http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Komorowskiego plan na prezydenturę

Rozmawiała Renata Grochal
2010-02-24, ostatnia aktualizacja 2010-02-25 08:15

- Nie po to chcę iść do Pałacu Prezydenckiego, żeby Lechowi Kaczyńskiemu zabrać żyrandol. Chcę odebrać mu możliwość blokowania modernizacji Polski i opóźniania postępu procesu integracji europejskiej - mówi "Gazecie" marszałek Sejmu Bronisław Komorowski

SONDAŻ
Kto powinien być kandydatem Platformy na prezydenta?

Radosław Sikorski
Bronisław Komorowski
inny polityk

Dwaj kandydaci na kandydatów PO na prezydenta mówią "Gazecie" o swojej wizji prezydentury i planach wewnętrznej kampanii.
Teraz fragment wywiadu z marszałkiem Komorowskim. Całość w czwartek w "Gazecie Wyborczej", a po południu na wyborcza.pl. Rozmowa z Radosławem Sikorskim w piątek.



Renata Grochal: W 2005 r. Donald Tusk mówił, że nieszczęściem dla Polski byłoby, gdyby prezydent i premier byli z PiS. Czy po lekcji rządów braci Kaczyńskich Polacy będą chcieli oddać pełnię władzy jednej partii?

Bronisław Komorowski: - Na szczęście nie mam brata bliźniaka. Polacy czekają na zmianę, bo chcą, aby prezydent był uczestnikiem procesu modernizacji kraju, a nie blokującym. Czekają na to, że prezydent przestanie być rzecznikiem partii swojego brata.

Za dużo władzy nie będzie pan miał. PO chce osłabić weto i ograniczyć prezydenta w polityce zagranicznej.

- Zmiana uprawnień prezydenta w trakcie kadencji nie wchodzi w grę. Jest możliwa od następnych wyborów. Przyszły prezydent będzie miał tyle władzy co Lech Kaczyński. Ważne jest, aby chciał tej władzy używać inaczej.

Jeśli chodzi o debatę konstytucyjną, mam propozycję: dodania, a nie ujęcia prezydentowi uprawnień. Żeby prezydent mógł występować z poprawkami na każdym etapie procesu legislacyjnego, nawet w podkomisji. Wtedy łatwiej byłoby dążyć do współodpowiedzialności za procesy zachodzące w Polsce.

Premier mówił, że rezygnując z prezydentury, traci "prestiż, żyrandol i weto". Po co panu te żyrandole?

- Nie po to chcę iść do Pałacu Prezydenckiego, żeby Lechowi Kaczyńskiemu zabrać żyrandol. Chcę kandydować, żeby odebrać mu możliwość blokowania modernizacji Polski i opóźniania postępu procesu integracji europejskiej.

A tak się stało za przyczyną weta do reformy zdrowia i nieskładania podpisu pod ratyfikacją traktatu z Lizbony.

Credo pańskiej prezydentury?

- Modernizacja po polsku. Duma z polskiej wolności i wola jej umacniania. Budowanie poczucia wspólnoty i zdolności do współpracy. Trzy razy "w": wolność, wspólnota, współpraca.

Mówił pan, że będzie mobilizował rząd do szybszej modernizacji. Konkrety?

- Trzeba zreformować służbę zdrowia, system emerytalny, przeprowadzić zmiany w finansach publicznych. Dzisiaj realizacja trzeciej wielkiej transzy reform (po rządzie Tadeusza Mazowieckiego i rządzie Jerzego Buzka) nie musi być tak trudna i bolesna, bo stoją za nami ramy prawodawstwa Unii Europejskiej i unijne pieniądze.

Jako prezydent namawiałby pan rząd do reform przed wyborami w 2011 r.?

- Trzeba uwzględnić kalendarz wyborczy, przed wyborami w 2011 r. można skoncentrować wysiłek na paru kwestiach, które nie muszą wiązać się z politycznym ryzykiem. Np. na zmianach w obszarze innowacyjności, nauki.

Jak będzie pan poganiał rząd, pojawią się spięcia z premierem.

- Jeżeli prezydent chce, zawsze może wywołać konflikt. Wzajemne publiczne poganianie się i ustawianie w kącie zawsze źle się kończy dla polityki.

Nie widzę się w roli prezydenta poganiacza. Wolę zachęcać i przekonywać.

Nie zamierza pan rezygnować na czas kampanii z funkcji marszałka Sejmu jak Cimoszewicz w 2005 r. Nie ma konfliktu interesów? Będzie pan wyznaczał sobie datę wyborów.

- Decyzji nie podjąłem. Wskazywałem tylko, że nie ma przepisu, który wymuszałby taką rezygnację. Włodzimierz Cimoszewicz wziął jedynie urlop na czas największej gorączki wyborczej.

I nie jest tak, że mogę wyznaczyć dowolny termin. W grę wchodzi wrzesień lub październik. Poza tym chcę skonsultować datę z rządem i prezydentem, tak by była dogodna dla wyborców i uwzględniała plany organów państwa.

Kto będzie kandydatem PO na prezydenta? Stateczny i przewidywalny marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, czy dynamiczny, ale znacznie mniej przewidywalny szef MSZ Radosław Sikorski?
Ponad 45 tys. członków Platformy wybierze kandydata partii na prezydenta w prawyborach. Głosowanie - internetowe i listowne - potrwa do 26 marca. Wyniki mają być znane przed świętami Wielkanocnymi.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    28 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':