http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Borys: Nie jesteśmy Polakami Łukaszenki

Paweł Wroński
2010-02-27, ostatnia aktualizacja 2010-02-27 14:09

Andżelika Borys z szefem komisji ds. łączności z Polakami za granicą Markiem
Borowskim (z lewej) i szefem komisji spraw zagranicznych Andrzejem Halickim
Andżelika Borys z szefem komisji ds. łączności z Polakami za granicą Markiem Borowskim (z lewej) i szefem komisji spraw zagranicznych Andrzejem Halickim
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

- Chcemy porozumienia, ale będziemy rozmawiać z władzą, a nie ze "sztucznym" związkiem pana Stanisława Siemaszki, bo on tylko wykonuje polecenia - mówiła wczoraj w Sejmie Andżelika Borys

ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Borys, prezes Związku Polaków na Białorusi, nieuznawanego i prześladowanego przez władze Aleksandra Łukaszenki, przyjechała do Polski po wizycie w Parlamencie Europejskim. Spotkanie z połączonymi komisjami sejmowymi - spraw zagranicznych i łączności z Polakami za granicą - poprzedziła rozmowa z marszałkiem Sejmu Bronisławem Komorowskim i Prezydium Sejmu. Jak podkreślił Komorowski, polski Sejm jednogłośnie wyraził solidarność z Polakami na Białorusi i wyraził gotowość do przyjęcia sankcji wobec tego kraju. - W okresie PRL działacze opozycji demokratycznej oczekiwali na szybką pomoc - przypominał. Poinformował przewodniczącą Związku, że decyzją polskiego parlamentu zostanie zwiększona pomoc dla telewizji Biełsat oraz innych wolnych mediów.

Andżelika Borys podkreślała, że jest Polką mającą białoruskie obywatelstwo. - Jestem swojej taty i mamy - odpowiedziała na pytanie, jak traktuje wypowiedź Łukaszenki, że na Białorusi są "jego" Polacy. Przypomniała, że jej Związek jest gotowy do porozumienia, a około 5 tys. osób podpisało petycję do władz w sprawie zarejestrowania Związku pod jej kierownictwem.

Wyjaśniła, że używając słowa "porozumienie", chodzi jej o porozumienie z rządem, a nie utworzonym przez władze Związkiem Polaków na Białorusi pod wodzą Stanisława Siemaszki. - Chcemy rozmawiać, z tymi, co podejmują decyzje, a nie z tymi, co wykonują - tłumaczyła.

Pytana, czym się różnią oba związki, stwierdziła, że władze jej organizacji wybrano demokratycznie. - Natomiast u Siemaszki wybiera władza - dodał. Opowiedziała, że władze ZPB w Iwieńcu wybrano, prezentując kandydata po koncercie zespołu Biesiada, a akceptacja przewodniczącego odbyła się oklaskami.

Borys zwróciła też uwagę, że Stanisław Siemaszko jeszcze cztery lata temu był członkiem Stowarzyszenia Niemców na Białorusi. - On raz jest Niemcem, raz Polakiem - tłumaczyła.

Szefowa Związku podkreślała, że konflikt na Białorusi nie ma charakteru etnicznego, bo postulaty polskie popiera wiele białoruskich organizacji opozycyjnych, a młodzi Białorusini demonstrowali przeciwko zatrzymaniu działaczy jej związku. - Chciałam im za to podziękować - dodała.

Według obecnego na posiedzeniu wiceministra spraw zagranicznych Jana Borkowskiego prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka zdecydował, że minister spraw zagranicznych Białorusi będzie mu raportował postępy z prac polsko-białoruskiego zespołu w sprawie sytuacji polskiej mniejszości. - Wydaje się, że to będzie ciało, które w krótkim czasie zakończy prace - powiedział, sugerując, że może to oznaczać, że prezydent Łukaszenka chce szybko podjąć decyzję.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 42 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':