http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dobre, bo tanie - Tak oszczędzają Polacy

Piotr Miączyński, Leszek Kostrzewski
2010-02-27, ostatnia aktualizacja 2010-02-27 13:57

Jeśli zakupy - to w Biedronce, jeśli jedzenie na mieście - to w fast foodzie, jeśli nowe buty - to za 50 zł. Jak wynika z danych handlowców, Polacy przerzucili się na tanie zakupy. Choć się do tego nie przyznają

Biedronka
Fot. Grzegorz Dąbrowski / AG
Biedronka
SONDAŻ
Najtańsze produkty...

Kupuję najczęściej
Czasami kupię
Nigdy nie kupuję
Nawet nie wchodzę do sklepów z takimi produktami

- Negocjacje ze sklepami są teraz krótkie. Ma być tanio. Nic innego się nie liczy. Ser ma kosztować 9 zł i ani złotówki więcej. Tyle że kilogram sera robi się z 11 litrów krowiego mleka. Musi więc kosztować minimum 15 zł - opowiada Andrzej Szczepański, szef zespołu powołanego przez mleczarnie do rozmów z sieciami sklepów.

Jak się robi ser za 9 zł? - Niektórzy producenci zamiast mleka dodają dużo tańsze tłuszcze roślinne. I mamy ser trochę podobny do sera - wyjaśnia Szczepański.

Tak samo jest z sokami, piwem, oliwą oraz mięsem (faszeruje się je wodą i chemią).

- W kryzysie wszyscy chcą kupować taniej, szukają okazji. Dajemy im te okazje - słyszymy w sklepach. Sieci zamawiają towar przez aukcje internetowe. Wygrywa ten, kto chce mniej. Cierpi na tym jakość.

- Wykryliśmy produkt sprzedawany pod nazwą parówki cielęce, w którym nie było ani grama cielęciny. Producent tłumaczył, że przecież dodał kupioną w sklepie "przyprawę do parówek cielęcych" - opowiada Ewa Mazurkiewicz, dyrektor Inspekcji Handlowej w Gorzowie.

- Handlowcy z tańszą ofertą radzą sobie najlepiej w czasach spowolnienia gospodarczego - przyznaje Patrycja Nalepa, analityk rynku w firmie PMR Publications. I zarabiają krocie. Przy kasach tzw. dyskontów - Lidla, Netto czy Biedronki - tłok.

Sama Biedronka w 2009 r. sprzedała towary za 16 mld zł! O jedną trzecią więcej niż rok wcześniej. Do końca 2012 r. sieć chce otworzyć ponad pół tysiąca sklepów (obecnie ma ich 1,5 tys.), inwestując co roku ponad miliard złotych.

Odzież? - Konsument stał się oszczędny - przyznaje Jacek Bagiński, dyrektor finansowy grupy Empik Media & Fashion. Dlatego grupa skoncentrowała się na tzw. popularnych markach.

Bardzo dobre wyniki podał już największy sprzedawca obuwia w Polsce - spółka NG2 (CCC, Boti, Quazi). Sprzedał w ubiegłym roku tanie buty za niemal miliard złotych. A październik był najlepszy w historii - przychody wzrosły o ponad 40 proc., do niemal 140 mln zł!

- Nie stać mnie na kupno firmowych adidasów za 200 czy 300 zł. Chodzę więc tam, gdzie znajdę coś za 50 zł - mówi pani Beata z Katowic, stała klientka CCC.

Gastronomia? - Jest źle. Klienci są rzadko, zamawiają mniej - skarży się właściciel jednej z warszawskich restauracji.

Sieci restauracji się kurczą. Sphinx zlikwidował w ubiegłym roku 17 lokali. Pada Rooster. Dobrze mają się za to fast foody. Sieciowych barów szybkiej obsługi przybyło w ubiegłym roku ponad 100, pizzerii - ponad 140, wynika z raportu Akademii Rozwoju Systemów Sieciowych.

Co ciekawe, gdy zapyta się Polaków, czy oszczędzają, odpowiadają, że nie. Według opublikowanego kilka dni temu sondażu GfK Polonia 40 proc. konsumentów w Niemczech, Holandii i Austrii stara się kupować najtańszą żywność i napoje. Podobnie jest z innymi produktami. A tylko co czwarty Polak przyznaje, że stara się kupować jak najtaniej.

- Bierze się to stąd, że w deklaracjach "strugamy kozaka", pokazujemy, że nadal możemy sobie na wiele pozwolić - przypuszcza Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. - Wstyd nam, że chodzimy do Biedronki, bo to świadczy o spadku naszego statusu społecznego.

Czy ten pęd ku oszczędzaniu może zaszkodzić gospodarce? W końcu wydatki konsumentów stanowią aż dwie trzecie naszego PKB. Analitycy są umiarkowanie optymistyczni. - Wzrost konsumpcji, owszem, wyhamował - uważa Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK. - Jest duża niepewność na rynku pracy, mniejszy wzrost płac. Ludzie mają mniej pieniędzy do dyspozycji, dlatego nie dziwi mnie pęd do tańszych produktów.

Wydatki konsumentów zaczną rosnąć, gdy firmy zaczną w końcu dawać pracownikom podwyżki. Zdaniem Relugi popularność tanich produktów może się skończyć w ciągu roku.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 131 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    121 głosów

Co się stało z Madzią?

Matka półrocznej Madzi z Sosnowca wyznała, że córeczka wyślizgnęła się jej w domu z kocyka i uderzyła główką w wysoki próg