Pierwszy taki kodeks partia opracowała w 1997 r., bo boomowi gospodarczemu towarzyszyło ogromne złodziejstwo. Niewiele to dało, ale władze są przekonane, że wystarczy go znowelizować, by urzędnicy przestali kraść.
Na swój sposób lista 52 nagannych praktyk jest barwnym opisem obyczajów chińskich oficjeli. Wynika z niego, że wśród liczącej 45 mln armii biurokratów kwitnie łapówkarstwo. Za protekcję, ulgi podatkowe, dobre lokalizacje urzędnicy oczekują kopert, stypendiów na zagranicznych uczelniach dla dzieci czy wakacji w Tajlandii dla żon. Teraz za przyjęcie łapówki grozi partyjna komisja dyscyplinarna lub sąd.
Zakazane zostało też utrzymywanie konkubin, co jest zjawiskiem powszechnym. Rok temu członek centralnej komisji partyjnej ujawnił, że 95 proc. oficjeli skazanych za łapówkarstwo miało jedną lub więcej konkubin.
Szacuje się, że w latach 1978-2003 r. co najmniej 4 tys. skorumpowanych chińskich urzędników uciekło wraz z rodzinami za granicę, wywożąc 50 mld dol.
Źródło: Gazeta Wyborcza