http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Mińsk zmusza Polaków do podpisywania apelu do władz RP

Roman Imielski
2010-03-02, ostatnia aktualizacja 2010-03-02 12:28

Tysiące podpisów pod listem mają pokazać, że Mińsk nie prześladuje polonijnych organizacji i że sytuacja mniejszości polskiej jest dobra

Dom Polski w Iwieńcu pod Mińskiem
Fot. Julia Darashkevich
Dom Polski w Iwieńcu pod Mińskiem
SERWISY
Jak informuje niezależna gazeta internetowa "Biełaruskij Partyzan", na terenie obwodu grodzieńskiego wszystkie urzędy i państwowe przedsiębiorstwa sporządzają listy pracujących w nich Polaków. Przekazują je później lokalnym wydziałom ideologii, których pracownicy odwiedzają Polaków w miejscach pracy, "proponując" podpisanie apelu do prezydenta Lecha Kaczyńskiego, premiera Donalda Tuska oraz marszałków Sejmu i Senatu.

"W naszym kraju stworzone są wszelkie warunki do otrzymania wykształcenia w języku polskim i jego nauki, ochrony i rozwoju dziedzictwa historyczno-kulturalnego narodu polskiego. Wszystkie Domy Polaka [tak w oryginale zapisano prawidłową nazwę Domy Polskie] istniejące na terenie republiki aktywnie realizują działalność kulturalno-oświatową" - głosi list, który 26 lutego upubliczniła rządowa agencja Biełta.

Według autorów listu szefowa Związku Polaków na Białorusi Andżelika Borys i jej nieliczne otoczenie jest całkowicie zdyskredytowane i nie ma prawa wypowiadać się w imieniu mniejszości polskiej.

Jak doniosła kilka dni temu Biełta, apel do polskich władz podpisało wstępnie 31 osób, choć po jego upublicznieniu niektórzy z sygnatariuszy twierdzili, że niczego takiego sobie nie przypominają. Teraz Mińsk chce, by pod listem podpisało się jak najwięcej Polaków, których według oficjalnych danych żyje na Białorusi 400 tys.

- To, co dziś robią władze Białorusi, jest odrażające. Jest mi bardzo szkoda tych zastraszonych ludzi, których zmusza się do podpisywania się pod kłamstwami - powiedziała "Gazecie" Andżelika Borys, prezes nieuznawanego przez Mińsk, ale uznawanego przez Warszawę ZPB.

Konkurencyjny Związek utworzyły w 2005 r. władze w Mińsku, które po legalnym wyborze Borys na prezesa dokonały rozłamu w organizacji. Dziś na czele proreżimowego ZPB stoi Stanisław Siemiaszko. W ostatnich latach przy pomocy m.in. milicji przejął on 14 z 16 Domów Polskich sfinansowanych z pieniędzy polskiego podatnika.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':