Chodzi o artykuł Polityki pt. "Jak
PiS zbierał haki". Czytamy w nim m. in. że za rządów PiS haki zbierano nie tylko na Radosława Sikorskiego, ale też pięciu prominentnych polityków PO - Donalda Tuska, Grzegorza Schetynę, Sławomira Nowaka, Mirosława Drzewieckiego i Pawła Grasia. A do tego na Wojciecha Olejniczaka i Krzysztofa Janika z Lewicy.
Sprawę ujawnił Janusz Kaczmarek, były prokurator krajowy, a następnie minister spraw wewnętrznych w rządzie Jarosława Kaczyńskiego na przesłuchaniu przez sejmową komisją ds. służb specjalnych.
Sprawy z prokuratury, w których pojawiały się ich nazwiska, natychmiast miały lądować na biurku Ziobry. Jakie to sprawy?
Schetynę i Sikorskiego miano wiązać ze sprawami zażywania i posiadania narkotyków.
Olejniczak i Janik mieli zaś seksualnie wykorzystać mężczyznę, który zgłosił sprawę do prokuratury. I nawet, kiedy się okazało, że to jego nie pierwsze tego typu zgłoszenie i jest on niewiarygodny, sprawa trafiła na biurko Ziobry. - Miał on wówczas zwrócić się do dwóch "zaprzyjaźnionych" dziennikarzy, z propozycją by opublikowali artykuły na ten temat, a prokuratura na podstawie doniesień prasowych będzie mogła wszcząć śledztwo. Nic z tego jednak nie wyszło - pisze Polityka.pl.
Ziobro pisze w oświadczeniu, że artykuł opiera się wyłącznie na nieprawdziwych informacjach, "kłamstwach pana Kaczmarka", ocenia, że publikacja "ma charakter skrajnie stronniczy, stricte polityczny oraz posiada cechy czarnego PR". W mailu jaki dostaly redakcje Małgorzata Mamajko-Rogala szefowa biura europosła Ziobro domaga się "zdjęcie z portali informacji pomawiających Posła Zbigniew Ziobro".