http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ślicznotki Camerona i Cukiereczki Browna

Jacek Pawlicki
2010-03-02, ostatnia aktualizacja 2010-03-01 16:44

Premierowa Sarah Brown (w środku) z modelkami biorącymi udział w aukcji na rzecz ofiar trzęsienia ziemi na Haiti (od lewej): Erin O'Connor, Yasmin Le Bon, Naomi Campbell i Sheilą Atimpose
Premierowa Sarah Brown (w środku) z modelkami biorącymi udział w aukcji na rzecz ofiar trzęsienia ziemi na Haiti (od lewej): Erin O'Connor, Yasmin Le Bon, Naomi Campbell i Sheilą Atimpose
Fot. Alastair Grant AP

Brytyjscy politycy na dwa miesiące przed wyborami stawiają na kobiecie piękno i ciepło

Kampania przed wyborami do Izby Gmin wchodzi w ostatnią fazę. Dołujący w sondażach konserwatyści zaczynają się denerwować, a Partia Pracy sięga po sprawdzone Cukiereczki Browna

Nie chodzi o słodycze, ale o piękne kobiety, które wystartują na listach laburzystów. Nazwa wzięła się od trzech dziewczyn, które w 1974 r. włożyły najkrótsze z dostępnych wówczas minispódniczek oraz białe bluzki z podobizną młodego, długowłosego Gordona Browna i napisem "Gordon For Me".

Cukiereczki (po angielsku znane pod nieco kontrowersyjną nazwą Brown Sugars) pomogły obecnemu premierowi wygrać jego pierwsze wybory - na fotel rektora Uniwersytetu w Edynburgu. Cukiereczki w 2010 r. mają pomóc pobić torysów, których przewaga w sondażach w ciągu 18 miesięcy spadła z 20 do 2 punktów, czyli jest dziś w granicach błędu statystycznego.

Na razie Cukiereczek jest tylko jeden: nazywa się Gloria De Piero i ma 37 lat. W 2008 r. De Piero zajęła 85. miejsce na liście stu najbardziej seksownych kobiet świata magazynu "FHM", bijąc w rankingu m.in. Kylie Minogue i Victorię Beckham.

De Piero zrezygnowała niedawno z kariery dziennikarskiej w telewizji GMTV, gdzie zajmowała się polityką i często nadawała na żywo z Downing Street spod siedziby premiera. Od Browna dostała świetne miejsce na listach wyborczych po wpływowym do niedawna polityku Labour i byłym ministrze obrony Geoffie Hoonie. Hoon musiał zrezygnować, bo w styczniu wszczął nieudany wewnątrzpartyjny pucz przeciw premierowi.

Z Partią Pracy De Piero sympatyzuje od dawna. Pracowała już dla laburzystów w kampanii w 1997 r. Złośliwi mówią, że Gordonowi Brownowi zostawił ją w spadku Tony Blair. Dziennikarka była ulubioną prezenterką Blaira, przeprowadziła z nim kilka wywiadów, z których jeden zaczął się pytaniem: "Co dzisiaj porabiasz?".

Jak pisze prawicowy "Daily Telegraph", partyjna góra jest wniebowzięta, że De Piero wystartuje z list Partii Pracy. Partyjne doły w Ashfield w hrabstwie Nottinghamshire są jednak wściekłe na partię, że zamiast promować zasłużonych lokalnych działaczy, stawia na celebrytkę.

Do tej pory to torysi nęcili wyborców, wystawiając tzw. Ślicznotki Camerona (Cameron Cuties, jak nazwała je prasa). Przywódca konserwatystów obiecał tchnąć w partię nową, kobiecą wrażliwość. Sztandarowa Ślicznotka - 28-letnia filigranowa brunetka Chloe Smith - zdobyła w lipcu 2009 r. w wyborach uzupełniających mandat w Norwich North. Jako najmłodsza posłanka konserwatystów ma być dowodem na to, że torysi stawiają na kobiety.

Ponad dwa miesiące przed wyborami kampania wkroczyła w fazę, w której zaczynają się liczyć nie tylko obietnice cięć w podatkach dla małżeństw i poprawy życia emerytów (torysi) czy wzmocnienia policji (laburzyści), ale osobisty urok, żona i inne mało kojarzące się z polityką sprawy.

Dlatego na niedzielnej konferencji konserwatystów u boku Camerona stanęła jego żona Samantha. Słynąca z szykownego stylu ubierania się pani Cameron pracuje jako dyrektor kreatywny londyńskiej firmy Smythson, od XIX w. produkującej luksusowe wyroby skórzane. Prawicowe media kreują ją na ikonę londyńskiej mody.

Przeciwieństwem Samanthy jest skromna i ciepła żona premiera Sarah Brown. Woli pozostawać w cieniu, ale kiedy trzeba, pomaga mężowi w polityce. Niedawno skutecznie broniła go przed zarzutami o to, że jest furiatem i wyżywa się na swych współpracownikach.

Kiedy latem 2009 r. z gabinetu Browna odchodzili po kolei różni ministrowie, a jego notowania w partii dramatycznie spadły, Sarah rozpoczęła - jak to określił "The Independent" - ofensywę lasagne. Na posiedzenia rządu przynosiła po prostu domowej roboty lasagne, by poprawić relacje męża z ministrami.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':