http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

W Rosji lepiej być GONGO, a nie NGO

Wacław Radziwinowicz, Moskwa
2010-02-26, ostatnia aktualizacja 2010-02-26 11:01

Z hojnego finansowego wsparcia państwa korzystają w Rosji organizacje pozarządowe prowadzące fikcyjną działalność, często tworzone przez samych urzędników. Prawdziwi obrońcy praw człowieka nie dostają ani kopiejki.

Podczas zmiany warty na Kremlu, Moskwa
Fot. Alexander Zemlianichenko Jr AP
Podczas zmiany warty na Kremlu, Moskwa
- Nasz budżet na ten rok wynosi zero rubli i zero kopiejek - mówi "Gazecie" Weronika Marczenko, szefowa moskiewskiej fundacji Prawo Matki pomagającej rodzinom żołnierzy, którzy stracili życie lub zdrowie w wyniku tzw. fali w rosyjskiej armii.

Rok temu Marczenko została pierwszą rosyjską laureatką przyznawanej przez Departament Stanu USA nagrody International Women of Courage. Wtedy z dumą mówiła nam: - Udaje nam się nauczyć ludzi, którzy stracili synów, by nie godzili się pokornie z tym, co ich spotkało, lecz bronili swych praw. Przecież kiedyś i u nas fala się skończy.

Przez lata fundację karmiły zagraniczne granty. Dziś z łezką w oku wspominają tu tłusty rok 2007, kiedy Prawo Matki dostało 300 tys. euro od Fundacji Sorosa.

Zagraniczne wsparcie finansowe dla organizacji pozarządowych budziło podejrzenia władz Rosji. Władimir Putin jeszcze jako prezydent w jednym z dorocznych orędzi oskarżał niezależnych działaczy nieomal o zdradę, mówiąc, że "niczym szakale" krążą wokół zagranicznych ambasad "polując na granty".

Sporo pieniędzy na wspieranie pozarządowych przeznaczają jednak same władze Rosji. Na przykład Izba Społeczna, czyli grupa doradców prezydenta Rosji, ma na ten cel rocznie 100 mln zł. - Z tych funduszy korzystają różne regionalne organizacje zajmujące się rodzinami poborowych. Ich działalność ogranicza się jednak do składania życzeń z okazji świat i rocznic oraz urządzenia poczęstunków. A kiedy w koszarach dochodzi do dramatu i ludziom potrzebna jest prawdziwa pomoc, finansowani przez państwo aktywiści potrafią tylko dać rodzicom pokrzywdzonych numer telefonu Prawa Matki - mówi Marczenko.

Jak pisze moskiewski dziennik "Nowyje Izwiestia", w takiej samej sytuacji jak fundacja Prawo Matki znalazło się wiele organizacji pozarządowych walczących o prawa człowieka. Budżet wydzielany przez państwo na ich wspieranie, jak się mówi w Rosji, piłują fikcyjne stowarzyszenia powoływane przez urzędników np., by organizować obchody rocznic czy chwalić plany lokalnych władz.

Jak oceniają "Nowyje Izwiestia", w Rosji działa dziś około 660 tys. organizacji pozarządowych. Co najmniej połowa z nich to właśnie takie finansowane przez władze, a nieprzysparzające kłopotów biurokracji rządowe organizacje pozarządowe znane tu jako GONGO.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':