Nadmierna seksualizacja nastolatków to problem, o którym w Wielkiej Brytanii dyskutuje się od kilku lat, bo dzieci od najmłodszych lat są narażone na inwazję seksualności w sklepach, telewizji i internecie. Rodzice nie mają praktycznie szansy, by je przed nią chronić.
Seks wykorzystywany jest w reklamie i marketingu produktów dla nastolatków - od długopisów z logo Playboya po wyzywającą bieliznę dla nastolatek i ociekające seksem wideoklipy czy
gry komputerowe. Czasami w pogoni za sukcesem firmy zapędzają się w ślepy zaułek. I tak w 2008 r. pod presją opinii publicznej sieć sklepów Woodworths wycofała serię mebli do sypialni dla dziewcząt pod nazwą Lolita. Ta znana postać z powieści Vladimira Nabokova była 12-latką i romansowała ze swym dojrzałym ojczymem, którego według dzisiejszych standardów nazwalibyśmy pedofilem.
Przykład Woodworthsa to tylko wierzchołek góry lodowej. Dlatego brytyjskie MSW poprosiło ekspertów, by opracowali strategię walki z tym problemem. Tak narodził się opublikowany kilka dni temu w Londynie raport pod redakcją psycholog dr Lindy Papadopulos.
- Dzieci i młodzież są nie tylko narażeni na ogromną liczbę seksualnych obrazów, sprzedaje im się również pewne wzory zachowania, np. że muszą cały czas wyglądać seksownie - tłumaczy BBC Papadopoulos. Jej zdaniem kobiece gwiazdy w oglądanych przez młodzież wideoklipach prawie zawsze wykonują prowokacyjny taniec i są skąpo odziane, co sprawia wrażenie, że są w gotowości seksualnej. A mężczyźni z kolei kreowani są na agresywnych supersamców dominujących seksualnie nad kobietami. - Powstaje wrażenie, że kobiety są obiektami do wykorzystywania, a mężczyźni są po to, by je wykorzystywać - mówi dr Papadopoulos.
Na inwazję seksu najbardziej narażone są dziewczynki. Wiele z nich pod presją otoczenia zaczyna eksponować swoją seksualność i np. publikuje w Facebooku intymne zdjęcia. Nierzadko seksualna presja prowadzi do zaburzeń jedzenia takich jak
bulimia czy
anoreksja.
Eksperci rekomendują rządowi szereg posunięć takich jak zakaz emisji w telewizji "prowokacyjnych seksualnie" wideoklipów do godziny 21 czy zakaz sprzedaży kolorowych magazynów dla mężczyzn osobom poniżej 16. roku życia. Z kolei komputery, konsole do gier i telefony komórkowe dla nieletnich miałyby być sprzedawane z programami pozwalającymi rodzicom kontrolować to, z czego korzystają za ich pomocą dzieci, i np. blokować strony z pornografią. Operatorzy oferujący dostęp do internetu musieliby też blokować dostęp do stron propagujących np. chorobliwe odchudzanie, co może prowadzić do anoreksji. Z myślą o rodzicach miałaby powstać specjalna strona internetowa, na której rodzice mogliby zgłaszać przypadki nadużyć dotyczących ich dzieci. Wiele z tych rekomendacji ma szansę na to, że zostaną wkrótce przyjęte, bo zarówno rządzący laburzyści, jak i szykująca się do przejęcia władzy konserwatywna opozycja uważają, że z problemem seksualizacji dzieci trzeba walczyć. - Zmiana postawy zajmie trochę czasu, ale jest kluczowa, by zatrzymać seksualizację, która przyczynia się do przemocy wobec kobiet i dziewcząt - mówi szef MSW Alan Johnson.
Szef opozycyjnych konserwatystów David Cameron już wcześniej proponował uruchomienie specjalnej strony internetowej dla rodziców, na której ci mogliby zgłaszać różnego rodzaju przypadki nadmiernej marketingowej seksualizacji ich dzieci. Firmy, które łamałyby takie zasady, byłyby wykreślane z listy zamówień rządowych na trzy lata.
- Czas na działanie. Jako rodzice wszyscy jesteśmy zaniepokojeni tym, że nasze dzieci dorastają zbyt szybko i tracą dzieciństwo - mówił Cameron. W wywiadzie dla BBC przyznał, że zabronił swej córce słuchania piosenek gwiazdki pop Lily Allen, "bo jej teksty są nieodpowiednie dla sześciolatków".