„Pana partia podjęła na terenie mediów publicznych współpracę z postkomunistycznym
SLD. Dziś więc znowu trzeba głośno przypominać, że nie wolno zgadzać się na traktowanie dziennikarzy jak » pracowników frontu propagandy «. Nie można w imię chwilowych interesów wyborczych cofać kraju do czasów sprzed afery Rywina” - napisał m.in. Jurek do Jarosława Kaczyńskiego.
- To taka przyjazna rada dla kolegów, bo ta koalicja skończy się kompromitacją - mówi "Gazecie" Marek Jurek.
Medialna koalicja SLD-
PiS powstała rok temu. Pomimo różnic i wzajemnej niechęci postanowiły przejąć media publiczne. Podzieliły się fotelami prezesów (w
TVP dla PiS, w Polskim Radiu dla SLD) oraz antenami (np. telewizyjna "Jedynka" dla PiS, a TVP 2 dla SLD).
- To oznacza zaprzepaszczenie PiS-owskiej idei rewolucji moralnej - mówi Jurek. - Wraca model rządzenia SLD sprzed afery Rywina, czyli obsadzanie swoimi ludźmi instytucji publicznych. PiS uznał, że to model skuteczny i dlatego go teraz wykorzystuje - dodaje.
SLD i PiS oficjalnie wypierają się wspólnej koalicji. - Sześć lat zasiadałem w
KRRiT i jestem przyzwyczajony do takich zaprzeczeń. Przecież wszyscy wiedzą, który polityk PiS, a który SLD popierał którego kandydata do zarządu
radia i telewizji. Tę koalicję widać gołym okiem i w centrali, i w regionach - mówi Jurek.
A w liście do prezesa PiS dodaje: „Z postkomunistami nie zrealizuje Pan żadnego dobra Polski! W najlepszym przypadku może zostać Pan oszukany, co skompromituje mit » skuteczności «, którym usprawiedliwia Pan swoją politykę” - kończy list b. marszałek Sejmu.
Czy liczy na odpowiedź? Jurek: - Nie, na realne działanie.
Zobacz treść listu Marka Jurka do prezesa Kaczyńskiego