Aldona Kamela-Sowińska, rektor prywatnej Wyższej Szkoły Handlu i Rachunkowości w Poznaniu, w czerwcu 2007 r. organizowała naukową konferencję o etyce w biznesie. Wystąpienia z niej zostały zawarte w książce i wydrukowane w krótce potem w 300 egzemplarzach. Rektor opatrzyła książkę komentarzem. Czytamy w nim m.in.: "Etyka to raczej nie górnolotne dywagacje akademickie komplikujące i tak już złożoną rzeczywistość biznesu. Tworzą ją takie podstawowe wartości, jak: uczciwość, prawdomówność, sprawiedliwość - czyli oddanie każdemu, co mu się słusznie należy - poszanowanie cudzej własności oraz pracy". Dostali ją uczestnicy konferencji, a wstępniak Kamela-Sowińska opublikowała w portalu "Gazeta Małych i Średnich Przedsiębiorstw".
Po dwóch latach Jakub B., prezes jednej z krakowskich fundacji, stwierdził, że tekst z internetu jest identyczny (taki sam jest w 3448 znakach, czyli 38 wierszach) z tym, jaki napisał przed siedmiu laty, będąc studentem. Zażądał 75 tys. zł zadośćuczynienia za złamanie praw autorskich. Kamela-Sowińska przyznała, że w jej tekście znajduje się fragment artykułu Jakuba B. Przeprosiła i zaproponowała 2 tys. zł... honorarium. B. to nie satysfakcjonowało. Złożył pozew, w którym domaga się za naruszenie praw autorskich 20 tys. zł i przeprosin na łamach: "Gazety Wyborczej", "Rzeczpospolitej" i "Forbesa".
- Padłam ofiarą internetu - mówi "Gazecie" Aldona Kamela-Sowińska. - Mając ponad 150 publikacji na koncie, w życiu świadomie nie przypisałabym sobie cudzych słów. Teraz wiem, że powinnam podać link do źródła. Nie dochowałam odpowiedniej staranności. Do tego się przyznaję.
Proces rozpocznie się w najbliższy piątek.
Źródło: Gazeta Wyborcza