http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zmierzch polskiego hydraulika na Wyspach

Jacek Pawlicki
2010-02-27, ostatnia aktualizacja 2010-02-26 14:39

Kryzys gospodarczy i coraz gorsza sytuacja na brytyjskim rynku pracy odstraszają Polaków. Przybywa za to Bałtów, których kraje są w jeszcze gorszej zapaści

W 2005 r. przed referendum nt. eurokonstytucji symbolem strachu Francuzów przed obcymi pracownikami stał się polski hydraulik. Model Piotr Adamski był potem twarzą kampanii, która miała zmienić zły obraz Polaków
Fot. FRANCOIS MORI AP
W 2005 r. przed referendum nt. eurokonstytucji symbolem strachu Francuzów przed...
Tak wynika z opublikowanych właśnie w Londynie danych o imigracji w 2009 r. Choć 45 proc. rejestracji do pracy na Wyspach trafiło w minionym roku do Polaków, to okazuje się, że aż 35 proc. zgarnęli Litwini i Łotysze. W sumie Polacy, Łotysze i Litwini stanowili aż 80 proc. nowo zarejestrowanych pracowników z ośmiu krajów Europy Środkowej, które wstąpiły do UE w 2004 r.

Każdy z chcących legalnie pracować na Wyspach obywateli państw UE musi się zarejestrować w systemie rejestracji pracowników. I to właśnie te dane publikowane są co kwartał przez brytyjski GUS. Z najnowszych wynika, że w 2009 r. do pracy w Zjednoczonym Królestwie zarejestrowało się 106 tys. obywateli ośmiu nowych członków UE. Było to o 33 proc. mniej niż w 2008 i 50 proc. mniej niż w 2007 r.

Ubyło Polaków starających się o legalną pracę. W 2009 r. zarejestrowało się do pracy na Wyspach tylko 54,7 tys. naszych rodaków, podczas gdy w 2008 r. było to 103 tys. Liczba zarejestrowanych Łotyszy wzrosła zaś z 6,8 tys. w 2008 do 15,3 tys. w 2009 r., a Litwinów - z 11,5 do 14,7 tys.

Dane te skłoniły dziennik "Financial Times" do postawienia tezy, że "łotewski pracownik" może wkrótce zastąpić "polskiego hydraulika" jako najbardziej rozpoznawalny symbol imigracji z Europy Wschodniej. - To chwytliwe, ale chyba przesadzone stwierdzenie - mówi Adam Komarnicki ze stowarzyszenia Polish Professionals w Londynie.

Jego zdaniem Litwinów i Łotyszy może i przybywa statystycznie, ale w porównaniu z Polakami jest ich wciąż mało: - "Polski hydraulik" jako symbol imigracji ze Wschodu pozostaje niezagrożony.

Zdaniem Komarnickiego wbrew doniesieniom brytyjskich mediów nie ma masowego odpływu Polaków z Wlk. Brytanii. - Ci, którzy przyjechali w ostatnich latach, długo zastanawiają się nad ewentualnym powrotem. Większość postanowiła przeczekać kryzys i zobaczyć, co będzie dalej - mówi. - Na dodatek system rejestracji pracowników nie obejmuje wszystkich, wydaje mi się, że większość moich znajomych nie jest zarejestrowana - dodaje.

Badająca polską imigrację prof. Krystyna Iglicka-Okólska z warszawskiej SGH również nie zgadza się z tezą o masowych powrotach. Jej zdaniem na Wyspach pozostaje wciąż ok. 1 mln Polaków, a do kraju wróciło co najwyżej kilkadziesiąt tysięcy.

Z badań prof. Iglickiej-Okólskiej wynika, że Polacy w Wlk. Brytanii nie odnieśli wielkiego sukcesu. Polska demograf mówi nawet o "straconym pokoleniu". Brytyjskie analizy podają z kolei, że 89 proc. imigrantów zarobkowych z nowych krajów UE zarabia na poziomie 400 funtów tygodniowo, czyli tyle, ile marnie opłacani przybysze z Pakistanu i Bangladeszu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':