Tak wynika z opublikowanych właśnie w Londynie danych o imigracji w 2009 r. Choć 45 proc. rejestracji do pracy na Wyspach trafiło w minionym roku do Polaków, to okazuje się, że aż 35 proc. zgarnęli Litwini i Łotysze. W sumie Polacy, Łotysze i Litwini stanowili aż 80 proc. nowo zarejestrowanych pracowników z ośmiu krajów Europy Środkowej, które wstąpiły do UE w 2004 r.
Każdy z chcących legalnie pracować na Wyspach obywateli państw UE musi się zarejestrować w systemie rejestracji pracowników. I to właśnie te dane publikowane są co kwartał przez brytyjski
GUS. Z najnowszych wynika, że w 2009 r. do pracy w Zjednoczonym Królestwie zarejestrowało się 106 tys. obywateli ośmiu nowych członków UE. Było to o 33 proc. mniej niż w 2008 i 50 proc. mniej niż w 2007 r.
Ubyło Polaków starających się o legalną pracę. W 2009 r. zarejestrowało się do pracy na Wyspach tylko 54,7 tys. naszych rodaków, podczas gdy w 2008 r. było to 103 tys. Liczba zarejestrowanych Łotyszy wzrosła zaś z 6,8 tys. w 2008 do 15,3 tys. w 2009 r., a Litwinów - z 11,5 do 14,7 tys.
Dane te skłoniły
dziennik "Financial Times" do postawienia tezy, że "łotewski pracownik" może wkrótce zastąpić "polskiego hydraulika" jako najbardziej rozpoznawalny symbol imigracji z Europy Wschodniej. - To chwytliwe, ale chyba przesadzone stwierdzenie - mówi Adam Komarnicki ze stowarzyszenia Polish Professionals w Londynie.
Jego zdaniem Litwinów i Łotyszy może i przybywa statystycznie, ale w porównaniu z Polakami jest ich wciąż mało: - "Polski hydraulik" jako symbol imigracji ze Wschodu pozostaje niezagrożony.
Zdaniem Komarnickiego wbrew doniesieniom brytyjskich mediów nie ma masowego odpływu Polaków z Wlk. Brytanii. - Ci, którzy przyjechali w ostatnich latach, długo zastanawiają się nad ewentualnym powrotem. Większość postanowiła przeczekać kryzys i zobaczyć, co będzie dalej - mówi. - Na dodatek system rejestracji pracowników nie obejmuje wszystkich, wydaje mi się, że większość moich znajomych nie jest zarejestrowana - dodaje.
Badająca polską imigrację prof. Krystyna Iglicka-Okólska z warszawskiej SGH również nie zgadza się z tezą o masowych powrotach. Jej zdaniem na Wyspach pozostaje wciąż ok. 1 mln Polaków, a do kraju wróciło co najwyżej kilkadziesiąt tysięcy.
Z badań prof. Iglickiej-Okólskiej wynika, że Polacy w Wlk. Brytanii nie odnieśli wielkiego sukcesu. Polska demograf mówi nawet o "straconym pokoleniu". Brytyjskie analizy podają z kolei, że 89 proc. imigrantów zarobkowych z nowych krajów UE zarabia na poziomie 400 funtów tygodniowo, czyli tyle, ile marnie opłacani przybysze z Pakistanu i Bangladeszu.