Najbardziej dramatyczna sytuacja panuje w Concepcion, którego ponadmilionowa aglomeracja jest trzecią największą w
Chile i które w czasie sobotniego
trzęsienia ziemi o sile aż 8,8 st. w skali Richtera znalazło się najbliżej epicentrum. Nie ma tam wody, prądu, a większość budynków jest zniszczona.
Zrozpaczeni mieszkańcy zaczęli rabować zamknięte sklepy w poszukiwaniu wody, żywności i środków czystości. Nie zabrakło jednak takich, którzy korzystając z chaotycznej sytuacji, okradali sklepy z elektroniką, a nawet próbowali rozpruwać bankomaty czy też przeszukiwać ruiny zniszczonych domów. W wielu miejscach mieszkańcy organizują się w komitety samoobrony, by chronić to, co pozostało, przed pozbawionymi skrupułów szabrownikami.
Lokalne władze ostrzegają, że choć w niektórych przypadkach tolerowane jest rozkradanie artykułów pierwszej potrzeby ze zniszczonych sklepów i magazynów, to mundurowi dostali rozkaz, by zdecydowanie rozprawiać się z tymi, którzy niszczą bądź kradną inne towary lub np. plądrują bloki mieszkalne. Pomóc w zaprowadzeniu porządku ma wojsko, które rząd w Santiago zdecydował się w końcu wysłać na ulice w najbardziej zniszczonych regionach, oraz godzina policyjna od 21 do 6 rano.
Władze kraju otwarcie przyznały wczoraj, że nie kontrolują jeszcze sytuacji na całym dotkniętym
trzęsieniem ziemi olbrzymim terenie. Do wielu zniszczonych miast i miasteczek wciąż, 48 godzin po tragedii, nie dotarły żadne służby. Dziesiątki tysięcy Chilijczyków koczują tam wśród zgliszczy, spośród których na własną rękę próbują wydobyć cokolwiek do jedzenia.
Santiago oficjalnie w poniedziałek zaapelowało do wspólnoty międzynarodowej o przysłanie generatorów elektryczności oraz systemów komunikacji satelitarnej. Te ostatnie potrzebne są m.in. po to, by poznać wreszcie rzeczywisty rozmiar tragedii. Z powodu braku komunikacji dziesiątki tysięcy Chilijczyków nadal szukają swych bliskich.
Wraz z upływem godzin staje się też coraz bardziej jasne, jak wielkie szkody wyrządziło tsunami. Wiele leżących na wybrzeżu miast i miasteczek zostało wręcz zmytych przez ocean. W Constitucion, 25-tys. porcie, nie zostało dosłownie nic. W Dichato, popularnym nadmorskim kurorcie, fale zabrały 80 proc. budynków.
Niektórzy eksperci w Chile zaczynają podejrzewać, że tsunami zabiło w sobotę więcej osób niż samo trzęsienie ziemi. Na całe szczęście okazuje się, że większość mieszkańców wybrzeża, od małego uczonych, jak się zachowywać w przypadku trzęsienia ziemi, nie uwierzyła w oficjalne, błędne komunikaty o braku zagrożenia przez tsunami i mimo wszystko tuż po wstrząsach schroniła się na wzgórzach.