http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Barczyk - sędzia mniej czy więcej

Ewa Siedlecka
2010-03-01, ostatnia aktualizacja 2010-03-01 10:01

Kandydat Platformy na sędziego Trybunału Konstytucyjnego był sędzią dwa lata, a podawał, że osiem. - To niedopuszczalne nadużycie - mówi były prezes Trybunału Jerzy Stępień

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Na zwalniające się miejsce w Trybunale PO zgłosiła małopolskiego radnego Kazimierza Barczyka, a PiS eurosceptyczną profesor prawa Krystynę Pawłowicz. Jako kandydat koalicji Barczyk jest zdecydowanym faworytem.

Jednak w zeszły piątek Sejm odroczył głosowanie nad kandydatami po oświadczeniu organizacji pozarządowych prowadzących Obywatelski Monitoring Wyborów na Sędziów. OMWS apelował o odroczenie, bo "przebieg procedury wyboru odbiega od standardów, jakie powinien reprezentować wybór na jedno z najważniejszych stanowisk publicznych w polskiej demokracji". Chodzi o to, że partie zgłosiły kandydatów w ostatniej chwili, ci zaś nie poddali się obywatelskiemu monitoringowi (nie wypełnili specjalnej ankiety, nie zgłosili się na publiczne, społeczne przesłuchanie). OMWS apelował, by dać szansę i posłom, i opinii publicznej poznania kwalifikacji i sylwetek kandydatów

Kilka dni temu Obywatelski Monitoring zwrócił się do Ministerstwa Sprawiedliwości, by sprawdzić informację podawaną przez Barczyka na temat jego kariery sędziowskiej. W biogramie przekazanym Sejmowi (druk nr 2735) podał: "W latach 1974-82 był sędzią w sądach rejonowych w Olkuszu, Sosnowcu, a następnie w Sądzie Rejonowym dla Krakowa Śródmieścia".

Także na swojej stronie internetowej - zatytułowanej obecnie "Kazimierz Barczyk - kandydat na sędziego Trybunału Konstytucyjnego" - tak opisał sądową karierę: "(Sąd Wojewódzki w Krakowie (1972-74), aplikant; (Sąd Powiatowy w Olkuszu (1974-76), sędzia; (Sąd Rejonowy w Sosnowcu (1976-78), sędzia; (Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia (1978-82), sędzia, odwołany przez Radę Państwa po wprowadzeniu stanu wojennego".

Zarówno z biogramu dla Sejmu, jak i ze strony WWW Barczyka wynika, że był sędzią osiem lat, a zniknął okres asesury (szczebel przed zostaniem sędzią). Obywatelski Monitoring otrzymał z Departamentu Kadr Ministerstwa Sprawiedliwości informację, że Barczyk nominacje na sędziego dostał dopiero 21 maja 1980 r.

Dlaczego - i w druku sejmowym, i na stronie - wydłużył okres, w którym zajmował stanowisko sędziego, o sześć lat? OMWS przesłał w piątek do marszałka Sejmu i szefa sejmowej komisji sprawiedliwości Ryszarda Kalisza (która opiniuje kandydatów) informację o tej rozbieżności. "Gazeta" zapytała o nią mailem samego Barczyka. Nie odpowiedział. Ale na swojej stronie naniósł poprawki (przy pracy w latach 1974-80 pojawiło się określenie "asesor").

- Zrównanie w biogramie asesury z sędziowaniem to niedopuszczalne nadużycie. Okres asesury, choć też wiąże się z orzekaniem, to absolutnie nie to samo, co orzekanie jako sędzia - mówi Jerzy Stępień, b. prezes Trybunału Konstytucyjnego.

W piśmie ministerstwa do Obywatelskiego Monitoringu jest też informacja: "Z dniem 31 sierpnia 1977 r. został zwolniony przez ministra sprawiedliwości ze stanowiska asesora sądowego". Zapytaliśmy ministerstwo, co było powodem tego zwolnienia? Dostaliśmy taką odpowiedź: "Z posiadanej dokumentacji wynika, że decyzja ta została podjęta na wniosek Prezesa Sądu Wojewódzkiego w Katowicach z dnia 19 kwietnia 1977 r., który wskazał, że Pan Kazimierz Barczyk, wówczas asesor sądowy w okręgu Sądu Wojewódzkiego w Katowicach, nie opanował umiejętności prowadzenia i rozstrzygania spraw cywilnych".

Tymczasem w swojej prezentacji 18 lutego przed sejmową komisją sprawiedliwości Barczyk mówił (za stenogramem): "Króciutko może przypomnę i to będzie element mojego doświadczenia prawniczego, że byłem w latach 1974-1982 sędzią w sądach rejonowych i wydałem około 3 tys. orzeczeń. Z tego uchylono mi około 30, a więc 1 procent. Gratuluję wszystkim sędziom, którzy mają takie wyniki".

To kolejne wątpliwości co do rzetelności informacji podawanych przez kandydata Platformy do Trybunału Konstytucyjnego. Najpierw w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" mówił, że jego kandydaturę "wysunął" prof. Andrzej Zoll, były prezes Trybunału. Gdy prof. Zoll zaprzeczył, zmienił wersję na taką, że był przez niego "życzliwie zachęcany" do startu. "Powiedziałem, chcesz, to kandyduj. Może można to potraktować jako życzliwą zachętę" - skomentował to pytany przez nas prof. Zoll.

Wymieniając w biogramie swoje zasługi, Barczyk określił się jako "współtwórca reform samorządowych". Temu zaprzeczają jednak dwaj jej współtwórcy: prof. Michał Kulesza i Jerzy Stępień.

OMWS ponownie zaproponował kandydatom wypełnienie ankiety i otwarte spotkanie z udziałem dziennikarzy, na którym każdy będzie mógł zadać pytania. Kandydatka PiS znów odmówiła, uznając, że nie ma takiego obowiązku, a konstytucja daje jej prawo do milczenia w sprawie poglądów. Kazimierz Barczyk, który poprzednio powołał się na zwolnienie lekarskie, tym razem się zgodził. Spotkanie odbędzie się we wtorek. Głosowanie nad kandydatami do Trybunału Sejm przewidział na czwartek.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 56 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    55 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':