomina już, że ma to być "pożycie małżeńskie".
Piotr Kozak poskarżył się do Trybunału w Strasburgu na dyskryminację w poszanowaniu prawa do życia prywatnego i rodzinnego. A także na nierzetelny proces: sąd odrzucił jego wnioski dowodowe zmierzające do wykazania, że mieszkał razem ze swoim partnerem.
Domagał się 16 tys. 790 zł odszkodowania tytułem zadośćuczynienia za straty materialne. Kwota ta obejmuje koszty odnowienia
mieszkania, które zajmowali z konkubentem. Chciał też 20 tys. euro tytułem zadośćuczynienia za straty moralne oraz 4,5 tys. zł jako zwrot kosztów postępowania przed Trybunałem w Strasburgu.