http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Czy Lulu mógł nasikać komuś na buty? - fragment książki "Kapuściński non-fiction"

Artur Domosławski
2010-02-28, ostatnia aktualizacja 2010-02-26 19:23

Ryszard Kapuściński
Ryszard Kapuściński
Fot. Maciej Zienkiewicz / Agencja Gazeta

Na uwagę, że myli szczegóły, bo bójka miała miejsce na innej ulicy, w innych okolicznościach. Krzyknął: - Nic nie rozumiesz! Ja nie piszę, żeby się w szczegółach zgadzało, chodzi o istotę rzeczy!

Haile Selassie
Fot. HO AFP
Haile Selassie
Artur Domosławski
Artur Domosławski "Kapuściński non-ficiton"
To był mały piesek rasy japońskiej. Nazywał się Lulu. Miał prawo spać w łożu cesarskim. W czasie różnych ceremonii uciekał cesarzowi z kolan i siusiał dygnitarzom na buty

Zanim napisze zdanie o piesku Lulu, tygodniami leży na podłodze w swoim mieszkaniu na Woli i rwie włosy z głowy. - Nie mogę, nie mogę więcej pisać tak samo! Koniec! Nie je, nie śpi, "a niech mnie wyrzucą" - myśli. Wyłącza telefon, więc koledzy z redakcji ["Kultury"] ślą telegramy: kiedy będą reportaże z Etiopii? (Tak opowiada później w wywiadach).

Przychodzi wreszcie z pierwszym odcinkiem, ledwie parę kartek. Ma niepewną minę i, jak zawsze, ten przepraszający uśmiech. Co powiedzą?

To jego pierwszy tekst w zupełnie nowej stylistyce, nieznanej konwencji.

- Już po paru zdaniach - wspomina Maciej Wierzyński - zrozumiałem, że mam w ręku wspaniały utwór. Czy to reportaż? Raczej literacka opowieść, baśń, traktat o władzy. Zaczęliśmy Ryśka zmuszać, żeby co tydzień przynosił odcinek.

Cykl ukazuje się pod tytułem "Trochę Etiopii", wszyscy jednak czują, że to nie o dalekiej Afryce. Etiopia, dwór cesarza Hajle Sellasje to kostium, metafora. Cykl Kapuścińskiego to uniwersalna opowieść o wypaczeniach wszelkiej władzy, o ludziach dworów wszelkich - także o towarzyszach z Komitetu Centralnego, Gierku, absurdach polskiej rzeczywistości.

- Cenzura się nie czepiała? - pytam Wierzyńskiego.

- Głupio im było, bo cenzurowanie aluzyjnej opowieści o Etiopii byłoby przyznaniem się do słabości. Czasem z łagodnym wyrzutem mówili: "Czy wy, towarzysze, musicie wciąż o tych cesarzach?".

Kolegów bawi opowieść Kapuścińskiego. Wyłapują żarty, metafory, ironiczne uwagi. Niektórzy dumają: jakie jeszcze polskie absurdy podsunąć Kapuścińskiemu do wyśmiania?

Odcinki cyklu "Trochę Etiopii" złożą się na książkę "Cesarz", dzięki której Kapuściński zyska za kilka lat światowy rozgłos. Niektórzy przyjaciele, także znawcy jego twórczości, okrzykną książkę "traktatem o władzy", a jej autora wybitnym znawcą problematyki władzy właśnie, niekoniecznie najlepszym znawcą Afryki. Ta opinia o "Cesarzu" upowszechni się, będzie swego rodzaju odruchem obronnym, gdy po zagranicznych wydaniach "traktatu o władzy" pojawią się zarzuty co do akuratności faktów z dziejów Etiopii w nim przywołanych.

***

Na reprezentacyjnym stoliku w galerii sztuki Barbary Goshu w Addis Abebie stoi fotografia cesarza Hajle Sellasje. Zrobiono ją w siedemdziesiątym pierwszym. To był wielki dzień w życiu Barbary i jej męża, znanego etiopskiego malarza Worku Goshu: najjaśniejszy pan uroczyście otworzył ich nową galerię.

Barbara mieszka w Etiopii ponad czterdzieści lat. Męża poznała na studiach w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych; po ich skończeniu wspólnie zdecydowali wyjechać do rodzinnego miasta Worku - Addis Abeby. - Powiem panu, mówi, Kapuściński to był uroczy człowiek. Jak tylko przyjeżdżał do Addis, zawsze do nas wpadał; lubił pogadać, posłuchać, coś u nas zjeść. W duszę mu nie zaglądałam, aleśmy go wszyscy kochali. Ale wie pan ten "Cesarz" to baśnie tysiąca i jednej nocy (szeroki uśmiech). Coś tam się trzyma realiów, ale raczej mniej niż więcej.

Co jest nieprawdziwe? Niech pan spyta, co tam jest prawdą, łatwiej będzie powiedzieć. To są bajki, bajeczki, bajdurzenie. Pisze, że Hajle Sellasje nie czytał książek, a to był taki wybitny umysł! Nietuzinkowa inteligencja! Poza tym to niemożliwe, że Kapuściński odwiedzał Etiopczyków w ich domach i oni snuli tam te wszystkie opowieści. Zaraz powiem dlaczego: szalał reżim Mengistu, pan sobie nie wyobraża, co to się działo, godzina policyjna, na ludzi z dworu cesarza wręcz polowano. Nikt by nie ryzykował, żeby nocą zapraszać do domu, jeszcze białego, który zwraca uwagę? Dziennikarza? Niemożliwe, niemożliwe.

Kim są rozmówcy Kapuścińskiego? Powiem panu: poznawał ich na bankietach w ambasadzie. Ktoś mu coś na boku szepnął, a on to potem no wie pan. Ukolorował. Pofantazjował. Podzielił jedną opowieść na kilka. Podobno jeden z ludzi cesarza wprowadził go raz do pałacu, po cichu, żeby się rozejrzał. Tak opowiadał, nie wiem, czy tak było

Pewien polski dyplomata, który prosi o nieujawnianie nazwiska, mówi, że rozmówcami Kapuścińskiego byli istotnie jacyś ludzie dworu - alkoholicy, których wyciągał na wódkę, stawiał, a oni opowiadali. Barbara Goshu uważa, że i to wątpliwe: wszędzie wojsko, wszędzie policja polityczna, żaden Etiopczyk, a już na pewno nikt z dworu obalonego cesarza, nie odważyłby się pójść do baru z białym, z reporterem; to by zwracało uwagę. Nie, nie; niemożliwe.

***

Spontaniczne uwagi Barbary Goshu, której z powodu fascynacji cesarzem trudno zachować chłodne spojrzenie, są zbieżne z krytyką największego znawcy życia Hajle Sellajse, nieżyjącego już profesora Harolda G. Marcusa. Marcus wykładał na uniwersytecie East Lansing w Michigan, a także na uniwersytecie w Addis Abebie za rządów cesarza. Opublikował pierwszy tom monumentalnej biografii Hajle Sellasje, drugiego nie zdążył ukończyć. Podobno ma się ukazać w wersji roboczej, nieskończonej.

" Kapuściński napisał książkę skażoną bezkrytyczną wiarą informatorom, z których kilku opowiedziało wielkie bajki o monarsze niewielkiego wzrostu. Parę przykładów wystarczy, aby wyjaśnić tę kwestię. Pierwszy, na który powołuje się kilku informatorów, dotyczy posiadania przez cesarza pieska, któremu wolno było siusiać na buty dworzan, zadaniem zaś jednego ze służących było wyłącznie wycieranie butów dworzan, którym to się przydarzyło. Prawdą jest, że cesarz lubił małe pieski, ale nie dopuściłby nigdy, aby jakiekolwiek stworzenie upokarzało jego podwładnych".

Profesor Marcus ma jeszcze więcej zarzutów, nie odmawia jednak książce Kapuścińskiego pewnych zalet. Chociaż "Cesarz" jest pełen błędów, dobrze ujmuje tło wydarzeń 1974 roku [obalenie cesarstwa], a także trafnie przedstawia ich sprawców "Cesarz" pomimo swoich wad zawiera często wnikliwe oceny, dlatego też powinno się go czytać uważnie. Fakty podawane przez Kapuścińskiego powinny być dokładnie sprawdzone ze źródłami historycznymi.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':