Aleksander Szczygło, szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego, powiedział wczoraj "Gazecie", że w Kancelarii Prezydenta nie trwają prace nas aneksem. Tymczasem to właśnie ze względu na konieczność ich prowadzenia warszawska prokuratura okręgowa zgodziła się wiosną zeszłego roku, by Kancelaria Prezydenta zatrzymała dokumenty komisji weryfikacyjnej
WSI. Te, które powstały, gdy komisją kierował
Antoni Macierewicz (dziś poseł
PiS). Chodzi o blisko 150 tzw. jednostek archiwalnych: protokoły z zeznań i dyski (audio i
wideo) z przesłuchaniami (pisaliśmy o tym wczoraj).
Problem w tym, że te akta nie powinny być przechowywane u prezydenta, ale w archiwach Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Nie są, bo w czerwcu 2008 r., dzień przed przejęciem materiałów komisji weryfikacyjnej WSI przez SKW, dwie skrzynie z zapisami przesłuchań zostały wysłane do Kancelarii Prezydenta. Od tego czasu SKW bezskutecznie próbuje je odzyskać. Bezskutecznie, bo Kancelarię poparła warszawska prokuratura okręgowa. Jak Kancelaria ją przekonała? Argumentem, że materiały komisji weryfikacyjnej WSI są jej potrzebne do "przeprowadzenia dodatkowych prac uzupełniających [nad aneksem] wynikających z orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego (...). Zgodnie z wyrokiem TK treść aneksu musi zostać zweryfikowana. Kancelaria Prezydenta nie kwestionuje zasadności zwrotu materiałów, ale stwierdza, że aktualnie jest to niemożliwe". Wczoraj prokuratura nieoficjalnie przyznała, że dała wiarę argumentom szefa prezydenckiego urzędu i ich nie weryfikowała.
Aneks powstał latem 2007 r., prezydent nie zdecydował się go opublikować. Żeby to zrobić, to zgodnie z wyrokiem TK trzeba by przeprowadzić dodatkowe przesłuchania oficerów i funkcjonariuszy WSI. Ale kto miałby to robić, skoro komisja weryfikacyjna od 30 czerwca 2008 r. nie istnieje?
Szef Kancelarii Prezydenta Władysław Stasiak najpierw zgodził się na rozmowę. Potem przez sekretarkę przekazał, że ma spotkanie, które może potrwać godzinę lub 10 godzin, i by do niego nie dzwonić.
Szef BBN Aleksander Szczygło pytany, dlaczego Kancelaria twierdziła rok temu, że pracuje nad aneksem, odparł: - Nie znam tej sprawy.
"Gazeta": Po co prezydentowi materiały komisji weryfikacyjnej? - Nie wiem. Tysiąc pytań może mi pani zadać, a i tak nic nie powiem.
Czy prezydencki minister może być aż tak niezorientowany? - A jednak może być. Czasami.
Przecież to jest ważna kwestia dla wiarygodności prezydenta i jego urzędu. - Nie znam tej sprawy.
A w ogóle wie pan, że materiały komisji weryfikacyjnej WSI są w Kancelarii? - Nie wiem, oczywiście, że nie wiem.
Za pana plecami ktoś pracuje nad aneksem? - Nic nie wiem.
A będzie pan chciał coś wiedzieć? - Nie wiem.
To zadzwonię, jak się pan dowie. Kiedy to będzie? - W przyszłym tygodniu.