Rozmowa z prof. Cezarym Pakulskim
Judyta Watoła: Dlaczego tak uważnie zaczął się pan przyglądać pracy pogotowia?
Prof. Cezary Pakulski, wojewódzki konsultant medycyny ratunkowej w Zachodniopomorskiem: W 2007 r. koordynator ratownictwa medycznego w Szczecinie sprawdził czasy dojazdu do chorych. Okazało się, że wojewódzkie pogotowie ratunkowe nie spełnia żadnych norm - wszędzie jeździ powyżej 20 minut. Jednocześnie karetki WPR zakontraktowane przez NFZ mają nadzwyczajnie dużo wyjazdów. Porównał dwa miasta o podobnej liczbie mieszkańców: Szczecinek, gdzie pogotowie działa przy szpitalu, oraz Goleniów, gdzie jest stacja WPR. Okazało się, że każda z pięciu karetek z Goleniowa miała dużo więcej wyjazdów niż trzy karetki ze Szczecinka. Zaczęliśmy podejrzewać, że WPR chodzi o dodatkowy zarobek.
I co zrobiliście?
- Przedstawiliśmy te informacje na spotkaniu u wojewody. Wybuchła awantura, ale w pogotowiu nic się nie zmieniło. Ponieważ dalej dostawałem sygnały, że dzieje się źle, zlecono w końcu wspólną kontrolę w WPR: Urzędu Wojewódzkiego, Urzędu Marszałkowskiego i NFZ. Wyszło czarno na białym, że karetki dorabiają na transportach chorych zlecanych przez szpitale.
Coś się zmieniło?
- Tak. Szef WPR kupił pracownikom telefony komórkowe, tak by transportów ze szpitala do szpitala dyspozytorzy nie zlecali już przez radio, bo te rozmowy są nagrywane. A w tzw. kartach pojazdów przestano zapisywać, dokąd był ten czy inny wyjazd.
Czy pogotowie nie powinno działać w interesie pacjenta? Przecież chorzy z zawałem czy udarem tracą na tym, że są zostawiani w szpitalu bez specjalistycznego oddziału?
- Dla szefa WPR ważne jest tylko jedno: artykuł 44 ustawy o ratownictwie medycznym - należy wozić pacjenta do najbliższego szpitala. To, że następny artykuł mówi o szpitalu, w którym można udzielić skutecznej pomocy, już się nie liczy.
Po tamtej pierwszej kontroli wojewoda zlecił następną. Jej wynikiem jest m.in. mój raport, w którym wymieniam konkretne przypadki marnowania przez WPR szans pacjentów na szybki ratunek. Wojewoda złożył o tym doniesienie do prokuratury. Prokuratura, nie przesłuchując nikogo z kontrolujących WPR, umorzyła postępowanie. Mój raport uznała za zbyt ogólnikowy. Wiem też, że ratownicy z WPR mają tego dość i wysłali ten raport do różnych instytucji, m.in. Ministerstwa Zdrowia. Nic to nie dało.
Ocena:
32 głosy

Ona nigdy nie pozwalała sobie przerywać - mówi Meryl Streep o Margaret Thatcher

Nowe źródło informacji czy narzędzie propagandowe rządu w Wilnie