Wacław Radziwinowicz: W latach 60. ubiegłego wieku biskupi polscy i niemieccy, przełamując uprzedzenia i wrogość dzielące ich narody, odważyli się na gesty prowadzące do pojednania Polaków z Niemcami. Czy rosyjska Cerkiew prawosławna i polski Kościół katolicki chcą pójść podobną drogą?
Metropolita Hiłarion: Jestem przekonany, że rosyjska Cerkiew prawosławna i Kościół katolicki w Polsce mogą się bardzo przyczynić do pojednania narodów Europy Wschodniej. Tym bardziej że w skomplikowanej i pełnej sprzeczności historii współczesnej Białorusi, Polski, Ukrainy i Rosji problem stosunków prawosławno-katolickich odgrywał ważną rolę.
Cieszy to, że w obu Kościołach panuje świadomość konieczności podjęcia kroków prowadzących do przezwyciężenia uprzedzeń i pretensji dzielących nasze narody.
Kiedy 25 sierpnia 2009 r. przewodniczący konferencji biskupów katolickich Niemiec i Polski podpisali apel o konieczności przymierza narodów polskiego i niemieckiego, czołowi hierarchowie polscy wyrazili życzenie podpisania podobnego dokumentu z biskupami rosyjskiej Cerkwi. Odnieśliśmy się do tej inicjatywy z wielką uwagą i obecnie rozważamy z przedstawicielami polskiej konferencji biskupów, a także polskiej Cerkwi prawosławnej konkrety jej realizacji.
Ogromne wrażenie zrobiły na mnie świątynia i otaczający ją cmentarz-pomnik w podmoskiewskim Butowie, poświęcony pamięci ofiar stalinizmu. Jak Cerkiew odnosi się do Stalina i bolszewickiego okresu historii Rosji?
- Cerkiew nazywa Butowo, Sołowki i Katyń "rosyjskimi Golgotami". W Butowie od 1937 do 1953 r. znajdował się poligon NKWD, gdzie masowo rozstrzeliwano ludzi. W archiwach Federalnej Służby Bezpieczeństwa odnaleziono kilka tomów akt dotyczących zamordowania w tym miejscu 20 tys. 765 skazanych. To byli przede wszystkim mieszkańcy Moskwy i okolic, ale znaleźli się wśród nich też Polacy, Niemcy, a nawet Chińczycy i Amerykanie.
Bardzo wielu zgładzonych w Butowie to prości ludzie, ale ginęli tam jednak również przedstawiciele inteligencji, działacze państwowi i wojskowi. Na listach rozstrzelanych jest ponad tysiąc nazwisk duchownych i świeckich wiernych Cerkwi, którzy zginęli za Chrystusa. Na czele zastępu butowskich męczenników stoi metropolita piotrogradzki Serafim.
Przez pierwsze 25 lat rządów bolszewików Cerkiew była została rozgromiona, obrabowana i prawie doszczętnie zniszczona. Na początku rządów Stalina, w latach 30., zamordowano ponad 100 tys. duchownych. Ten proces został zahamowany w czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, ale od 1948 r. władze znów zaczęły zamykać świątynie, aresztować kapłanów i wiernych.
Wśród wielu ludzi zamordowanych na poligonie butowskim są też Polacy i ci, którzy urodzili się na terytorium Polski. Nieprosty stosunek porewolucyjnej władzy radzieckiej do niezależnego państwa polskiego sprawiał, że czasem wystarczyła jedna wzmianka o polskiej narodowości albo zapis, że człowiek urodził się na obszarze przedrewolucyjnej Polski, by oskarżyć go o szpiegostwo lub udział w organizacji kontrrewolucyjnej.
Tysiące ludzi na podstawie takich sfabrykowanych oskarżeń zostały wysłane do łagrów i spoczywają w dołach śmierci Butowa, Katynia, Miednoje, Lewaszowa i innych miejsc. Poligon w Butowie i świątynie na jego terenie odwiedził 6 maja polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Złożył wieniec pod Krzyżem Sołowieckim upamiętniającym Polaków i wszystkich poległych w czasie represji politycznych w Związku Radzieckim.
Cerkiew wyniosła na ołtarze jako męczenników wielu Rosjan zamordowanych przez bolszewików. A jak odnosi się do ofiar innych narodowości, choćby Polaków zabitych w Katyniu?
- Dla Cerkwi są oni takimi samymi ofiarami bezbożnej władzy jak jej wierni. 18 km od Smoleńska, na uroczysku Kozie Góry w pobliżu wioski Katyń, znajduje się miejsce kaźni tysięcy ludzi zamordowanych w latach 1937-53. Ta ziemia skrywa szczątki około 10 tys. mieszkańców Rosji - represjonowanych kapłanów, mnichów, ludzi wszystkich warstw społecznych, różnych przekonań. Większość z nich to prawosławni chrześcijanie. Także tutaj spoczywają szczątki ponad 4 tys. polskich wojskowych rozstrzelanych w 1940 r. Katyń to nasz wspólny ból i pamięć.
Co Rosja powinna zrobić dla ofiar Katynia? Na przykład odtajnić dokumenty zbrodni sprawy i rehabilitować pomordowanych?
- Nie mogę mówić w imieniu państwa, ale jestem absolutnie przekonany, że prawda o tragedii katyńskiej powinna być znana w Rosji, w Polsce i na całym świecie. Rosja wiele już zrobiła dla zbadania okoliczności tamtej zbrodni i wiele jeszcze przyjdzie nam zrobić dla ocalenia pamięci o niewinnie zamordowanych.
Rosyjska Cerkiew będzie uczestniczyć wiosną w obchodach 70. rocznicy tragedii katyńskiej. Kto będzie ją tam reprezentował?
- Do Katynia przyjedzie oficjalna delegacja cerkiewna, jej skład określi patriarcha Cyryl.
Co wspólne uczczenie ofiar Katynia - bo przyjadą tam premierzy Władimir Putin i Donald Tusk oraz prezydent Lech Kaczyński - przyniesie naszym narodom?
- Nasze narody powinny zrozumieć, że nie jesteśmy dla siebie nawzajem wrogami, że czasy, kiedy między nami dochodziło do konfliktów i sporów, odeszły w przeszłość. Trzeba szukać tego, co nas łączy, a nie dzieli.
Do tego, co jednoczy nasze narody, zaliczyłbym przynależność do świata słowiańskiego, a przede wszystkim to, że mamy wspólne chrześcijańskie korzenie. Przeszliśmy straszne lata XX w., kiedy w wyniku działań komunistycznej władzy liczni synowie i córki naszych narodów padli ofiarą masowych represji czy to na poligonie butowskim, czy to w Katyniu.
Dlatego dziś ważne jest, byśmy dążyli ku przyjaźni i wzajemnemu zrozumieniu, bo łączy nas wspólna i niestety tragiczna historia.
* Metropolita Hiłarion (Grigorij Ałfiejew) ma 43 lata, jest arcybiskupem wołokołamskim, najbliższym współpracownikiem patriarchy Cyryla oraz przewodniczącym Departamentu Stosunków Zewnętrznych moskiewskiego Patriarchatu, czyli cerkiewnej dyplomacji. Ukończył Moskiewską Akademię Teologiczną, pracę doktorską z filozofii obronił na Oksfordzie. Orędownik dialogu między Polską a Rosją
Źródło: Gazeta Wyborcza