http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

W-W-W Komorowskiego

Rozmawiała Renata Grochal
2010-02-25, ostatnia aktualizacja 2010-02-26 12:05

- Nie chcę iść do Pałacu, żeby Lechowi Kaczyńskiemu zabrać żyrandol. Chcę odebrać mu możliwość blokowania modernizacji Polski - mówi Bronisław Komorowski.

Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski w swoim gabinecie
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski w swoim gabinecie
SONDAŻ
Kto powinien być kandydatem Platformy na prezydenta?

Radosław Sikorski
Bronisław Komorowski
inny polityk

Przeczytaj rozmowę z rywalem Komorowskiego w prawyborach w PO Radosławem Sikorskim: Prezydent bez obciachu



Renata Grochal: Politycy Platformy spekulują, kto byłby bardziej lojalnym prezydentem wobec premiera Tuska - pan czy Radosław Sikorski.

Bronisław Komorowski: Deklaracji: "Panie prezesie, melduję wykonanie zadania" złożonej przez Lecha Kaczyńskiego bratu, nie będzie. W PO są inne relacje i styl działania. Decydują nie deklaracje lojalności, ale poczucie wspólnoty drogi i celu.

Między Tuskiem a panem jest taka wspólnota?

- Poczucie wspólnoty to nie tylko czas współdziałania w PO. To także pamięć czasów, gdy obaj ściśle współpracowaliśmy z Tadeuszem Mazowieckim. Donald Tusk był wiceprzewodniczącym, a ja sekretarzem generalnym Unii Wolności.

W listopadzie dość ostro wystąpił pan przeciw pomysłom konstytucyjnym Tuska. Chyba niełatwo komuś pana podporządkować?

- Wyjście z własną propozycją w tej kwestii nie musiało być ostre. Wystarczy, jeśli było rozsądne. Na lojalności wynikającej z podległości daleko się nie zajedzie. Pamiętajmy też, że również czułostkowe deklaracje o politycznych przyjaźniach nic nie dały, gdy zabrakło kleju - poczucia wspólnoty celu. Szybko zamieniały się w przyjaźń szorstką, a potem w zwykłą niechęć i konkurencję. Stawiam na wspólnotę drogi i celu.

W polityce nikt zresztą nie ceni tych, którzy zawsze mają zdanie takie samo jak lider. Ceni się tych, którzy potrafią mieć własne zdanie, ale artykułują je w sposób bezpieczny dla całości politycznego projektu. Jest spora przestrzeń między postawą politycznego klakiera a stanowiskiem outsidera nie myślącego w kategorii wspólnoty. Sądzę, że Donald Tusk ceni postawy z tej właśnie przestrzeni. Natomiast reaguje bardzo ostro, gdy widzi zagrożenie dla spójności Platformy.

Dlatego nie ma dziś w PO Płażyńskiego, Rokity, Olechowskiego?

- Bo trzeba umieć łączyć odrębność poglądów z szanowaniem projektu politycznego jako całości. Jeżeli stoi się na stanowisku, że PO jest ogromną wartością, której nie można dzielić, łamać, psuć, odmienne punkty widzenia muszą być artykułowane w taki sposób, by nie niszczyły, ale wzmacniały całość.

W kwestii konstytucji udało się bez niszczącego sporu przyjąć znaczną część propozycji zaczerpniętych z projektu trzech byłych prezesów Trybunału Konstytucyjnego. I dobrze.

Podobnie w odpowiednim momencie udało się bez większych wewnętrznych przeciągów odejść od nieszczęsnego hasła "Nicea albo śmierć" na rzecz powrotu PO do roli lidera integracji europejskiej. Można było porzucić fatalne pomysły na PO-PiS i odciąć się od wizji IV RP przeciwstawianej tej Trzeciej, budowanej po 1989 r.

Jestem dumny, że we wszystkich tych decyzjach PO miałem swój istotny udział. Także jako koordynator i częściowo autor programu, z którym poszliśmy do zwycięskich wyborów w 2007 r.

To dobrze, że kandydat na prezydenta będzie wybrany w prawyborach? PO już się podzieliła na zwolenników Komorowskiego i Sikorskiego?

- Jest tyle samo ryzyka, ile ewentualnych korzyści. Dziś prawybory dają PO duże korzyści. Powstało wrażenie, jakbyśmy z Radosławem Sikorskim już się ścigali o fotel prezydenta. Nie istnieje w opinii publicznej żaden inny kandydat.

Ale problemem jest, żeby nie przekroczyć pewnej granicy. Czasami jedno ostrzejsze słowo, zachowanie, niekoniecznie samych konkurujących ze sobą członków PO, tylko być może ich zaplecza politycznego, może popsuć obraz całości.

Np. ataki pana zwolennika Janusza Palikota na żonę szefa dyplomacji?

- Albo jakaś wypowiedź Jarosława Gowina [stronnik Sikorskiego] może być zapalnikiem. Trzeba pilnować, żeby to nie miało miejsca.

Mam nadzieję, że moja naturalna skłonność do unikania ostrych podziałów i umiejętności dyplomatyczne ministra Sikorskiego stwarzają szansę na poprowadzenie tej kampanii bez gorszących scen czy bolesnych razów, które potem długo się pamięta.

Okolicznością dodatkowo sprzyjającą jest to, że to ja wprowadzałem Radka do PO i on, mam nadzieję, pamięta o tym. Chcę za wszelką cenę uniknąć wrażenia, że popierają nas różne skrzydła w Platformie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 8 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    27 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':