Borys, prezes Związku Polaków na Białorusi, nieuznawanego i prześladowanego przez władze Aleksandra Łukaszenki, przyjechała do Polski po wizycie w Parlamencie Europejskim. Spotkanie z połączonymi komisjami sejmowymi - spraw zagranicznych i łączności z Polakami za granicą - poprzedziła rozmowa z marszałkiem Sejmu Bronisławem Komorowskim i Prezydium Sejmu. Jak podkreślił Komorowski, polski Sejm jednogłośnie wyraził solidarność z Polakami na Białorusi i wyraził gotowość do przyjęcia sankcji wobec tego kraju. - W okresie PRL działacze opozycji demokratycznej oczekiwali na szybką pomoc - przypominał. Poinformował przewodniczącą Związku, że decyzją polskiego parlamentu zostanie zwiększona pomoc dla telewizji Biełsat oraz innych wolnych mediów.
Andżelika Borys podkreślała, że jest Polką mającą białoruskie obywatelstwo. - Jestem swojej taty i mamy - odpowiedziała na pytanie, jak traktuje wypowiedź Łukaszenki, że na Białorusi są "jego" Polacy. Przypomniała, że jej Związek jest gotowy do porozumienia, a około 5 tys. osób podpisało petycję do władz w sprawie zarejestrowania Związku pod jej kierownictwem.
Wyjaśniła, że używając słowa "porozumienie", chodzi jej o porozumienie z rządem, a nie utworzonym przez władze Związkiem Polaków na Białorusi pod wodzą Stanisława Siemaszki. - Chcemy rozmawiać, z tymi, co podejmują decyzje, a nie z tymi, co wykonują - tłumaczyła.
Pytana, czym się różnią oba związki, stwierdziła, że władze jej organizacji wybrano demokratycznie. - Natomiast u Siemaszki wybiera władza - dodał. Opowiedziała, że władze ZPB w Iwieńcu wybrano, prezentując kandydata po koncercie zespołu Biesiada, a akceptacja przewodniczącego odbyła się oklaskami.
Borys zwróciła też uwagę, że Stanisław Siemaszko jeszcze cztery lata temu był członkiem Stowarzyszenia Niemców na Białorusi. - On raz jest Niemcem, raz Polakiem - tłumaczyła.
Szefowa Związku podkreślała, że konflikt na Białorusi nie ma charakteru etnicznego, bo postulaty polskie popiera wiele białoruskich organizacji opozycyjnych, a młodzi Białorusini demonstrowali przeciwko zatrzymaniu działaczy jej związku. - Chciałam im za to podziękować - dodała.
Według obecnego na posiedzeniu wiceministra spraw zagranicznych Jana Borkowskiego prezydent Białorusi
Aleksander Łukaszenka zdecydował, że minister spraw zagranicznych Białorusi będzie mu raportował postępy z prac polsko-białoruskiego zespołu w sprawie sytuacji polskiej mniejszości. - Wydaje się, że to będzie ciało, które w krótkim czasie zakończy prace - powiedział, sugerując, że może to oznaczać, że prezydent Łukaszenka chce szybko podjąć decyzję.